Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Gregorian

Użytkownik
  • Content Count

    3,254
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by Gregorian

  1. Dałby Bóg, żeby sprzedający nauczyli się wreszcie przesyłać same mechanizmy w porządnie zabezpieczny sposób Bo jak na razie standardem jest zawijanie w chusteczkę higieniczną czyli zabawa "prostuj później wskazówki" i "szukaj sekundnika"..
  2. Furia - Rewelacja! I rzeczywiście Pitt odnalazł się w tej roli - a nawet w jej uczłowieczeniu. Maszyna wojenna ale pełna wewnętrznych, głęboko skrywanych ran. Szkoda , że końcówka była już tylko ..dobra! ale za to wojenna bo większa część filmu to rewelacja.
  3. Zastanówcie się nad "Zupełnie Nowy Testament" Właśnie wszedł do normalnej dystrybucji do kin. Warto się z nim zmierzyć.. Intelektualna zabawa w klimacie religii. Pierwszy akt tego filmu to arcydzieło. Błyskotliwa, brawurowa i intelektualna uczta dla oczu i umysłu. Niezwykła konwencja i pomysł. Bóg spauperyzowany i złośliwy. Ciemne, brudnawe mieszkanie i rodzina wyglądająca jak biedota z przedmieść. Prawa ludzkie i boskie pisane po to by komplikować. I bunt siostry ..Jezusa. A na końcu utopia w psychodelicznych barwach. I jeszcze to łobuzerskie (od strony reżysera) umiejscowienie w ..Brukseli. Film spada natomiast dwie półki niżej w części środkowej gdy akcja powoli przenosi się w doczesność i świat realny. Historie (ewangelie) nowych apostołów nie są równe. Niektóre są wręcz nużące lub nieinteresujące. W dużym stopniu ułatwiają ich wchłanianie rozsiane po całym filmie dobre, ciekawe gagi i żarty. Ale to już poziom normalnego, dobrego kina a nie obietnicy fenomenu, który złożył początek. Reasumując - 8/10 ale to nie jest mocna ósemka. Film pomimo baśniowego charakteru tego komediodramatu, przemyca także szereg ważnych pytań i zjawisk. Groteskowość przemocy i tyranizowania rodziny Boga to jednak nadal przemoc i tyranizowanie (realne i bolesne). Poza tym:sposób konsumpcji wiary we współczesnej cywilizacji. Postawy dorosłych w stosunku do dzieci. Psychozy cywilizacyjne. Samotność. Dodatkowo trzeba podkreślić jeszcze doskonałe tło muzyczne. Oglądanie tego filmu to jak jednoczesna podróż do świata kina, opery i filharmonii.
  4. Trafił mi się "Bezwstydny Mortdecai" Przedziwny film. Niewypał z przebłyskami geniuszu Momentami udana parodia, momentami zabawna komedia a momentami bezdennie głupia. Pomieszanie "Różowej pantery" (ale bez jej płynności) z "Ocean's Twelve" (ale bez jej polotu) a nawet polskich "Dublerów" (ale bez ich łobuzerskości na na dobrym poziomie). Film jednak da się jednak jak najbardziej oglądać jeśli podejdzie się do niego do niego z odpowiednią dozą wyrozumiałości i ciekawości gatunkowej. Szkoda, że nadal nie można doczekać się produkcji, która atrakcyjnie i porywająco pokazałaby historię sensacyjną opartą o atrakcyjność świata dzieł sztuki łącząc to co najlepsze z "Afery Thomasa Crowna" i "Konesera". Fenomenem tej produkcji jest fakt, iż najciekawszą kreację tworzy postać drugoplanowa (Paul Bettany jako Jock) Film zyskuje także wtedy gdy stery akcji przejmuje Gwyneth Paltrow. Sam Depp nie jest zły ale rzeczywiście trudno mu odciąć się od kreacji i stylu jaki stworzył w "Piratach z Karaibów". Tu znalazł się na dobrej drodze do tchnienia nowego życia w ten sposób gry ale udało się to połowicznie. Ode mnie 6,5/10
  5. ... "Lub zamiana na laptopa do 1000zł" Piękne Melanż systemów gospodarczych..
