Generalnie trzeba popatrzeć na początki G-shocków. To nie było tak, że linia G-shocków to było oczko w głowie Casio. Nie. Kikuo Ibe rzucił pomysł, firma mu dała kilka obrabiarek, linię i tyle. Ibe zrobił prototyp, wypuścił pierwszy model i... no nie załapało. Załapało dopiero przy DW-5200 (słynna reklama z hokeistami), a szał zaczął się przy DW-5600C. Ibe od początku jednak wiedział, że bez znacznie większych nakładów nie da się utrzymać produkcji tej linii, więc też od początku równolegle szukał zastępstwa dla bardzo drogiej w produkcji koperty stalowej. Przeprowadził próby z kopertą plastikową (polimerową) i kiedy Casio, w wyniku popularności DW-5600C, powiedziało, że owszem, jest zdecydowane mocno zainwestować w linię G-shocków, ale nie da się finansowo utrzymać ceny z kopertą stalową, wyciągnął plany koperty plastikowej. Bo tak naprawdę G-shock z początku był pomyślany jako wół roboczy i Casio chciało utrzymać niską cenę w sprzedaży. Przejście więc na koperty plastikowe było podyktowane tylko i wyłącznie mniejszą ceną i większą łatwością jej wyprodukowania. Koperty całe metalowe zostały od tej pory tylko we Frogach i w limitkach. Kiedyś Ibe zapytany o różnicę między kopertą screwback a plastikową powiedział, że różnicy w udarności nie ma, a dokładniej objawia się w tak ekstremalnych naprężeniach, że w warunkach domowych pomijalnych. I że największa różnica jest w sposobie mocowania dekla. Dodał, że w przypadku plastikowej profilaktycznie uważałby na wodoszczelność i gwinty przy co najmniej piątej wymianie baterii/akumulatora. Czyli w przypadku aku to mniej więcej... 75 lat (przeciętny czas działania aku to 15 lat). Z technicznego punktu widzenia nie można powiedzieć, że screwback jest lepszy od plastikowej koperty. I to mówię ja, który woli screwbacki vintage (choć za całokształt: stalowa koperta, jest mniejsza, jest cięższa, ergonomiczny pasek, w DW-5200 dochodzi jeszcze kwestia modułu).