Dobry przykład na połączenie kilku tematów.
Werk 2616.2H znany i popularny występujący choćby w kultowym 55G. Nic wybitnego ale też nie jest to zły werk. Serwisowany pochodzi "wieki"
Zegarek , tarcza werk i mechanizm prawilny, sekundnik koronka nie chce mi się dochodzić o tej porze, ale raczej ok.
A teraz czy warto?
Wg mnie nie. Kolega Wolf / Przemek wystawiał ostatnio z tej rodziny dużo atrakcyjniejsze. Wedle uznania oczywiście...
Zegarek kompletnie nieposzukiwany i nie wzbudzający namiętności. Jeśli sprawny to wg mnie 100 zł, jeśli po serwisie prawdziwym to 150 ale tylko dla tego który go zapragnie, bo dla 90% to nie rarytas i będzie wisiał na alle miesiącami. Okaz kolekcjonerski to nie jest, do noszenia na co dzień ok ale pod warunkiem serwisu.
I teraz wracam do tematu cen w innych tematach.
Ja jeśli kupuję to raczej do "wyglądania". Nie noszę swoich "rusków" bo mi ich szkoda i jeśli już to tylko czasem przy wyjątkowych okazjach. Dla mnie to kolekcja a nie zegarek użytkowy. I teraz zderzamy się z oczekiwaniem potencjalnego kupującego. Amatora zaznaczam a nie kolekcjonera. Taki "amator" gdzieś przeczyta że modne są zegarki vintage, radzieckie np. I taki zapragnie kupić bo tani. A dlaczego tani? Ano właśnie. Amator porówna z kwarcem za 20 zł i powie że ten zegarek to lipa bo późni/śpieszy 30 sekund na dobę. No w życiu tak "wujowego" zegarka nie miał bo wszystkie jego do tej pory chodziły "igła" a tu mu jakiś kolekcjoner ruskich wcisnął takiego dziada co nie chodzi dokładnie. Oddaj Pan pieniądze albo zapłać za serwis (może droższy od zegarka). I stąd potem takie a nie inne treści ogłoszeń. Im kto więcej sprzedaje tym zapewne więcej debili spotkał na swojej drodze. Ktoś zaznajomiony w temacie będzie wiedział dlaczego gość tak formułuje oferty, ewentualnie może zapytać.
Więc nie ma co się dziwić że na 50 letni zegarek nie ma gwarancji chodu. Raz chodzi super , a raz nie (po transporcie np już nie chodzi, albo niedokładnie) i to nie wina sprzedającego. TO NIE JEST NOWY ZEGAREK!
Sprzedałem ponad 1000 zegarków. I tak. Formułuję oferty wg zasady "widziały gały co brały". Zawsze pisze czy chodzi dokładnie czy nie i że nie jest po serwisie bo 99% nie jest. i jak ktoś oczekuję że zegarek za 100 zł jest po serwisie za 100 zł i jeszcze chce wysyłkę gratis to mam ochotę odpowiedzieć że gratis to może w mordę dostać. Fakt, raz żartobliwie odpisałem że "Panie dajmy se spokój z płatnościami, podaj Pan adres to wyślę bez szemrania za darmo. I adres dostałem...