Boks Alberta był na kiepskim poziomie- amatorskim. Bardzo nerwowo. Lewy prosty na dół i ewentualnie jakieś zejścia. Bardzo asekuracyjnie. Skracał dystans, ale brakowało jeszcze jednego kroku. Jedno bujnięcie się to za mało aby podejść do Kliczki. Miał 2 miesiące, to trochę za mało aby przygotować się na takiego zawodnika. Mógł skopiować Mika Tysona w zmniejszaniu dystansu. (Bujanienie się podczas podchodzenia do przeciwnika) Był wolniejszy od Kliczki. Mięśnie Alberta dobrze wyglądają, ale w walce przeszkadzają. Generują duże zapotrzebowanie na tlen. Spowalniają uderzenia, szczególnie proste. (Widać to było szczególnie po ciosach Pudzianowskiego). Zmniejszają siłę. Siła bierze się z dynamiki, a dynamika ze skrętu. Mięśnie zmniejszają elastyczność, w konsekwencji dynamikę. Trzymałem za Albertem kciuki ale po pierwszej rundzie widziałem że nie ma szans. Szacowałem że Kliczko da trochę poboksować Albertowi. Nie po to przyszło 40tys. widzów żeby walka wieczoru skończyła się w 2 rundzie. Widzieliście jakieś większe ataki Kliczki na Alberta? Nie, to była zabawa kotka z myszką. Adamek ma dużo do myślenia. Adamek to inna klasa w porównaniu do Alberta. Niestety Adamek nie ma za dużo argumentów w walce z bokserem o takim zasięgu ramion jak Kliczko. Jest za bardzo statyczny aby ominąć ręce Kliczki. Jeżeli chce z nim walczyć z zamiarem wygranej to musi dużo pracy włożyć.