Zgadzam się w pełni. U panów właściwie ścigania nie było.
A panie pokazały piękno kolarstwa, swietna walka na finiszu (gdzie trzech się bije tam czwarta korzysta 😀 ).
A najlepsze było pomylenie trasy przez goniące faworytki. Ciekawy jestem jakie epitety dostał motocykista za którym błędnie pojechały.
Też pamiętam, gdy pierwszy raz się wpinałem. Było przeżycie.
Ale najbardziej pamiętam wpięcie w bloki szosowe spd-sl. Na szczęście zrobiłem test próbny w piwnicy, bo inaczej na drodze bym się zabił.
Bloki były tak mocno ustawione, że aby się wypiąć musiałem buty ściągać 😜
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.