-
Liczba zawartości
429 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Kangie
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 11
-
marcomartin, jestem ciekaw jak wygląda Twoje hamowanie pulsacyjne. Możesz opisać swoją technikę? Ja hamuję pulsacyjnie tylko podczas gwałtownego hamowania na mokrej nawierzchni. W innych sytuacjach zazwyczaj wystarcza dość mocne, ale płynne jednorazowe naciśnięcie hamulca, tuż przed momentem wystąpienia poślizgu. Wyćwiczyłem to chyba do perfekcji. W chwili zagrożenia zawsze szukam miejsca gdzie mógłbym skręcić odbijając przed przeszkoda. Tak wygląda to w teorii. W praktyce jest trudniej, bo zawsze dochodzi stres. Walczę z tym co jakiś czas ćwicząc manewry na opuszczonych placach
-
To raczej nie powód do dumy. No, ale niektórym do nie przeszkadza
-
O tym nawet pisał kiedyś Stanisław Lem
-
Dokładnie jak pisze Bartek. Im większa liczba oktanowa benzyny, tym większa odporność paliwa na spalanie stukowe (detonacyjne) i tym większy stopień sprężania można wyciągnąć z silnika. Czujnik spalania stukowego od razu to wykrywa i decyduje o przestawieniu zapłonu przez jednostkę sterującą silnika.
-
Niby tak, ale dzisiejsze ABSy są zdecydowanie lepsze niż te starsze sprzed kilkunastu laty. To o czym M. Bublewicz mówił, że ABS jest niby zły, gorszy, to miał na myśli ABS ze swoich czasów czyli przed 1993 rokiem. Te dzisiejsze wydajniej działają. Ale ilu jest tak dobrych kierowców umiejących hamować pulsacyjnie w czasach gdy wszystkie "dobre" fury mają ABS? To dlatego też nie pozbywam się swojej Felicii, bo ona nie ma ABSu i jestem w stanie doskonalić się w hamowaniu pulsacyjnym Ale cholernie boję się gdy przyjdzie mi awaryjnie zahamować Felę ze 100km/h na mokrej nawierzchni!! Jak najbardziej to prawda. A co sądzicie o hamowaniu na szutrze wg metody Bublewicza? Można w sumie dachować. Raczej tylko dla odważnych
-
Nie zawsze. Na mokrej nawierzchni (mokry asfalt, mokra kostka brukowa) często skraca i to dużo. Chyba że ma się tak sprawną prawą nogę jak Marian Bublewicz. To jest bardzo trudne i wymaga godzin ćwiczeń. Dla chcących nauczyć się prawidłowo hamować autem bez ABS polecam ten filmik: Oczywiście układ hamulcowy, amortyzatory i opony muszą być w nienagannym stanie technicznym. Oj, Panie, energetyka zawodowa, przemysłowa i nawet ta "amatorska" czyt. lokalne przydomowe kotłownie, to też odpowiedzialne sprawy. Chociażby takie naczynie wzbiorcze przy kotle wodnym i projekt całej instalacji. Niektórzy nieświadomi użytkownicy zatykają na chama odpowietrznik w instalacji, żeby podnieść ciśnienie w układzie (wzrost temperatury). Czyli oszczędzają paliwo. Było sporo tragicznych w skutkach wypadków, gdy kocioł wybuchł od nadmiaru ciśnienia. Chociaż przyznaję rację, że odpowiedzialność projektantów organizacji ruchu jest olbrzymia. Zgadzam się w 110% Inaczej jest gdy czowiek spodziewa się przeszkody (np. kurs czy ćwiczenia na placu). Inaczej jest w trasie gdy kierowca nie spodziewa się zagrożenia, a hamując z ABSem ma szansę ominąć przeszkodę. Większość kierowców w autach bez ABSu nie potrafi odważnie delikatnie odpuścić hamulec przed przeszkodą i skręcić kierownicą by ominąć przeszkodę. Nerwy są na tyle duże, że kurczowo wciskają pedał hamulca aż do momentu uderzenia w przeszkodę. Po to wymyślono ABS. Jak dla mnie: - ABS jest OK w ruchu ulicznym i w trasie. - ABS nie jest OK na torze, próbach czasowych, w ruchu ulicznym i w trasie zimą w kopnym śniegu oraz na suchym betonie asfalcie. Na mokrej nawierzchni ABS jest zbawienny!
