To może ja coś wrzucę nowego... dla porządku i właściwego odbioru dodajcie sobie wszędzie formułkę "można to zrobić w następujący sposób" i "jestem pełnej pokory amatorem" :-) Ostatnio więcej dłubię w helweckich mechanizmach, bo zostałem trochę do tego zmuszony, ale sercem i duchem pozostałem tutaj :-) Serwisowałem, a właściwie składałem (uzupełniając i dorabiając w miarę możliwości brakujące części) kilka kieszonek z włosami breguetowskimi. Ze względu na charakterystyczny kształt krzywej końcowej i piętro znajdujące się nad właściwą spiralą sprężyny jest ona bardzo wrażliwa na właściwe zamocowanie klocka włosa. Szczególnie uwidacznia się to przy starych, zmęczonych włosach. Za płytko (acz prawidłowo) osadzony klocek w szczelinie (zamku?) powodował to, że krzywa końcowa ocierała się o spiralę i zakłócała chód. Należało ją troszkę podnieść poprzez lekkie "wystawanie" klocka poza zamek. No wszystko pięknie ładnie, dopóki nie przeniosłem tego doświadczenia na małego tissota z fazowanymi mostkami i zaciskanym, ciasnym deklem i zwykłym włosem. Zegarek był strasznie zapaskudzony z uszkodzonym kołem zapadkowym, więc trochę się namęczyłem, żeby go uruchomić. Mechanizm działał pięknie dopóki nie założyłem dekla... natychmiastowa blokada. Pierwsze (o zgrozo) co przyszło mi na myśl to zbyt wystające nowe koło zapadkowe, które nie było oryginalne. Jedna godzina szlifowania i polerowania i zmniejszyłem jego grubość do pożądanych rozmiarów. Jakież było moje zdziwienie gdy po tak ciężkiej pracy i ponownym zakładaniu dekla sytuacja się powtórzyła... Jak już się pewnie domyślacie winny był zbyt daleko wciśnięty klocek włosa. Naciskany przez dekiel przyginał półmostek balansu likwidując luz wzdłużny i blokując koło balansu. Być może ta przydługawa opowieść pomoże komuś walczącemu z magicznym deklem i oszczędzi czasy na szlifowanie niepotrzebnych części ;-)