Zaskakująca jest dla mnie Twoja opinia. Mam odmienną w 100%. Między Kozią a Szyndzielnią jest łącznik pieszy, który z uwagi na dużą trudność (bardzo stromy i stosunkowo długi podjazd z dużymi, luźnymi kamieniami i wyślizganymi korzeniami w poprzek) nie pozwala pokonać go rowerem o własnych siłach. I właśnie na tym fragmencie z pomocą przyszło wspomaganie, które wyłącznie na najmocniejszym trybie (Spec Turbo Levo Comp) pozwoliło nie stracić przyczepności tylnemu kołu a nawet jak zerwało to dzięki przełożeniom, pracy nóg jak i właśnie wspomaganiu pozwoliło podjechać rowerem na sam szczyt. Więc na podstawie własnych doświadczeń powiedziałbym, że czym trudniejszy i bardziej technicznie trudny podjazd tym wspomaganie jest bardziej potrzebne. Faktem jest, że było sucho na trasie ale nie sądzę żeby to był warunek tak diametralnie zmieniający odczuwanie wspomagania el. Co innego zjazdy, tam wyłączam bo rower z tak umieszczonym środkiem ciężkości o wadze ok 10 kg większej niż bez wspomagania nabiera szybciej prędkości i zachęca do szybszej i bardziej ryzykownej jazdy. NIestety wymaga też dużo więcej sił w rękach i ramionach aby utrzymać kręty tor jazdy. I uczucie to rośnie niemal wykładniczo wraz ze wzrostem prędkości w dół.