Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Structural

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1107
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Structural

  1. Nie wierzę :shock: :shock: :shock: :shock: To musi być jakaś podpucha albo prowokacja dziennikarska. Wojewódzki będzie w nastepnym programie szydził z tych idiotów, co się dali nabrać. Spadłem z krzesła
  2. Jutro wezmę obie do biura i postaram się coś pstryknąć. Jak nie dam rady, to najpóźniej w czwartek.
  3. adiblue, zwykle nie zabieram udziału w tego typu dyskusjach, bo wychdzę z założenia, że wszyscy mamy jednak inne potrzeby i preferencje i cale szczęście z resztą, bo gdyby było inaczej, to klub nie miałby racji bytu, a wszyscy nosilibyśmy jeden model zegarka. Widzę jednak, że dylemat masz bardzo podobny do mojego sprzed kilku miesięcy, dlatego podzielę się swoimi odczuciami. Jak się historia skończyła, dowiedzieć się możesz z tego wątku jakieś dwie strony wcześniej. Mam zarówno Marynkę, jak i Anteę: Prawda jest taka, że to z powodu Antei zainteresowałem się w ogóle Stową. Ten czasomierz uosabiał moje idealne wyobrażenia o zegarku. Zaznaczyć tu muszę, że rok temu co prawda na zegarkach nie znałem się wcale, zwasze jednak lubiłem proste wzornictwo i już dość dawno dostrzegłem w niemieckiej prasie reklamę NOMOSA Tangente i tylko jego cena wydała mi się absurdalna, jako że sam nosiłem kwarce, zaś ponad poziomem cenowym określanym mniej więcej przez dwukrotność ceny prostego Casio zaczynał się dla mnie obszar zegarków luksusowych (czyli nieosiągalnych). I tylko spacerując czasem po Maximilianstrasse w Monachium lubiłem przeglądać wystawy sklepów z zegarkami, bo lektura zawieszek z cenami była dla mnie rozrywką w rodzaju Monty Pythona. Ale wracając do Stowy, odkryłem w Antei nagle tego dawno gdzieś we mnie tkwiącego NOMOSA, co więcej, było kilka powodów, dla których spodobała mi się nawet bardziej. Przede wszystkim była tak samo super prosta jak Tangente, jednak rozmiarem bardziej zbliżona do innych współczesnych czasomierzy, miała liczbę przy każdym indeksie, a byłem wówczas w tej kwestii bardzo zasadniczy, była bez daty i bez małego cyferblatu sekundnika, dostepna była jako automat, a w plebiscycie Goldene Unruh doceniona została na równi z Tangente, tylko nawet wcześniej. No i była tańsza. I tylko o mechanizmach nie wiedziałem wtedy jeszcze nic. No i zaczęło się. Najpierw lektura forum, potem sklep Stowy, a potem zobaczyłem Marine Original i mnie urzekła. Zamówiłem je obie, tak jakoś pod wpływem impulsu, tym bardziej że czas oczekiwania na MO był dość długi i odległa perspektywa konieczności tłumaczenia się małżonce tak mnie jakoś jeszcze nie przerażała. W końcu przyszły po pięciu miesiącach oczekiwania i... noszę MO prawie codziennie, Antei nie założyłem zaś ani razu. I nie ma to nic wspólnego z kwestią wskazówek (no może troszeczkę, ale i tak bym jej nie nosił). To ciekawe, bo taki zagarek jak Antea to był mój wyśniony ideał, przemyślany ideał, który przypadkiem okazał się istnieć, zaś Marynka po prostu mi się spodobała i już. I okazało się to dużo ważniejsze od jakichś teoretycznych założeń. Powiem więcej – Antea okazała się być dla mnie zbyt idealna, zbyt prosta, zbyt okrągła, zbyt konsekwentna, ma coś z projektu młodego architekta modernisty, pełnego wiary, że można zmienić świat i arogancji w stosunku do tradycji, stylu i klasyki. To piękny przedmiot, przemyślany przedmiot, ale go nie założę na nadgarstek i nie pokocham. Teraz jestem już w klubie od paru miesięcy i wiem więcej o zegarkach i o sobie, wiem w jakim kierunku będę rozwijał moją kolekcję i wiem, że dla Antei nie ma już w niej miejsca. I dlatego, na postawiony przez Ciebie dylemat, odpowiedzieć mogę z pełnym przekonaniem (a Ty i tak zrobisz, co będziesz uważał, bo to Twój będzie zegarek): bierz Marynkę.
