Garniturowiec garniturowcowi nierówny. IMO jak ktoś codziennie do pracy pomyka w garniaku i nie ma jakiegoś ważnego spotkania, to zegarek na bransolecie jest ok, pod warunkiem, ze to nie jakieś kowadło i mieści się pod mankiet. Ale na własny ślub, pogrzeb (niekoniecznie własny), ważne spotkanie czy inną szczególną okazję, ja jednak wybrałbym zegarek rzeczywiscie garniturowy - na pasku, mniejszy, płaski i bez komplikacji. Ale to ja tak mam, nikogo do niczego nie przekonuję, nie oceniam (przynajmniej na głos) i szanuję wybór innych, nawet, jeżeli bywa groteskowy 🙂
Strój Filipa na tych fotach nie jest formalny, więc te rolki IMO pasują. Do garnituru tez bym ich nie założył. Chyba. 😉