To ja Koledze współczuję. Moja Żona w młodości podróżowała SHL-ką, więc jest w tym zakresie wyrozumiała. Ja też mam sentyment do motocykli - pierwszy pojazd, jaki prowadziłem (notabene jako ośmiolatek) to było BMW R35 Ojca. Jeździłem wiejską dróżką w kółko aż ktoś był łaskawy mnie złapać i zatrzymać (sam nie dałbym rady tego zrobić). Teraz z przyjemnością wróciłbym od czasu do czasu do dawnego hobby, lecz tytanowe biodro (którego dumnym posiadaczem jestem od lat trzech), uniemożliwia mi komfortową jazdę (głównie chodzi o zatrzymywanie się).