-
Ja pie..... Pająk robi wrażenie!!!!!
-
Hendriks89, może trochę mnie poniosło, jak zwykle zresztą. Ja jestem rocznik 80 i nadal uważam, że jeszcze długa droga przede mną by być superkierowcą, bo tego miana dąży się zazwyczaj długo. Nawet młody Kubica chyba nim nie jest, no chyba że na torze, bo na drogach publicznych najważniejsza jest świadomość siebie, auta, wyobraźnia i doświadczenie, które nabywa się latami. Polecam książkę Paula Ripley'a "Superkierowca". Koszt ok. 30zł. Po prostu, chciałem uderzyć młotem w stól byś nie jeździł autostradą 180km/h w ulewie, bo to najczęstsze okoliczności tragicznych wypadków na autostradach niemieckich (na polskich i innych chyba również). Jeden z mechanizmów powstania takiego wypadku wyśmienicie zobrazował lechu_wroc. Inny to najechanie na tył TIRa. Różnica prędkości może być przeogromna. Osobówka 200km/h, TIR 90km/h. Wystarczy, że kierownik osobówki przyśnie i bije w TIRa wręcz tak samo, gdyby w niego wjechał z prędkością 110km/h (TIR stoi na poboczu, v=0km/h). Nawet Volvo S80 nie uchroni życia ludzkiego przy najechaniu na tył starszej cieżarówki, która nie ma belki ochronnej na wysokości zderzaka osobówki. Dalszy komentarz zbędny. Zmieniam zdanie. Studiowanie budowy dróg ma wpływ na świadomość jazdy, bo przecież zakręty i ograniczenia wdrażane są pod konkretne prędkości. Na pewno wiesz więcej o szczegółach niż my, bo w tym siedzisz. Ja w zeszłym stuleciu studiowałem Mechanikę i Budowę Maszyn na Polibudzie Wroc., a obecnie pracuję w wielkim koncernie motoryzacyjnym i bawię się w budowę autobusów. A jednym z moich "koników" jest doskonalenie techniki jazdy, uczestnictwo w szkoleniach organizowanych na "TORakietowa" we Wrocławiu oraz w innych typowo rajdowych, profesjonalnie przygotowanymi autami o mocy do 300KM. Świadomie opłacam te kursy, bo chcę jak najwięcej się nauczyć od zawodowców. A wczoraj wieczorem wróciłem z gokartów. Pisałeś Hendriks89, że jeździłeś "za dzieciaka" . Ścigamy się z kumplami z pracy średnio raz w miesiącu. Miałem 2. czas. Chyba czas zacząć się ciut odchudzić Zabawa przednia! Polecam, bo można się odprężyć psychicznie Sąsiad, ładny bieżnik i oponka! Mówisz, że warto je kupić? Szukam czegoś na lato do Audi w wymiarze 205/50 R16. W Skodzie mam zarypiste oponki deszczowe! PIRELLI P5000 DRAGO. Stary model, który troszkę szumi na suchym asfalcie przy 65-70km/h, ale na mokrej nawierzchni rewelacja! Jedynie hamowanie ze 100km/h na mokrej nawierzchni to tragedia, no, ale w Skodzie nie mam niestety ABSu, a profesjonalnego hamowania pulsacyjnego (patrz szkółka Św.P. Mariana Bublewicza) nie mam tak opanowanego do perfekcji jak Mistrz Bublewicz. Wyniki odpowiednio: 92m, 85m i 80m, kiedy inne auta z ABSem miały od 58 do 70m. Wtedy uderzyło w mój czerep, że nie powinienem świrować gdy spadnie deszcz, a już w ulewę jazda może skończyć się kaplicą. Ale jest druga strona medalu. Miałem zdecydowanie krótszą drogę hamowania na idealnie suchym asfalcie i swoją Skodą Felicią 1.6MPI z oponami 185/60R14 82H Pirelli (model podany wyżej) w porównaniu z Oplem Astrą II Coupe 225KM na szerokich niskoprofilowych kapciach, ale z włączonym ABSem. Z 80km/h moje droga hamowania to 22m, a kolegi z Opla 24-26m. Przy tej próbie mocno wgniatało mnie w pasy. Opony nie piszczały. Miałem chyba idealne hamowanie na granicy poślizgu kół (nie pulsacyjne).
