Być może. Ale nie dla mnie. Ja po prostu jeżdżę autem i nie żałuję każdej złotówki wydanej na lepsze opony, amortyzatory, czy nawet oryginalną roletę przeciwsłoneczną na tylna szybę (nie trawię przyciemnianych szyb). Pewnie że chciałbym R6 czy V8, ale to dojazdów do pracy uważam to za bezsens, a na utrzymanie więcej niż 2 aut mnie na razie nie stać. Wystarczy, że mam 2 kredyty mieszkaniowe, a nie byłem tym szczęściarzem, który odziedziczył full rzeczy po rodzicach, albo z nimi mieszka i wszystkie pieniądze wydaje na przyjemności. Zamiast Audi miałem kupić Subaru Imprezę, ale bałem się, bo to auto kupiłem z myślą o żonie i razem uzgodniliśmy, że A4 będzie rozsądniejszym rozwiązaniem. Piszesz, że przedni napęd i R4 to lipa. Przyjedź kiedyś na tor w okresie zimowym ze swoim tylnym napędem i silnikiem R6 czy V8 i dam Ci kolego w kość swoją Felicią 1,6! Nie jeden z BMW startował ze mną w próbie sprawnościowej na śniegu i się lekko zdziwił. Subaru i 4x4 to co innego, ale pamiętaj, że przednionapędówki są zdecydowanie lżejsze niż RWD i 4x4 i przy tej samej mocy auta odjadą zdecydowanie szybciej. Mam tu na myśli nawierzchnię śliską lub śnieg, gdzie "zwinność" auta jest ważniejsza niż moc silnika i klasa samochodu. Spoko, każdy inaczej odczuwa komfort i przyjemność z jazdy. Oczywistym jest, że gdy wsiadam do Audi odczuwam luksus i piękno każdego szczegółu i detalu użytego do budowy auta. Jednak gdy chcę poszaleć na nierównej nawierzchni, to walę luksus i komfort, odstawiam Audi (bo się po prostu nie nadaje na dziurska, wyboje i błoto) i biorę Skodę, co by popłużyć bokiem - i z przyjemnością. A Chronofilowi również piszę: Może Lexus? Te auta od zawsze mi się bardzo podobały i są świetnie wykonane.