To jest zupełnie naturalne, o czym piszecie. Zmieniły się i to znacznie, wymagania klienta i firmy po prostu do tego się dostosowują.
Również nie jestem związany z branżą zegarkową, ale z motoryzacją i jej okolicami już tak. Klient wymaga teraz niezawodności, a mniej zwraca uwagę na jakość wykończenia czy użyte materiały. Stąd w samochodach marne spasowanie elementów, skrzypiące wnętrze, kiepskie plastiki itp. W zegarkach gorzej spasowane endlinki bransolety, nierówne szlify na kopercie, wyoblone krawędzie itd. Ważne, żeby to była Omega czy inna znana marka, bo pewnie nie będzie się psuł... przez następne kilka lat, bo przecież to przedmiot na krótko i za kilka lat kupi się następny. Ani zegarek, ani samochód, to nie jest teraz nabytek na pół życia, następne pokolenie nie będzie po nas tego dziedziczyć.
Producenci dostosowują się do klienta i dostosowują się również do innych niż kiedyś kanałów sprzedaży. Teraz większość zegarków kupuje się przez internet i większość kupujących nawet nie próbuje przejść się do sklepu i pomacać, obejrzeć na żywo. Zegarek ma być fotogeniczny (co wcale nie jest takie oczywiste) żeby dobrze wyglądał u sprzedawcy na stronie sklepu, znanej i najlepiej prestiżowej marki, ma działać w miarę niezawodnie przez kilka lat i być "fajny". Wtedy się sprzeda, a nabywca i tak będzie zadowolony, bo po prostu się nie zna.
A ceny? Idą w górę zarówno w branży motoryzacyjnej jak i w zegarkowej, bo marki ewoluowały z różnej wielkości fabryk, gdzie gros stanowiły koszty produkcji, do jakichś olbrzymich koncernów skupiających po kilka lub więcej marek. I muszą zarobić na sztab ludzi z produkcją zupełnie niezwiązanych, na wielomilionowe reklamy, i wreszcie utrzymać marki nieprzynoszące wymiernego zysku, ale podnoszące prestiż i renomę. Nie wspominając o fabrykach będących w trakcie wygaszania po przejęciu innego koncernu, których tak po prostu zlikwidować się nie da.
W efekcie mamy obniżenie jakości, windowanie cen, a i tak zyski nie są takie, żeby księgowi mogli spokojnie patrzeć w przyszłość.