Teraz mam golfa 1.4 tsi 2010r, 76kkm od nowości. Samochód bardzo zadbany (pedantycznie podchodzę do dbałości o samochód), sprawny, niezawodny póki co. Jednak chciałbym wymienić go na coś większego. Pomysł padł na BMW. Gdybym kupował to tylko samochód z polskiego salonu, z pełną historią serwisową. Oczywiście cena jest bardzo ważnym wyznacznikiem jednak wolę dołożyć przy zakupie 5-10tys więcej za samochód tzw "pewny". No i właśnie tu pojawia się problem. Większość z polskich salonów i serwisowanych mają przebiegi powyżej 250kkm. Natomiast te bez historii serwisowej teoretycznie max 200kkm ale już na zdjęciach wyglądają gorzej jak te z przebiegiem 250kkm. Tylko teraz jak to ugryźć? Czy taki samochód z pewną i znaną historią i autentycznym przebiegiem 250kkm stoi przed dużymi wydatkami serwisowymi, a te z kręconymi licznikami mają to już za sobą i będą bardziej sprawne? Jak patrzeć na ten problem? Czy warto kupić droższe auto z pełną historią ale tak dużym przebiegiem? Czy taki zakup może się okazać dla mnie strzałem w kolano i rzeką kosztów. Nie jeżdżę dużo bo raptem 15-20kkm rocznie jednak samochodów nie lubię często zmieniać i chciałbym takim "nowym" nabytkiem nacieszyć się przez kolejne 5-6lat/100kkm bądź jeśli wciąż by cieszyło to może i dłużej. Co do mocy? Myślę, że te 2.0d 184 w F10/F11 w zupełności mi wystarczy do sprawnej jazdy tylko czy jest to silnik, który warto brać pod uwagę? Może jednak skupić się lepiej na E60 w 3.0d i poszukać tutaj jakiejś laleczki?