  6. Kolejny Kirow już za 250zł a Poljot w automacie 415zł Normalnie siedzę jak widz z popcornem..
  7. Widzę, że na tych słynnych, dzisiejszych aukcjach u elizar2009 to już się dzieją dantejskie sceny (ceny) Kirowskie po 170, Wympieły - 370zł, 280zł A sporo jeszcze przed nami.. Nieźle
  8. Sława "Znaki zodiaku" z sygnowaniem CCCP! http://allegro.pl/zegarek-meski-slawa-pozlacany-idealny-stan-zsrr-i5851442301.html#thumb/1
  9. Ja bym nawet powiedział, że właściwie najlepsze kreacje w filmie to właśnie mają Paddy Considine i Sean Harris! (z przewagą PD) Moim zdaniem sam Makbet jest bardzo pasywny. Fassbender nie jest chyba aktorem na tyle wybitnym aby wydobyć z tej postaci prawdziwe szaleństwo i samotność. Mnie on zasadniczo w ogóle średnio pasuje do tej roli. Lady Makbet to natomiast już zawód. Marion Cotillard na ekranie się pojawia ale (nomen omen) "nie żyje". Największym problemem jest jednak kwestia reżyserii. Justin Kurzel to po prostu nie ta półka, która uniosłaby dzieło tego formatu. I tego niestety należy bardzo żałować. Aż westchnąłbym, wyobrażając sobie ten film z tymi zdjęciami, muzyką, postprodukcją i montażem ale w wykonaniu mocnego, uznanego reżysera. Umiejącego na dodatek lepiej dobrać obsadę i poprowadzić aktorów..
  10. I z "Młodością" i z "Makbetem" jest taki problem, że to coś w rodzaju kina hybrydowego. Filmy zawieszone pomiędzy kinem ambitnym a kinem mainstreamowym. W związku z tym wywołują bardzo różnorodne odczucia. Ja teoretycznie oba filmy oceniłem na 8/10 bo oba mają swój urok, klasę i urodę ale do obu mam trochę wątpliwości. W "Młodości" czuć koniunkturalizm a momentami nawet pewną tombakowość Natomiast "Makbet" to urok Szekspira wzbogacony współczesnymi możliwościami kina. Piękne zdjęcia i tło muzyczne imponują ale słabości tego filmu leżą po stronie średniego aktorstwa i przeciętnej reżyserii
  11. Slow "Slow West" Niesamowita formuła jak na western..! Świeża, innowacyjna, momentami brawurowa. Naiwność mieszana z suspensem. Sielskość z dzikością. Nastrojowość z brutalnością. Trochę tu Wesa Andersona a trochę Roya Anderssona. Trochę Jima Jarmuscha a trochę Quentina Tarantino. Film pomimo specyficznej stylistyki jak mało który dosadnie wydobywa istotę Naprawdę Dzikiego Zachodu. Szybkiej, bezimiennej śmierci. Tysiąca zdarzeń dziejących się jednocześnie. Przypadku i dróg prowadzących donikąd. Fabuła to także jedno z lepszych ukazań naiwnej młodzieńczej miłości a świetna rola Kodiego Smit-McPhee to czysta, stężona niewinność i ideał. Slow West to film, z którego zostanie w pamięci sporo kadrów i chwil. Trzeba też podkreślić niezwykłą trafność tytułu. Jedna z lepszych nazw w odniesieniu do treści i konwencji. Najlepszą oceną byłoby chyba 7,5/10 ale 8/10 to też nie jest ocena na wyrost.
  12. Dzięki. Na "45 lat" już od dłuższego czasu nie mogę się zdecydować ale za to ..petarda! "Imigranci" (org. Dheepan, 2015) Doskonałe kino nagrodzone w Cannes Złotą Palmą za film. Od początku wabi magnetyzmem, stale wiszącym w powietrzu napięciem i tajemnicą. Potem jeszcze uwodzi samym obrazem i barwą, fenomenalnym tłem muzycznym, egzotyką ech Sri Lanki. Zaskakuje płynnością i filmową melodyjnością. Niesamowitym walorem tego filmu są proporcje jakie nadał temu dziełu Jacques Audiard. Prawie wszystkiego jest tam tyle ile powinno. Romantyzmu, wojny, przemocy, pracy, prozy imigranckich gett, rodzącego się szczęścia rodzinnego. Wiele scen to właściwie przedsmaki. Reżyser rozpoczyna .. i pozwala widzowi samemu tworzyć sobie emocje według własnej wrażliwości. Tak jest gdy Illayaal nieśmiało i po dziecięcemu szuka przebłysków czułości rodziców. Gdy chociażby prosi o pożegnanie pod szkołą. Tak patrzy ukradkiem Dheepan na kąpiącą się Yalini i gdy daje jej pojedynczy pęk polnych kwiatów. To zresztą niesamowity styl historii w tym filmie, że to Tamilski Tygrys jest tu postacią najbardziej wierzącą w swoją nową rodzinę a kobieta ma w sobie pewien chłód i wyrachowanie. Nawet codzienne obowiązki Deephana ukazane są pojedynczo. Fabuła nie delektuje się nimi. Podaje krótkie obrazy a widz sam obserwuje i ocenia. Ale widać, że Deephan lubi swoje nowe życie. Nie można oczywiście uciec od tej części filmu jaką stanowi kino akcji. To krótkie chwile ale jednoczesna kondensacja dynamizmu i artyzmu jest najwyższych lotów. A wzbogacenie ich na dodatek metaforą z cejlońskiej wojny (dym na schodach jak wojna i wojenna "mgła z dżungli") może przenieść te sceny do kanonu. ps. Do mojego seansu dopisałem sobie symbolikę. Skorzystałem z okazji podróży służbowej do Gdańska i na "Imigrantów" wybrałem się specjalnie do Klubu Filmowego w Gdyni, które to kino znajduje się w ..Muzeum Emigracji! W porcie. Na samym końcu świata..
