Krees- dziękuję. Renowacje tarcz także robię. A jak- ale jeśli to robię, to o tym piszę. Mam człowieka, z którym współpracuję i tarcze wysyła do roboty za naszą zachodnią granicę. Delbany robiłem dwie na konkretne zlecenie- powiem szczerze, że tylko świeża ( lecz lekko żółtawa a nie zielona ) luma zdradzała, że coś jest robione. Dla mnie mistrzostwo ale nie kosztuje to 30zł a blisko 200zł.... czyli w przypadku Delbany lekko nieuzasadnione koszta w sensie ekonomicznym. Inaczej sprawa ma się z Omegami, a i nawet Atlanticami, które po takiej renowacji wyglądają jak nowe, bez możliwości odróżnienia. Aha- szlif słoneczny już dawno nauczono się odtwarzać, ale nie ma co sobie tym głowy zawracać bo połysku to nie będzie miało oryginalnego. Proces technologiczny odnawiania tarcz niezbyt na to pozwala. Tzn. pozwala, ale koszt wtedy jednostkowy takiej renowacji jest już astronomiczny. Sawcio68- oczywiście można mieć swoje zdanie. Mamy różne pojęcia na ten temat i ok. Szanuję Twoją opinię / no i bardzo spodobało mi się to z żyrafą- zastosuje na żonie ;-) / , ale powiem też ze swojej strony- jako handlarz to widziałem wiele rzeczy. Wierz mi przyjacielu, że tarcze nawet z lat 30 tych potrafią się utrzymać w oryginale nieskazitelne... na ten przykład- nieco młodszy, bo wczesne lata 50 te, ale ostatnio przyniósł mi klient Tissota Antimagnetique... koperta nieco wyżarta, ale zrobiłem igłę po 16 godzinach pracy. Za to tarcza oryginalna, perfekcyjna...a na dowalenie- oryginalne pudełko. Spotykam się niemal na co dzień z posiadaczami takich kolekcji, że oko bieleje i widzę takie zegarki, w takich stanach, że hoho- tylko pozazdrościć. Sam też miałem nie jednego NOS-a z lat 40 tych i 50 tych, w tym 2 delbany...ale z kolei takie zegarki nie trafiają na aukcje allegro. W kwestii ciekawostek o Delbanach- jak ktoś szuka koronek z grzybkiem to świetnie pasują te dedykowane to Poljotów Signal. W zasadzie identyczna średnica wewnętrzna pozwala elegancko umieścić koronkę zgodnie ze sztuką na tulejce. Nie mniej jednak nie jest łatwo o takie koronki...sam trafiłem 2 razy może przez ostatnich kilka lat. Wiadomo- nie jest to oryginał z herbem lub wieżyczką ale dla purysty, który lubi by kształty się zgadzały- świetna alternatywa. Generalnie na naszym rynku znane są modele standardowe tych zegarków...a Delbana miała przepiękne serie na rynki zachodnie, wiele też pojawiło się za oceanem. To są jednak zegarki zupełnie niepodobne do nam znanych. Duże, bogato zdobione tarcze, przeważnie sub second... Sam bym teraz chętnie zdobył oś sekundnika do delbany de luxe...urwałem sam lekko podkorodowaną sub sekundę i szukam już rok koła z osią...