Zdrówka życzę. Każdego dnia jest co innego i nie ma porównania z grypą. Palące oczy, zawroty głowy, totalna niechęć do jedzenia z powodu braku smaku, wszystko gorzkie i ohydne, jedynie jakieś kluski i jajecznica wchodzą w małych ilościach. Na koniec kaszel i "za małe płuca". I totalna słabizna, wejście na drugie piętro to jak na dziesiąte...
Całość jakieś 14 dni. Właśnie kończę...
Jeszcze 5 dni na dojście do siebie i wracam do życie i ludzi.
PS. Młody (7 lat) miał jeden dzień gorączki, a żonie przeszło po 7 dniach. Im starzej tym gorzej
Edit. Aha i jeszcze 6 kg na minus