Wczoraj zawitał do mnie "Czarnuch" z lombardu.. Po rozpakowaniu okazało się że jest w nieco gorszym stanie niż prezentowały to zdjęcia z aukcji ale.. Do rzeczy.. Po wyjęciu z pudełka zegarek prezentował się tak jak na zdjęciach poniżej.. Zegarek był mocno sfatygowany, na szkiełku kilka rysek w tym z 3 głębsze, a miedzy szybka a panelem słonecznym mglisty nalot co mnie trochę szczerze powiedziawszy zmartwiło gdyż uświadomiłem sobie co mnie czeka.. Zapięcie mocno wytarte podobnie jak niektóre ogniwa bransolety.. ..ale to co ujrzałem po jej rozpięciu lekko mnie zdziwiło... ..podobnie zresztą to co było przy uszach... Jednak jak zdjąłem bezlel zamurowało mnie kompletnie. Tomaliusz zamknij oczy! Po rozebraniu zegarka na czynniki pierwsze i ogólnych oględzinach przystąpiłem do działania. Wymoczyłem wszystko w gorącej wodzie i starannie wyszorowałem szczotką z mydłem co dało poniższy efekt. Co mnie zdziwiło, to to że zegarek na zdjęciach z lombardu wskaźnik naładowania akumulatora miał na H, jednak zaraz po wyjęciu z pudełka mrugała ikonka CHG. Po kilku minutach pod lampka znowu wskoczyło H a gdzieś tam później zauważyłem że wszystkie 3 ikonki L,M,H mrugają jednocześnie. Pomyślałem że pewnie aku jest padnięty i będę musiał wymienić na nowy, miałem na szczęście jeden w zapasie więc spoko. Jednak jakie było moje zdziwienie po rozkręceniu zegarka gdy moim oczom ujrzała się bateryjka CR1616 która siedziała w środku zamiast akumulatora CTL 1616 Mając w zasadzie wszystko w częściach wymieniłem baterię na akumulator i zabrałem się za lekkie odświeżenia stalowych ogniw branzolety. Kolejnym chyba najmniej przyjemnym etapem było wypchniecie szkła z panelem słonecznym w celu jego wyczyszczenia z tego mglistego nalotu. Sam proces jest w sumie bezpieczny ale już kiedyś pękł mi panel słoneczny podczas wypychania szybki kciukiem dla tego wolałem dmuchać na zimne i skupiłem się całkowicie na tym etapie darując sobie jednocześnie robienie zdjęć. W skrócie cały proces polega to na wytworzeniu wewnątrz koperty ciśnienia za pomocą gazu do zapalniczki który po rozprężeniu wypycha szybkę z panelem słonecznym na zewnątrz. (Sposób kolegi Dingo za który jestem mu bardzo wdzięczny.) Poniżej wszytko w rozsypce łącznie z wymontowaną szybka i panelem słonecznym oraz odświeżonymi stalowymi ogniwami branzolety. Nie obyło się bez demontażu przycisków pod którymi było jeszcze trochę brudu przez który dwa przyciski dość powoli odbijały po wciśnięciu. Po zmontowaniu przycisków w kopercie oraz szybki z panelem słonecznym które wcześniej starannie wyczyściłem przyszedł czas na montaż modułu i zamkniecie go szczelnie w kopercie. Na pierwszym planie "dawca" w częściach Przed założeniem bransolety i bezela zabrałem się jeszcze za wypolerowanie szkła, trochę się przy tym zeszło ale było warto. Niestety nie pomyślałem tu o zdjęciach, zresztą czas już tez trochę gonił.. Nic jednak straconego gdyż ten etap jest dokładnie opisany na forum, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział podpinam link http://zegarkiclub.pl/forum/topic/112646-polerowanie-szkie%C5%82ka-usuwanie-rys-z-wy%C5%9Bwietlacza-g-shock/page-1