-
Hendrix89, kozaczysz tutaj i to ostro, a pamiętaj że siedzą tutaj znawcy tematu i pasjonaci motoryzacyjni. Nie jesteś sam i nie otaczają Cię gamonie. Popróbuj swoich umiejętności za kierownicą pod okiem instruktora doskonalenia jazdy, najlepiej z licencją rajdową. Najlepiej w warunkach deszczowych lub zimą. Nie mam się za doskonałego kierowcę i wyznaję motto, wypowiedziane przez Św. P. Janusza Kuliga: "Im dłużej jeżdżę, tym mam większą świadomość, jak wiele jeszcze muszę się nauczyć, aby być dobrym i bezpiecznym kierowcą" Janusz Kulig. P.S. Z całym szacunkiem Hendrix89, ale jeśli jesteś rocznik 1989, to uważam, że nie masz szans być doskonałym i wszechwiedzącym kierowcą, bo to tego dochodzi się przez całe życie, a weryfikują to trudne sytuacje na drodze, na odcinkach specjalnych lub na torze. Budownictwo dróg ma się nijak do techniki jazdy samochodem, zatem to dla mnie nie argument. I nie obrażaj się, bo nie miałem na celu zapodawać Ci szpilę. Po prostu wyluzuj i opanuj emocje na drodze publicznej. Uważam, że w zdecydowanej większości giną na drogach kozacy lub Bogu ducha winni kierowcy, którzy nie mieli szansy wyjścia z opresji wywołanej przez kozaka, który nie jest świadomy możliwości auta, które prowadzi. Na dowód tego, że nie rzucam słów na wiatr dwie fotki z ostatniej czerwcowej imprezy na torze Rakietowa we Wrocławiu. Szkolenie prowadzone przez rajdowców w Warszawy "Szkoła Jazdy Ekstremalnej". Prawdziwe "japończyki" - kierownica po prawej stronie, biegi po lewej
-
Nic bardziej mylnego! Też kiedyś myślałem, że nic nie może się przecież stać. Zmieniło się moje nastawienie po kursach doskonalenia techniki jazdy, po ćwiczeniu polegającym na hamowaniu ze 100km/h na mokrym betonie, asfalcie i kostce. Oraz drugie ćwiczenie - test łosia przy 60, 70, 80, 90 i 100km/h. Od tamtej pory wiem, że w deszczowe dni nie ma co szaleć, bo tylko najlepsi i najbardziej opanowani kierowcy potrafią wyjść z opresji na mokrej nawierzchni. Na suchej jest ciut łatwiej, ale też trudno wyjść z poślizgu. Sztuką jest nie doprowadzić auta do nieplanowanego poślizgu. Zatem jak dla mnie jazda 180km/h po autostradzie w trakcie ulewy to taka już trochę nieodpowiedzialność. Wielu ginie na niemieckich autostradach (mój kolega z podstawówki tak zginął rok temu), zatem tak bezpiecznie nie jest.
-
No to byłaby droga hamowania ze 180km/h na mokrym! Karambol gotowy!
