Zgadzam się z tobą odnośnie przejadania tego co się zbudowało i szybkiej degradacji kraju - widzę to na codzień we Włoszech. Niemniej, nie rozumiem wciąż tej polskiej fascynacji drogimi samochodami (a także wystawnymi domami i ich wnętrzami). Jestem teraz u rodziców na południu Polski (okolice Katowic). Patrzę na ulice i widzę prawie same drogie auta. I to u właścicieli aptek, sklepów spożywczych itp. - generalnie małych biznesów. Cieszę się że się ludziom powodzi, ale naprawdę po co komu wielkie SUVy do przemieszczania się głównie na niewielkich odległościach? Jak pytałem znajomych o
to, to mnie zbywają. Większość tych aut jest w leasingu, więc nie wywalili na to kasy od razu, ale dla mnie to zagadka. Podobnie z domami: w okolicy powstają nowe, często bardzo ładnie zaprojektowane (żegnajcie czasy klonów z magazynu Murator) domy. Odwiedzam znajomych i co widzę? Ładne wnętrza, piękne wykończenia i wszędzie gigantyczne telewizory. Czego nie widzę? Sztuki. Nie ma obrazów, rzeźb, grafik itd. Ba, książek niewiele, jeśli w ogóle są. A przecież można za niewielkie pieniądze, czasem za grosze, kolekcjonować choćby polską sztukę - kupować w galeriach mniej znanych twórców lub na wystawach za śmieszne pieniądze coś od świeżych absolwentów ASP i mieć coś oryginalnego i unikatowego. Widzę za to plakaty typu Home Sweet Home lub powielane w milionach zdjęcia Manhattanu (to chyba w Ikei sprzedają). Jak pisał @mylofpowyzej, trochę czasu już minęło od 1989 roku, aby pieniądze zamieniać także na rzeczy inne niż drogie auta i domy. Może coś się zmieni za niedługo.