Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Search the Community

Showing results for tags 'Bulova'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • KLUB POD BALANSUJĄCYM WAHADŁEM
    • FORUM GŁÓWNE
    • ZABAWY i KONKURSY
  • ZAPYTANIA I SUGESTIE PRZED ZAKUPEM
    • Podróbki i zapytania o autentyczność
    • Jaki zegarek...
    • Podręczniki i porady
    • Aukcje Allegro, eBay i inne
    • Marki wirtualne i modowe
  • WIADOMOŚCI I NOWOŚCI
    • NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
    • WIADOMOŚCI
  • FORA TEMATYCZNE
    • ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
    • AHCI I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
    • ZEGARKI POLSKIE
    • ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
    • ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
    • ZEGARKI JAPOŃSKIE
    • ZEGARKI CHIŃSKIE
    • INNE ZEGARKI
    • VINTAGE
    • ZEGARY
    • KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
    • PASKI i AKCESORIA ZEGARKOWE
    • GALERIA
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    • PRZEDSTAWIAMY SIE
    • PROPONOWANE ZMIANY - KONSULTACJE
    • FORUM ŹLE DZIAŁA - USTERKI, PROBLEMY TECHNICZNE FORUM, PYTANIA, OPCJE, FUNKCJE
    • ARCHIWUM
  • RYNEK
  • PO GODZINACH
    • PO GODZINACH

