U mnie gorzej ... chyba.
Zaczęło się wiele lat temu od wyboru zegarka, który miał upamiętnić 40 urodziny.
W tej całodniowej pielgrzymce po sklepach i butikach dużego miasta
towarzyszyła mi kobieta, która dopiero znacznie później została moją żoną.
Okazywała mi stałe wsparcie,
Zainteresowana była przedmiotem zakupu.
Nie interesowała się innymi sklepami!!!!
Chyba prawdziwa miłość ......
Utwierdziła mnie w wyborze.
Padło na Zeppelina Lz 127 - kwarc.
Pewnie przepłaciłem, ale mam do tego zegarka ogromny sentyment.
Nie mam ochoty rozstawać się z tym zegarkiem ... ani z tą kobietą.