Łoooo Paaaanie! To Ci dopiero wybór. [emoji15] Nieee no, jakie na początku? U mnie sezon się już od lutego zaczął. Byle by tylko dało się szybko oddychać i powietrze nie mroziło nosa i gardła, to już można jeździć. Na tym przejeździe średnia prędkość była na pewno niewielka (nie sprawdzałem), pewnie coś około 16 km/h, bo w siodle spędziłem lekko ponad 10h, a dystans wyszedł w sumie 160km. A jako że po drodze miałem Mazowiecki Park Krajobrazowy, który obfituje w połacie suchego piachu na ścieżkach, to momentami moja prędkość przelotowa z sakwami przez te piachy wynosiła 4 km/h. A tak po drodze na asfalcie to starałem się nie przekraczać 25 km/h, bo wiedziałem, że dystans założyłem sobie srogi i musiałem odpowiednio rozłożyć siły na całą trasę, żeby się nie zajechać w trupa. Co ciekawe, to powrót poszedł mi lepiej, niż jazda z domu do celu, bo wieczorem już tak nie wiało, jak w trakcie dnia. Dzięki. No ja przyznam, że pod koniec mojego wczorajszego dystansu to niemal nie byłem w stanie usiąść na siodle, więc ostatnie kilometry jechałem w dużej mierze na stojąco. Co ciekawe, nogi podawały do końca. [emoji4]