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Gadu-Gadu


Strona WWW


Skype


Lokalizacja


Hobby

Found 43 results

  1. BULOVA _______________________________________________________________________________________________ Taka firma i takie zegarki powinny mieć swoje miejsce na wyłączność. Uważam, że mam wszelkie prawa założyć ten wątek: z sympatią wspominam maleńką Bulovę mojej ś.p. Babci (chyba z dostaw UNRRY), jakiś czas temu zapałałem miłością do Moonwatcha, a moja Żona tak mi pozazdrościła płynącej sekundy, że właśnie kupuje sobie Bulovę Winter Park. Dlaczego Bulova? Z powodu różnorodności. Tradycje sięgają XIX wieku, ale jednak jest poza mainstreamem horologicznym. Niegdyś arystokratycznie dostarczała zegarki do Białego Domu, dziś jest demokratyczną marką sprzedawaną w Wallmarcie. Niektóre jej starsze modele są bardzo drogie, ale obecnie produkuje bezsprzecznie najnowocześniejsze i najlepsze zegarki kwarcowe w kategorii cenowej "poniżej średniej krajowej". Jest firmą amerykańską, ale ma również w ofercie zegarki Swiss Made, a obecnym właścicielem są Japończycy z Citizena. Ta amerykańskość jest jednak ważna, czuję - jak wielu Polaków - sympatię do USA. Może nie aż taką, żeby chodzić w kowbojkach i wymachiwać wojenną flagą Konfederacji, ale taką, żeby nosić Bulovę. Nie zapomnijmy również o tym, że spośród wszystkich zegarków Świata, które były na Księżycu, nie popsuła się tam tylko i wyłącznie Bulova _______________________________________________________________________________________________ Na dobry początek pochwalę się najnowszym zakupem: Bulova 98A167 Kwarcowy zegarek do garniaka za 1000 złotych dość rzadko gości na Forum. Tę półkę cenową zajmują divery, chronografy, zegarki EDC z prostymi komplikacjami, a za szczyt elegancji uchodzi nudny i bezbarwny Orient Bambino. Jakiś czas temu poszukiwałem zegarka nieco bardziej odświętnego niż smart casual, który nosiłbym do marynarki sportowej lub do garnituru. Budżet wynosił 1000. Niemal od razu został przekroczony, bo moja Żona kazała sobie kupić mało praktyczne cacko zwane Zeppelin Princess of the Skies. Budżet na mój zegarek był już ujemny, więc niewiele myśląc dałem się skusić na Bulovę Moonwatch. Ne było to postępowanie racjonalne, budżet był przekroczony o 300%, a ja wciąż nie miałem zegarka, który mieści się pod mankietem koszuli. (Mam gruby nadgarstek.) Musiałem więc kupić zegarek ultra slim. Chwilę zastanawiałem się nad pięknym Piaget Altiplano, ale uznałem, że byłaby to już pewna przesada i znalazłem cieniutką Bulovę. (Za rezygnacją z Piageta na korzyść Bulovy przemawiała przede wszystkim jej 100 razy mniejsza cena.) Obejrzałem ją sobie w jednym z warszawskich salonów TT, ale cena była trzy razy większa niż na ebayu. Podjąłem negocjacje, ale zaproponowali jedynie symboliczną obniżkę (jak widzę, jest to już cena katalogowa). Kupiłem więc tutaj: https://www.ebay.pl ...u gościa, o którym dowiedziałem się na tym Forum, a który sprzedaje za pół ceny zwrócone przez Wallmart starsze modele zegarków. Bulova 98A167 kosztowała mnie 500 zł. Wyróżniająca cechą zegarka jest jego płaskość. Ma tylko 5,6 mm - niewiele w porównaniu z 15 mm Moonwatchem (na powyższym zdjęciu, które z niewiadomych przyczyn galeria obróciła mi do góry nogami). Płaskość sprawia, że nie zmieścił się w zegarku ani sekundnik, ani datownik. Tego drugiego trochę żałuję, tego pierwszego - wcale, bo nie lubię skokowych sekundników. Szkło również płaskie, mineralne. W środku siedzi pewnie jakiś kwarc Miyoty - nie wiem, nie mogłem znaleźć dokładnej specyfikacji. Tarcza ma 40 mm: duża, ale dość subtelna. Zdobiona z wyczuciem: "szlif" słoneczny, nakładane indeksy, bardzo subtelne wskazówki. Model sprzedawany jest w różnych wersjach kolorystycznych zarówno koperty (srebrna, złota), jak i cyferblatu (biel, czerń, granat), a nawet paska (brązowy, czarny, bransoleta). Ja wybrałem srebrną kopertę (nie noszę złotej biżuterii, srebrnej zresztą też nie), z elementami w kolorze rose gold (gdybym jednak zdecydował się na biżuterię albo dostał Złoty Krzyż Zasługi), z czarnym paskiem ("genuine leather" udająca krokodyla) i czarną tarczą (wiem, mniej elegancką od jasnej, ale po pierwsze te z jasną tarczą były trzy razy droższe, a po drugie - lubię zegarki z ciemnym cyferblatem). Koronka i klamra sygnowane kamertonem. ^^^ Jak widać na moim 20 cm nadgarstku zegarek wydaje się w sam raz, doskonale wsuwa się pod mankiet koszuli, będę