Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

erzlot

Miłośnicy zegarów
  • Liczba zawartości

    1507
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez erzlot

  1. Kręcąc wskazówkami nie ma żadnych wyczuwalnych oporów lub zahamowań, mechanizm chodzi bardzo lekko (w porównaniu do innych zegarów wahadłowych). Nie mogę naprawdę zrozumieć co się mogło stać, bo zegar chodził kilka godzin w miarę dokładnie i ja tylko popchałem wskazówki w tył o jedną godzinę i wszystko się spieprzyło. Teraz kotwica z jednej strony dobrze współpracuje (TIK) zaś w czasie wychyłu w drugą stronę przeskakuje o kilka zębów (trrrrrrrr)- tak jakby była zbyt wysoko i jest taki moment, że żadna peleta nie trzyma zębnika i wtedy pędzi o kilka minut. Pelety nie są wyłamane, zęby koła też wyglądają ok pod lupą. Nie kumam, ale jestem zielony i trudno, nie pochlastam się z tego powodu.
  2. Niestety, zawiodłem Was koledzy i siebie też, bo nie potrafię przekręcić tego mimośrodu z osią kotwicy. Roczniak GB będzie sobie stał bez ruchu i czekał na lepsze czasy. Może ktoś z Szanownych Forumowiczów podejmie się (nie za darmo oczywiście) uruchomienia tego Gustawa uparciucha. Tarant, kiedyś chwaliłeś zakład na ul. Curie-Skłod. we Wrocławiu, on jeszcze działa i wziąłby roczniaka? Jak sądzisz?
  3. Dzięki ArturK, dałeś mi nową nadzieję. Muszę sobie zrobić specjalny śrubokręt i zacznę od nowa. Ktoś wyżej w poście napisał, że pelety powinny "ledwo muskać" zęby koła wychwytowego a Ty masz inne doświadczenia. Może się uda.
  4. Fibo, jestem Ci bardzo wdzięczny za dotychczasowe rady i pomoc. Ten GB to pierwszy zegar, przy którym majstruję (nie liczę ustawiania wahadłowców) i to od razu roczniak. Robię to z musu,bo nikt w Nysie tego nie kuma. Nawet znajomy emeryt, który mi kilka wahadłowców oczyścił nie chce się za niego zabrać. Prosiłem go o wymycie i nasmarowanie, miał go jeden dzień i oddał mówiąc, że jest czysty i nasmarowany i nic nie trzeba przy nim robić, tylko wyregulować (ale to nie on). Patrzę przez lupę, świecę, żona się ze mnie podśmiechuje, słucham tik-tak, mam wycięte szablony od Passmora do obrotu wahadła i jestem coraz głupszy.
  5. Chyba się poddam, nie potrafię go ustawić nawet do stanu poprzedniego. Coś jest nie tak we współpracy kotwicy z kołem, bo TIK jest ok natomiast TAK przeskakuje o kilka zębów. Manipulacje widelcem i obrót włosa nic nie dają. Chyba należy obniżyć oś kotwicy, ale nawet nie mam takiego śrubokręta. Nie rozumiem co się stało- wczoraj chodził prawie dobrze przez kilka godzin a ja tylko go cofnąłem o jedną godzinę i wszystko szlag trafił. Koledzy pomóżcie
  6. U mnie nie ma zakazu dzwonienia. Więc: comtoise, becker baba, 4 francuzy, mauthe i berlińczyk FMS dzwonią aż miło w 3 pokojach. Gorzej, gdy są goście nocujący - wtedy muszę blokować lub zdjąć ciężarki.
  7. Już mam tyle pięknych rzeczy (i nie tylko) do pieszczenia, że nie daję rady. A jak Twoje piękności- wszystkie tykają, czy raczej cichutko sobie stoją.
  8. No i niestety, po popchaniu w tył zaczął bardzo spieszyć- przy powrocie kotwicy przeskakuje po 3 zęby. Ależ to złośliwy Gustav jest. Trzeba znów coś kombinować. Ale co się mogło przestawić? Prawie 8 godzin szedł ok.
  9. Dzięki, już popchałem godzinę do tyłu (bez terkotania). Wahadło kręci się w zakresie ok. 120 stopni - dziwne ale prawdziwe. Na poprzednim włosie (z którym go kupiłem) też było podobnie.