  13. Zabójczyni (Tajwan, 2015) Dzieło ale nie arcydzieło. Sławne z ostatniego Cannes. Ze Złotą Palmą za reżyserię. Zgłoszone do Oskarów nieang. Ale to nie film To dwugodzinne starochińskie misterium. Wizualna i dźwiękowa poezja liryczna. Obraz wyrafinowany, sycący na przemian dźwiękiem i ciszą, urodą kadrów ale oszczędny, surowy, nawet skąpy w fabule i słowie. Po seansie można dobrze zrozumieć dlaczego w Cannes ta produkcja otrzymała Złotą Palmę dla reżysera ale już nie dla filmu. Wyczuwa się tu reżyserską dbałość o detale i historię, misterność scen i ujęć ale jako całość filmowa nie jest ideałem. W niektórych momentach nuży, w niektórych sprawia wrażenie niezrozumiałej, zagubionej w idei. Niemniej jednak fenomenalnym zjawiskiem jest w filmie nie tylko niedopowiadanie wielu scen ale nawet ich niekończenie. Bramy wyobraźni dla widza pozostawia Hou Hsiao-hsien bardzo szeroko otwarte. Zgodne z duchem tego obrazu. Scen należnych gatunkowi wuxia w tej produkcji właściwie nie ma. Można mówić zaledwie o kilku scenach z szeroko rozumianego rodzaju wschodnich sztuk walki. Ale i one mają charakter w pewnym sensie pomocniczy. Bardziej artystyczny w znaczeniu niż technice. Dobarwiający narrację, wyrywających widza ze spokoju lub znużenia. Film obejrzałem na 9.Festiwalu Filmowym Pięć Smaków
  14. Obejrzałem wczoraj na Sputniku nowe (kiedyś słynne) "Tak tu cicho o zmierzchu" (Rosja, 2015) Dla mnie to swoista wojenna baśń filmowa (7,5/10). Kino, które pomimo przeróżnych słabości ujmuje swoją płynnością, melodyjnością i malowniczością. Narracja płynie tu generalnie wolno. Często skupia się na pięknie natury a czasem wręcz na pięknie kobiet żołnierek. Początkowa część filmu to specyficzny rodzaj sentymentalnej wojennej ballady, która od pewnego momentu przekształca się w intymny dramat o wojnie. Ale wszystko to, zgodnie chyba z "hollywoodzką" filozofią tej produkcji podane jest w najbardziej komfortowy dla szerokiego widza sposób. Sceny pozytywne poddane są przesentymentalizowaniu (z zauważalnym choć akceptowalnym udziałem patosu) zaś sceny "negatywne" zostały wygładzony w taki sposób aby nawet śmierć nie wstrząsała widzem. To niestety powoduje, że podczas seansu film mnie osobiście wzruszył jedynie raz lub dwa a przecież jest to w genezie kino heroizmu. Nie do końca podobał mi się też sposób konstrukcji początku filmu. Retrospekcji dotyczących poszczególnych żołnierek, udziału narratora. W samej fabule także znalazło się kilka zauważalnych problemów logicznych, szczególnie związanych z kilkoma zachowaniami żołnierzy niemieckich. Trzeba jednak podkreślić, że obejrzenie tego obrazu to dobre filmowe przeżycie. A w pamięci zostanie piękno tego kraju i gorzkie słowa sierżanta Fiedota Waskowa o dziewoczkach, które przywiódł na zatracenie..
