20 lat z Seiko... To chyba dobra rocznica żeby wreszcie coś napisać. Aaa, i przywitać się. Od "piątki" do Astrona. A po drodze było sporo innych okazów - Seiko i nie-Seiko. W sumie to większość z nich nadal mam, bo jak już coś trafi w moje łapy, to prawie jak do kosmicznej czarnej dziury, z tą różnicą, że z czarnej dziury nawet światło się nie wydostanie, a czeluści moich kasetek regularnie coś trafia na rękę żeby obejrzeć świat. A poczciwa stara "piątka", choć od lat właściwie nieużywana, to od czasu do czasu dostanie przynajmniej nowe portki żeby w młodszym towarzystwie lepiej się prezentować. I nawet wstydu w towarzystwie Astrona nie ma. Napisałem "20 lat z Seiko", chociaż pierwsza próba nawiązania znajomości była wcześniej - jakieś 25 lat temu. Gdzieś na bazarku kupiłem kwarcaka z napisem "Seikon". W swojej naiwności (stupid me) krótko myślałem, że to jakiś wypust Seiko, ale szybko okazało się, ze jednak nie. Czyli oficjalne zakumplowanie jednak 20 lat temu. Młodzież i tata Z lipcem 1997 się pojawił Łapiemy sygnał SAT