-
marcomartin, RS-ka kiedyś na trasach rajdowych miażdżyła wiele innych aut bardziej pożądanych dzisiaj marek! Dziady mogli się uczyć od Skody!! Poczytaj np. tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%A0koda_130_RS
-
Zamiast nowego auta z salonu wolałbym Skodę 130RS. Odbiło mi po 30-stce
-
To nie ja zacząłem o tych proszkach! To karczochrulez Marcomartin, co za brzydkie kaczątka tu pokazujesz??
-
A u mnie: http://www.youtube.com/watch?v=m4FvKM29TqU i to:
-
Nie zgodzę się z Tobą marcomartin. To nasze krajowe polskie też są gorszego sortu? Przecież produkujemy je u nas w kraju. Nie odczuwam różnicy między krajowymi proszkami produkowanymi w Polsce, a niemieckimi sprzedawanymi u nas. Frytejro, jaki płyn polecasz? Może wypróbuję
-
Zapodałem ten link wczoraj. Ach wybitny praktyku, napisz coś więcej opierając się na faktach Powietrze w USA też jest lepsze niż w Polsce, bo takie "amerykanskie" :) Wiesz dlaczego polskie proszki są gorsze od niemieckich? Nie przez to, że mamy "odpad" z firmy produkcyjnej, tylko że przeprowadzono badania na polskim rynku i zdecydowana większość Polek przesadza z ilością proszku do prania i po prostu sypie go więcej niż statystyczna Niemka o imieniu Helga, Berta, Stefani czy Gertruda, która to jak na Niemkę przystało wsypuje ilość proszku dokładnie co do 20g. Dlatego polski proszek ma obojętny chemicznie dodatek, który go "rozrzedza". Sami jesteśmy sobie winni Ja sam przyznaję się bez bicia, że przesadzam z proszkiem. Walę prawie zawsze pod kreskę MAX Potwierdzam, że moje furki jakby ciut ciszej pracowały na nPb98, ale tylko tyle. Niższego spalania nie odnotowałem, przyrostu mocy czy momentu obrotowego też nie. Oczywiście inna inszość to to, czy nas tu w Polsce nie oszukują rafinerie i czy rzeczywiście 95 to 95 i 98 to 98 oktanów. Moje Audi ma relatywnie niski stopień sprężania i akceptuje nPb95. Dopuszcza też nPb91, ale pod warunkiem, że nie wciska się gazu do dechy i nie obciąża silnika jadąc z pełnym obciążeniem pod górę. Zatem nPb98 nie wlewam, bo IMO nie warto. Gdybym miał wyżyłowane Porsche, lałbym nPb98 PEACE!
-
Mądrze gadasz! Oktany służą wyższemu stopniowi sprężania, czyli parametrowi konstrukcyjnemu każdego silnika. W sporcie motorowym stosuje się paliwa o wysokiej liczbie oktanowej, gdyż stopnie sprężania silników aut rajdowych/wyścigowych są dużo wyższe niż aut cywilnych. Moc silnika wiadomo, jest większa, ale to dzięki stopniowi sprężania, a nie samym oktanom. Napiszę tak: już wolę przed tankowaniem nPb95 zalać bak preparatem "Kleen Flo - GAS LINE ANTI-FREEZE SUPREME Wielofunkcyjny dodatek uszlachetniający benzynę" 150ml za 5,50zł (wystarcza na 70l bak) niż cały bak nPb98. Wg mnie bardziej wymierne korzyści, bo zauważyłem zmniejszenie spalania w drugim aucie Audi o 0,5 do 0,7l. Ponadto środek eliminuje wodę z baku. Pierwsze auto (Skoda) testuję z tym specyfikiem. Skoda Felicia FL 1,6 1998. Trochę modyfikowana, obniżony sztywniejszy zawias, ciut zmodernizowany wydech i dolot. W dalekich planach zawieszenie HP Sporting lub Racing, turbosprężarka lub tuning mechaniczny silnika bez turbo (do przemyślenia), całkiem nowy dolot i wydech. Oczywiście wszystko tak, aby auto przechodziło legalnie badania techniczne. No i zero tzw. agrotuningu
-
Omijaj dziury, to wręcz każda zawiecha (poza zawiechą Alf Romeo ) wytrzyma długo. Fabka OK. Jedynie nie akceptuję w niej 3 cylindrowych silników, bo to trochę tak jakby człowiekowi na wstępie ze 3 palce u nóg obciąć Kiedyś marzy mi się zadbana legendarna Skoda Rapid, a już miód malina to byłaby Skoda 130RS, ale to chyba nieosiągalne...