  4. rainman, nie bardzo rozumiem, skąd pomysł, żeby wyzywać w tym miejscu kolegów od próżnych i niedojrzałych. Jakoś pełno na tym forum ostatnimi czasy osobistych przytyków, w tym przypadku zupełnie niezrozumiałych. Po pierwsze, wykończenie wskazówek Antei to ewidentne niedociągnięcie, a to czy w zegarku za tę cenę można oczekiwać wyższej jakości, to zupełnie inna sprawa. Moim zdaniem można... Po drugie, będąc miłośnikami zegarków, cenimy sobie precyzyjne mechanizmy i jakość wykonania, kochamy przedmioty i jesteśmy w oczach osób postronnych materialistami i snobami. Akurat w Klubie dbałość o szczegóły, precyzja i jakość to wartości, które wydawały mi się dotychczas być uznawane uniwersalnie. Dlatego dziwi mnie ten komentarz o błyskotkach od Klubowicza na tym forum, bo pogląd, że jakościowe niedociągnięcia stanowią o wartości sztuki bardziej pasowałby na forum o rzeźbie ludowej niż o zegarkach. Jakiego typu sztuki? Sięgnij proszę do manifestu Waltera Gropiusa z 1918 roku, który to stanowił podwaliny pod rozwój szkoły bauhausu i powiedz, symbolem jakiej to idei są te zapaćkane wskazówki? Gropius pisał: „Pomiędzy artystą i rzemieślnikiem nie ma różnicy co do istoty. Artysta jest wyższym stopniem rzemieślnika. Łaska niebios pozwala w rzadkich momentach olśnienia, które leżą poza obszarem woli, rozkwitnąć sztuce z dzieła jego rąk, podstawy warsztatu są jednak niezbędne artystom. W warsztacie leży praźródło artystycznego tworzenia” (tłumaczenie moje) Z tego połączenia techniki ze sztuką zrodziła się dopiero koncepcja wzornictwa przemysłowego i w czasach gwałtownej industrializacji zupełnie nowe podejście do form produkowanych taśmowo. Nowe materiały stosowane w przemyśle zyskały wpływ na formę, także funkcjonalizm został jedną z idei przewodnich bauhausu. Ale nawet z fascynacji twórców ideałami socjalizmu :wink: przy najlepszych chęciach nie da się wysnuć wniosku, jakoby abnegacja miała symbolizować jakąś filozofię bauhausowską. A szanując tylko te symbole, które są wystarczająco niedoskonałe, powinniśmy sobie nasze zegarki wycinać z kartonu, i to koniecznie tępymi nożyczkami, żeby tylko nie narazić się na zarzut, że podobają się nam błyskotki. Przepraszam za OT w temacie o Stowie. Nie imputuję Jy2nśrgowi abnegacji ani jego zegarkom nie zarzucam generalnie złej jakości. Wręcz przeciwnie - wielu mogłoby brać z niego przykład, a jego dzieła IMO warte są pieniędzy, za które są sprzedawane. Uważam jednak, że żadnym faux pas nie jest zwrócenie uwagi na niedociągnięcie, szczególnie na forum miłośników zegarków, a co to ma wspólnego z ojcem dyrektorem :?: :shock:, pozostaje tajemnicą rainmana. Pozdrawiam
  5. JA JA JA JA JA!! ;) :twisted: Całkiem serio, jak mi się humor nie poprawi przez najbliższe parę dni, to ją sprzedaję, taki jestem zniesmaczony jakoś. No i fajny w końcu zegarek będzie skazany na leżenie w szufladzie. Koniec końców konkurencji z MO i tak nie wytrzyma. W każdym razie mail do stowy poszedł. Inna sprawa, że mam już coś nowego na oku, ale nawet sprzedaż Antei niewiele tu pomoże... A z czego jak nie z czytania w ogóle kupiłem Stowę? Ale jakoś rzeczywiście musiałem przeoczyć :oops: :oops: :oops:
  6. To mi dopiero odebrałeś humor :shock: gołym okiem ledwo coś dostrzegałem, i pewnie bym nigdy nic nie zauważył :evil: :wink: ale zdjęcia nie pozostawiają wątpliwości - wygląda to fatalnie :? kto chce Anteę? :? :wink:
  7. :shock: no nie, maestro, jeżeli Twoje zdjęcie nie jest przejaskrawione, to moje wyglądają jednak nieco lepiej. Fotę cyknę dziś w przerwie na lunch, wziąłem ze sobą aparat i zegarek...
