Dzisiaj będąc w Fordzie i czekając na moje auto przyuważyłem, że na salonie mają Mondeo Vignale. Miałem sporo czasu, żeby się zapoznać z tym autem. Powiem jedno, pomimo, że bardzo lubię Fordy - załamka. Jeżeli tymi materiałami Ford chce konkurować z BMW. Audi itp, to się mocno wygłupili. Na dzień dobry nie mogłem otworzyć podłokietnika, szybko się okazało, że za taki stan rzeczy odpowiada złe spasowanie (rozwarstwienie) plastiku. Skóra, to jakaś derka, dosłownie derka, siedziska za krótkie. Plastiki porażka, brzydkie, śmierdzące, uchwyt od drzwi się rusza. Miałem wrażenie, że zostanie mi w ręku. Wyświetlacz odbijający światło w nadmierny sposób. Z zewnątrz nie różni się specjalnie od zwykłego Mondeo w wersji Titanium x, a jest od niego o 50 tys. droższy. No i na koniec cena. Prawie 183 tys. za wersję z silnikiem 2.0 turbo 203 KM i automatem. Przy całej mojej sympatii do Forda, patrząc jednak obiektywnie, to nie wiem o co im chodzi z tym Vignale.