mógł więc udawać subtelnego i dyskretnego gentlemana. Bardzo jestem z niego zadowolony. Biorąc pod uwagę, że będę go nosił raczej raz na miesiąc niż raz na tydzień to bezobsługowy napęd kwarcowy jest świetnym wyborem. Z tego powodu i cena jest satysfakcjonująca: jestem użytkownikiem zegarków, nie kolekcjonerem, uważam, że najdroższe powinny być te zegarki, które noszę, a nie te, które chowam w pudełku. A propos: pudełko było fajne, firmowe, tekturowe, z klapkami na sprężynkach, adamaszkiem, poduszką i szufladką na dokumenty. Bardzo zaawansowane technicznie i zdobniczo - najprawdopodobniej zdolny fotograf zrobi tym pudełkiem lepsze zdjęcia, niż ja zrobiłem swoim Samsungiem. Ale fatalna jakość moich zdjęć to cześć przebiegłego planu mającego zachęcić Was to pokazywania lepszych fotografii z lepszymi czasomierzami firmy Bulova
  2. Dobry wieczór. Zakupiłem zegarek Bulova 97A137 i w instrukcji obsługi jest napisane, że jeśli zegarek ma wodoodpornośc 100 metrów lub większą ma zakręcaną koronkę którą trzeba odkręcić przed nastawieniem. W związku z tym zacząłem nią kręcić. zrobiłem kilka obrotów zanim zorientowałem się, że to nie działa i koronkę wystarczyło po prostu wyciągnąć. Wyciągnąłem, nastawiłem zegarek. Teraz mam zmartwienie czy aby na pewno nie uszkodziłem zegarka? Zegarek po wyciągnięciu koronki daje się nastawiać i ogólnie chodzi, ale czy takie kręcenie zakręconą koronką mogło w jakiś sposób zaszkodzić zegarkowi? Uprzejmie proszę o odpowiedź
  3. Klik. Łaaa, ale świeci! W ciemnościach to nieźle daje po oczach. I ten niebieski kolor. Dobrze, że nie wziąłem czerwonego, bo mam już Gerlacha Kosmonautę i z tą Bulovą fajnie się uzupełniają. No i, dodatkowo, czerwone cyferki są tylko w wersjach złotej oraz czarnej. Do złotej nie mam przekonania, bo za dużo byłoby tego błysku i lukru. Czarna może i fajna, ale z kolei tylko na pasku… No nic, mam srebrną i jest super. Słusznie zrobiłem. Klik. Ja nie mogę. I pomyśleć, że to zegarek zaprojektowany w 76 roku, a przynajmniej wtedy pojawiła się pierwsza wersja. Jak tylko założyłem na rękę, zaraz usłyszałem w domu, że to kosmiczny zegarek. A dziewczyny z księgowości stwierdziły, że to cyberzegarek, model na rok 2039. Dobre, hehe. To niesamowite, bo przy tym futurystycznym wyglądzie ma klimat lat ubiegłych. Lata siedemdziesiąte były totalnie szalone! Klik. Jak tylko go zobaczyłem, to wiedziałem, że muszę go mieć. Pierwszy zegarek jaki pamiętam, bo takie zrobił na mnie wrażenie, to była Unitra Warel. Masz zegarek na ręce, ale tylko ty możesz sprawdzić która godzina. Inni nie widzą nic na tarczy / wyświetlaczu i muszą cię o to zapytać.. A ty naciskasz guzik i nagle zegarek się ożywia. Normalnie czad! Klik. Ale znajomi mieli minę, jak sprawdziłem przy nich która godzina. No, jest efekt, nie ma co. Bajerancki zegarek, można nawet powiedzieć szpanerski… teraz się mówi lansiarski chyba. Nawet przy wygaszonym wyświetlaczu świeci się, bo bransoleta ma sporo elementów na wysoki połysk. No cóż, to nie jest zegarek dla każdego. A jak nie dla każdego, to dla mnie! Hehe. Dobre. Klik. No właśnie – bransoleta. Bałem się, że będzie tandetna, ale jest fajna, odpowiednio cienka, bo masywność byłaby niewskazana, a przy tym dobrze wykonana. Tylko to zapięcie mogli zrobić lepsze. Chociaż jest klimatyczne, bo właśnie takie się wtedy robiło. Ale za to bransoleta fajnie łączy się z kopertą. Widać, że sprawa jest przemyślana, a nie przypadkowa. Klik. No co? Wyświetla czas i tyle. No dobra, ma drugą strefę czasową, datę i dzień tygodnia. Aha i sekundy! Hehe. Ktoś powie, że szału nie ma, ale co z tego? Jest klimat, bo to nie smartwatch, czy zegarek sportowy… aaa, to zegarek kierowcy przecież! Stworzony, by można było odczytać godzinę bez odrywania ręki od kierownicy. No dobra, lewej ręki, bo prawą trzeba oderwać, ale prawą i tak często się odrywa do zmiany biegów. Klik. Mogę świecić do woli, bo wymiana baterii to kilkanaście sekund. No i dobrze, bo aż się chce ciągle sprawdzać godzinę! Jest radocha, to nie można się powstrzymywać, nie? Hehe. I można podświetlić dziurkę od klucza jak zajdzie potrzeba. Już sprawdziłem. Klik. Kurde, fajnie leży na ręce. Bardzo wygodnie. Mikroregulacja ma tak duży zakres, że można szybko dopasować bransoletę jak się chce. Z koszulą też nie ma problemu. Ile to on ma? Chyba, prawie 14 mm grubości, ale nie odczułem, by mankiet przeszkadzał. Klik. Trochę szkoda, że ma tylko WR30, no ale jak się chce szybko wymienić baterię, to coś za coś, nie? Pływać z nim i tak nie będę. Do kąpieli też ściągam zegarek, czyli jedynie muszę uważać przy myciu rąk… eee, nie ma obaw. Jak się nosi zegarki vintage, to się wie… Niewyraźny głos obok wyrwał mnie z rozmyślań. - Ciągle czymś świecisz i jeszcze mruczysz do tego. Spać nie można. Wiesz, która jest godzina? Klik. - Pierwsza piętnaście, kochanie.