  8. Owszem, widać :shock: Sam bym tego pewnie nigdy nie zauważył. En face nie do zauważenia, ale na bokach jakby "zadziory" albo nierówne pokrycie. spróbuję sfotografować, chociaż nie jestem pewien, czy się uda...
  9. Chłopaki, a może po prostu obok polecenia dla konkretnego zegarmistrza, pisać jeszcze, co konkretnie zrobił i dlaczego go polecamy? Nie każdy musi umieć wszystko, a to, że ktoś nie miał w ręku Patka, nie musi oznaczać, że konserwacji prostego Ruska nie zrobi z największą starannością. Mariuszu, masz absolutną rację (popartą doświadczeniem) że wielu "fachowców" w naszym kraju albo nie ma dostatecznej wiedzy, albo nie wykazuje się dbałością i starannością tak przecież konieczną w tej branży. Ale odrzucanie a priori wszystkich pozytywnych wypowiedzi brzmi jednak arogancko i nie miej pretensji do Pawła za zwrócenie na to uwagi. Po to jest ten temat, żeby dzielić się POZYTYWNYMI doświadczeniami, a nawet jeśli negatywnymi, to nie uogólniajmy, bo możemy kogoś skrzywdzić. Dlatego obok opinii o zegarmistrzu proponuję pisać za co.
  10. Dostałem właśnie maila od Stowy. Marynki idą A raczej się robią, bo werki dotarły. Mają być za dwa tygodnie.
  11. Podobno nie dostali kopert od wykonawcy, bądź dostali tylko część i nie udało im się zrealizować wszystkich zamówień. Bo wiem, że jednak wysyłali Marynki w terminie kwietniowym, ale Viveca napisała, że to jeszcze zamówienia z zeszłego roku. Taka sytuacja ma jednak tę zaletę, że nieco rozciąga w czasie moje zakupy zegarkowe i po pierwsze jednak je nieco ograniczna, po drugie, jest szansa, że jednak zdążę przygotować Żonę na tę przesyłkę albo nawet straci zupełnie rachubę, ile zegarków naprawdę kupiłem. A Icarus rzeczywiście mnie nie zachwyca, ten "oryginalny" był jednak spójniejszy stylistycznie, taki "negatyw" Fliegera po prostu:
  12. A na Marynkę czekam już od lutego. Miała być w kwietniu a tu ciągle ani widu ani słychu. Raz napisali, pod koniec kwietnia, że niestety są opóźnienia i będzie w maju. Ale i maj też minął. :cry:
  13. Structural

    Pokaż Samuraja!

    Też już mam. Czarnego. Nr seryjny 600085. Kiedyś pokażę. Ale mam w związku z NIM pytanie. Świeci na zielono - czy aby nie chory? Te w Galerii świecą w większości raczej na niebiesko.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.