  15. Jeszcze do niedzieli trwa 9.Sputnik a tymczasem już wystartował w Warszawie Festiwal Pięciu Smaków, na który czekałem już z niecierpliwością. Sporo dobrych pozycji. W tym kilka zgłoszonych do nieanglojęzycznych Oskarów 2016. W tym słynna "Zabójczyni" ze Złotą Palmą z Cannes 2015 dla najlepszego reżysera. A do tego Retrospektywa Johna Woo.. http://www.piecsmakow.pl/
  16. SPECTRE - Wyśmienite kino sensacyjne ale jakby trochę gorszy film z konwencji Bonda. Chyba zbyt duży skręt w kierunku gatunku thrillera. Do tego trudne do zaakceptowania dla mnie jako fana Bondów dziwne fabułowe, połączenia z poprzednimi Bondami Craiga i dziwaczny, mało wiarygodny wątek dot. dzieciństwa. Zastrzeżenia także do decyzji obsadowych (np.Waltz, Seydoux) i samej gry aktorskiej niektórych postaci (zwłaszcza Léa Seydoux) Ale to także problem reżyserii. Niemniej jednak jest to film z rodzaju tych, które wciskają w fotel i bardzo angażują widza Ode mnie 9/10 (wg. skali FW) Jestem praktycznie pewny, że dyskusje o plusach i minusach tego Bonda będą ciągnęły się latami..
  17. Sputnik od dzisiaj!! Jedyny, niepowtarzalny, fenomenalny.. http://sputnikfestiwal.pl/2015/aktualnosci ps. W październiku na WFF 2015 udało mi się obejrzeć aż 6 filmów. Ciekawe czy wyrównam to osiągnięcie w swoim kinowym "mateczniku"
  18. What about DEMON ?! Filmie, którego zakończenie dopisało życie.. Obejrzałem wczoraj w nocy (bo takie filmy trzeba oglądać w nocy..) i garść refleksji.. Dla mnie to ciekawe dzieło, które mogło stać się arcydziełem. Obraz, który ogląda się z zaciekawieniem, w pewnym napięciu, ze swoistą fascynacją. Film, który momentami wywołuje poczucie bojaźni (właśnie tak: bojaźni a nie strachu) Kadry, które sycą niepokojem zarówno tego co się jeszcze zdarzy jak i tego co ukrywa historia tego miejsca. Obraz wielu metafor i lęków przeszłości. Do tego ujmujące tło muzyczne i wyraziste, żyjące swoim życiem zdjęcia. Ciekawy panteon postaci i ról. Świetny Itay Tiran. Ezoteryczna Agnieszka Żulewska. Niepokojący pamięcią przeszłości i świadomością mistyczno-filozoficznego judaizmu nauczyciel Wentz (W.Press) Doskonała, nawet brawurowa rola Woronowicza (lekarz), który gra "podwójnie": zarówno pierwowzór z "Wesela" Smarzewskiego jak i swoją postać w tym filmie. Czy za chwilę okaże się, że postacie "weselnych lekarzy" to polski znak firmowy? Zaskakująco ciekawy Ronaldo (T.Ziętek) - kto by pomyślał, że tak dobrze rozwinie się ten aktor pamiętany z przeciętnej roli w "Kamieniach na szaniec". Dobry ale zbyt realistyczny Grabowski. Podstawowym minusem filmu jest natomiast jego zagubienie gatunkowe. Gdyby film utrzymał się w początkowej konwencji mistycyzmu, aury niepokoju i zagubionego świata Polski powiatowej to mógłby stać się wielkim dziełem. Wprowadzenie na pokład tej historii elementów komediodramatu, chwilami groteski na pewno ułatwiło odbiór tego filmu przez szerszą publiczność ale wprowadziło dysonans smakowy. Najwłaściwszą oceną byłoby dla mnie 7,5 (w skali Filmwebu) ps. Pamiętajcie. Gdy będziecie organizowali ślub. Niektórzy goście weselni przychodzą bez zaproszenia...
  19. Czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć w "dwóch słowach" co tu na forum było jak mnie nie było.. Widzę stado Junior Modów i nowe, nowe tematy..
  20. Świetny. Masz oko do celnych trafień Doskonała parka. Gratulacje
  21. Autor widmo Klasyka, wręcz kanon dobrego thrilleru.. Doskonałe, wymagające a jednocześnie przyjazne w konsumpcji kino. Głównym aktorem w tym filmie nie są postacie ale nastrój. Unoszący się nad każdą chwilą klimat niepokoju i zagrożenia.. Czuć tu autorską rękę Romana Polańskiego. Fenomenalne obrazy, krajobrazy i wnętrza. Świetna muzyka. Idealnie trafiona rola McGregora. Pięknie skonstruowana akcja z niezwykłą energią narracyjną.
  22. Ładny dzień dzisiaj w nabytkach! Dużo, ciekawie i dobre stany! Gratulacje
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.