W jednym poście, żeby nie śmiecić – odpiszę i zróbmy EOT od tego.Jak coś więcej to najwyżej napisz na priv ale chyba wszystko masz poniżej.
To są moje doświadczenia, może komuś się przydadzą, bo nadwaga to choroba cywilizacyjna i moim zdaniem jeden z większych problemów społecznych.
Nadwaga to prawie zawsze nadciśnienie, często cukrzyca typu 2, wiele nowotworów i masa innych problemów.
U mnie zeszło 21,5 kg w ciągu około roku i co najważniejsze – przy zachowanej tkance mięśniowej.
Do dobrej redukcji musisz mieć przede wszystkim ogarniętą glikemię, czyli dobra wrażliwość insulinową (brak insulinooporności).Dopiero wtedy dobrze aktywujesz glukagon i lipolizę.Centralny układ nerwowy też nie może być przeorany stymulantami (nadmiar kofeiny, efedryny itp.).Jak masz przeorany CUN, to bodźce po prostu nie dochodzą.Dlatego redukcję najlepiej zaczynać po powrocie z urlopu, jak jesteś zresetowany wypoczęty – minimum 14 dni roztrenowania.
Potem schemat jest prosty, choć masa ludzi robi błąd i od razu tnie kalorie na maksa.I wtedy niestety metabolizm ląduje na glebie i na końcu nie masz już z czego ciąć, kiedy naprawdę musisz aby dalej progresować.
Na początek redukcji polecam: kalorie lekko +200–300 ponad swoje zero.Zero kalorii wyszukuj sam – obserwując lustro i wagę, a nie kalkulatory online.Kalkulatory robią błędy, a Twoje zapotrzebowanie to masa zmiennych, których żaden kalkulator nie ogarnie.
Jak już masz ogarnięte zero (czyli dzienną gramaturę żarcia), CUN i zero insulinooporności – dopiero wtedy zaczynasz budować deficyt.Robisz to stopniowo, wolniutko, z tygodnia na tydzień dodając nowe aktywności.Przez pierwsze 2–3 miesiące deficyt powinien pochodzić głównie z ruchu, a nie z cięcia kalorii.
Musisz trzymać reżim diety np. 4 posiłki o równych odstępach.Nie podjadasz między nimi (nawet cola zero odpada).Tylko woda albo herbata bez cukru.Czyścisz dietę ze zbędnych cukrów prostych.
Jeśli chodzi o aktywność – odpuść sobie typowe 30–40 minutowe cardio na niskiej lub stałej intensywności.Na redukcji daje to głównie kortyzol w kosmosie i mało efektu (chyba że zależy Ci wyłącznie na układzie sercowo-naczyniowym – wtedy spoko).
Zamiast tego rób szybki i intensywny trening siłowy.Przy dużej nadwadze w ogóle nie polecam biegać – kręgosłup płacze (mikrourazy i prosta droga do przepuklin). Celuj w cardio interwałowe: 10 minut rozgrzewki + np. 6–7 minut zmiennej intensywności na rowerku albo eliptyku (30 sekund max / 15 sekund wolno i tak w kółko).
Chodzi o to, żeby na wysokiej intensywności aktywować szlaki tlenowe – wtedy sięgasz po zapasy z tłuszczu i glikogenu, a nie z mięśni.Z czasem, jak waga spada, dodajesz objętości.Kalorie tniesz dopiero na samym końcu redukcji, kiedy metabolizm jest rozkręcony i nie jesteś już w stanie się dobrze regenerować przy dużej objętością treningowej.
A na koniec najważniejsza rzecz: regeneracja i niski stres.Chudniesz podczas snu. Sam się na tym łapałem – byłem często przebodźcowany i przetrenowany, co pompowało kortyzol.A kortyzol chroni tkankę tłuszczową, blokuje redukcję i daje słaby wygląd (wydęty brzuch + masa wody podskórnej).Potem lecisz na urlop, jesz więcej i nagle wyglądasz lepiej i szczuplej niż w trakcie najcięższej redukcji…