-
Maks 3, ja też się nie znam, ale se popiszę, bo ma forumie każdy pisze jak umie Tutaj dość mądry tekst na temat benzyn "Modyfikacja paliwa": http://skoda.autokacik.pl/pages/tuning/tun_teoria.htm Jaką masz Skodzinę? Ja też mam jedną i lubię fury tej marki.
-
Benzyna o większej liczbie oktanowej ma mniejszą "moc chemiczną", zatem zalanie baku nPb98 nie spowoduje przyrostu mocy, a wręcz spowoduje jej lekki spadek. Silnik ciszej będzie pracował, ale mocy mu nie przybędzie. Zatem wg mnie jeśli auto przystosowane jest do spalania paliwa nPb95 (lub sporadycznie nPb91) zalewanie nPb98 nie ma sensu. Tutaj dowód: http://www.sendspace.pl/file/d73e10974e9597a2de00d6a Ja tam motoryzacją interesuję się od dzieciaka, pracuję w branży, doskonalę się w technice jazdy i lubię się ścigać na torze Zresztą nie jest to tutaj ważne, bo każdy Polak zna się na: - polityce - budownictwie - piłce nożnej - i samochodach marcomartin, Twój wybór. Jeśli Ci się podoba to bierz to auto. Kupujesz sobie, a nie sąsiadowi, czy kolegom. Tylko sobie. Ja w zeszłym roku kupiłem po raz pierwszy w życiu auto używane (za ponad 40kPLN) i nie żałuję. Gdy pomyślę co bym miał za to z salonu, to mną trzęsie. Da się kupić solidną niezajechaną furę, która jeszcze długo posłuży. Ja jestem trochę skrzywiony. Maluteńkie silniki nie dla mnie. Przerabiam zawieszenia, doloty, wydechy. Świr jestem, zatem mnie nie słuchaj Pozdrawiam!
-
Hmmm, jakby to ugryźć, dżentelmeni o kasie nie rozmawiają Możliwości wykorzystasz nawet nieświadomie, bo większy mocny silnik będzie zdecydowanie lepiej jechał w dolnym i średnim zakresie obrotów, a mocy maksymalnej nigdy za dużo. Dozbieraj kasy, albo kup kilkuletnie dobre auto. Przemyśl sprawę, żebyś później nie żałował. Najtańsze wersje z najmniejszymi silnikami bym sobie darował, ale to Twoja decyzja, którą raczej w tym zacnym i kulturalnym gronie uszanujemy
-
marcomartin, jak już uparłeś się na małe auto z salonu, to chociaż weź najmocniejszą wersję, co byś się nie męczył w trasie i nie zaparzał kawy będąc na lewym pasie podczas wyprzedzania ciężarówki P.S. Jak przedmówca wspomniał o wadach wieku dziecięcego - wg mnie lepiej takie auta brać (te z końca produkcji) niż z początku produkcji. Wiem z autopsji prywatnej i zawodowej
-
Lampa, tylko lampa. Ten, kto słuchał ten wie O gustach się nie dyskutuje, ale design Mazdy 6 jest moim zdaniem spaprany właśnie białymi lampami.
-
Taa, zwłaszcza szóstka. Fe, tylne lampy, fabryczny agrotuning. Moim zdaniem
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 11