  10. Jestem stosunkowo nowym forumowiczem i przeglądam rózne interesujące mnie działy i w "linkach" znalazłem bardzo dla mnie dobrą informację. W "serpentine Vienna clocks" jest fotka prawie identycznego mojego Lenza z adnotacją "price range C". Nie wiem, kto i na jakiej podstawie określił ten przedział wartości, ale jest on dla mnie baaaaardzo korzystny gdy wspomnę za ile ten zegar kupiłem. :)
  11. Dziękuję kolegom za pomoc, dzisiaj uruchomiłem mojego GB. Na razie idzie 6 godzin i spieszy 2 minuty, więc jestem optymistą co do regulacji. Problem chyba tkwił w źle ustawionym i obluzowanym popychaczu na osi kotwicy. Po zaciśnięciu go na stożku w pozycji pionowej (przy poziomej kotwicy) widełki dosyć ładnie pracują (tylko przy wychyle w lewo mają jedno drgnięcie/zawahanie). Wyraźnie słychać tik-tak, więc będzie dobrze (oby). Mam jeszcze pytanie: czy można bez ryzyka popychać wskazówki do przodu (w tył broń Boże) ,bo usłyszałem takie terkotanie - czego przy "wahadłowcach" nie ma.
  12. Masz chyba rację co do Comtoisa. Znalazłem nieznany mi wcześniej link do Muzeum Comtoise w Dusseldorfifie http://www.morbier-clocks.de/1880-1890/nr.-281-cum/1.jpg.php gdzie znalazłem dokładnie taką samą tarczę datowaną na 1880 rok.
  13. Muszę stwierdzić, że jestem zaskoczony brakiem zainteresowania i pytań na temat pokazanego przeze mnie burgundzkiego zegara typu Comtoise, bo jest to najstarszy zegar w mojej zbieraninie, datowany na ok. 1855 rok. Jest to repetier (powtarza liczbę godzin po 3 minutach) z datownikiem. Ma też pocięgło do wybijania ostatniej godziny. Chodzi bardzo dobrze, bije w gong spiralny o archaicznym brzmieniu. Wychwyt kotwicowy.
  14. Znajomy posiada takiego roczniaka (foto). Widzieliście już coś takiego?
  15. Czy możecie koledzy oszacować rok produkcji tego Junga?
  16. Miło mi, że zegar się podoba. Podejrzewałem , że to Junghans albo Gebr. Resch, ale nie jestem znawcą. Kupiłem go z Niemiec kilka lat temu na aukcji od komornika.
  17. Kluczowa była podpowiedź o stożku na osi wychwytu. Już zaklinowałem, jutro będę się bawił w regulację. Co do kąta obrotu: kąt wychyłu widełek jest nieduży (kilkadziesiąt stopni na oko) i to wystarcza żeby tykał. Ja mam wątpliwości co do włosa 0.102 , może wypróbować włos o kilka grubości cieńszy? Mam do wymiany 2 włosy .102 na cieńsze (kupiłem 3 sztuki).
  18. No to proszę uprzejmie: średnica zewn. tarczy (z pierścieniem) 195 mm, średn. wewnętrznej tarczy 100mm, średnica soczewki 130mm, masa obciąźnika 1248 g, nr mechanizmu 9610. Fotki:
  19. Bardzo dobrze Pan zrozumiał. Ja nazwałem przerzutnik trzpieniem. Widocznie stożek się poluzował w części mosiężnej i dlatego przerzutnik kręci się luźno na osi kotwicy. Znajomy zegarmistrz-amator twierdzi, że ten przerzutnik ma koniec gwintowany. Tak byłoby latwiej, bo wciśnięcie lub wbijanie przerzutnika to operacja wysokiego ryzyka, gdyż można wygiąć oś kotwiczną. Ale wierzę, że Pan to już przerabiał i koniec jest stożkowy. I jeszcze pytanie: przed awarią uruchomiłem tego GB i chodził ok. 2 tygodnie (ale spieszył 20 min/dobę) ale wahadło obracało się nie o ok. 270 st ale jedynie o ok. 110 st - czy u Pana jest podobnie.?
  20. Prośba o pomoc: w moim GB z 1913 roku (pisałem o tym wyżej) poluzował się trzpień (razem z mocowaniem na osi wychwytu) tzn trzpień chodzi lewo-prawo a wychwyt stoi w miejscu. Znajomy amator-zegarmistrz twierdzi, że ten trzpień jest gwintowany i jego dokręcenie w odpowiedniej pozycji blokuje go na osi i wtedy wychwyt chodzi razem z trzpieniem. Czy tak jest faktycznie? Jak to naprawić? Dzięki z góry za radę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.