  4. Caravelle 45A121 Tę recenzję obiecałem już dawno, obiecałem ją również zadedykować Koledze Ordossowi, który wykazał się przemyśłnością i odgadł, jakiego zegarka będzie dotyczyła. Niniejszym spełniam obietnice. Mojej żonie – bo wszystko zaczyna się od kobiet – spodobała się kwarcowa Caravelle w jadowicie różowym kolorze. Kupiłem. W ramach represji żona sprawiła mi zegarek, który właśnie opisuję. Wie, że lubię czasomierze marki Bulova: to porządna, zasłużona, nie tak popularna w Europie firma. Wie również, że mój stosunek do wszelkich open-heartów i skeletonów jest ambiwalentny: open-hearty uważam za tanią namiastkę tourbillonów, a skeletony uważam za nieczytelne. Dlatego wybrała półszkieletową Caravelle 45A121. Caravelle jest dla Bulovy tym, czym Tudor dla Rolexa. Obie zaczynały jako tanie modowe marki, stopniowo uzyskując samodzielność. Caravelle zaistniała w początkach lat 60. XX wieku i szybko stała się najpopularniejszym zegarkiem sprzedawanym w Stanach Zjednoczonych. A potem przyszła kwarcowa katastrofa. Bulova wraz z Caravelle jakoś to przetrwały, a od początków XXI wieku są częścią Citizen Group. Bulova zachowała sporo niezależności, Caravelle nieco mniej. Zmieniła się też marka. Niegdyś była to „Caravelle by Bulova”, dziś jest to „Caravelle New York”. Zmiana nastąpiła najprawdopodobniej dlatego, żeby przekonać klientów Walmarta, że zegarki te nie mają nic wspólnego z Chinami i są amerykańskim produktem. Być może znajdą się i tacy – na przykład mieszkańcy Florydy – którzy w to wierzą. Oficjalny portret bohatera, prezentowany na firmowej stronie Bulovy Jako że jest to prezent to nie wypadało mi się pytać o jego cenę. W krajowej dystrybucji kosztuje 765 złotych polskich i – jak za zegarek mechaniczny o niechińskim rodowodzie – jest to dobra cena. Ale czy jest to dobra cena, jeśli jednak rodowód nie jest taki rasowy? Nieoficjalny portret bohatera oraz lewej górnej kończyny autora. Zegarek dość spory (43 mm), lewa górna kończyna autora - również (Ø 200). Moja Caravelle – a może „mój Caravelle”? – jest porządnym, sporym zegarkiem o 43 mm średnicy i nieco ponad 12 mm wysokości. Występuje w trzech wersjach kolorystycznych (srebrnej, złotej, czarnej) , a każdą można znaleźć na bransolecie lub na pasku. Ja otrzymałem wersję na bransolecie (co lubię i takie są niemal wszystkie moje zegarki) całą pokrytą czarnym PVD (co lubię chyba mniej: to mój pierwszy w tym stylu). Bransoleta dość wiotka, jej wykończenie jest matowe z wypolerowaną częścią wewnętrzną, a klamra jest typu klasycznego. Równie klasyczne jest szkiełko – mineralne „odporne na pęknięcia”. I tutaj kończy się klasyka, a zaczyna szaleństwo. Szkiełko jest sygnowane. Biały napis głosi „Caravelle”, a pod nim – na czarno – stoi „New York”. Jako że cyferblat (tarcza i mechanizm) jest czarno-biały, to dwukolorowy napis czasem się pojawia, czasem znika, czasem widoczny jest jeden element, a czasem drugi. Fajna gra optyką. Podobne rozwiązanie zastosowano w deklu. Jeśli ktoś podejrzewa, że dekiel jest przeszklony, to chciałem go zapewnić, że się nie myli. Zdjęcie - jak widać - czarno-białe Pod szkiełkiem jest tarcza. Tarcza o fantazyjnym kształcie, zewnętrza część – jakieś 1/3 średnicy – jest pełna. Znajdują się tam nakładane indeksy godzinowe powleczone lumą i znaczniki minutowe. Żadnych liczb, co może sprawiać Amerykanom kłopot w odczytywaniu czasu, ale my – Europejczycy – dajemy jakoś radę. Środek tarczy odsłania mechanizm. Forma niedokonana – odsłania – jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ proces ten nie został zakończony: widok zasłaniają nam litery NY wpisane w literę C. Przypomina to nieco New York City Transit Authority’s Token (po ludzku: żeton do nowojorskiego metra). Prostszym wyjaśnieniem jest jednak to, że monogram jest oznaczeniem firmowym: Caravelle New York. Pod tarczą widać mechanizm. Jako że jest to zegarek szkieletowy, nie ma datownika – jedynie wskazówki. Te są czarne, kształtu stiletto, wypełnione lumą. Nie jest to Superluminova™, nie ma jej tam duzo, ale trochę świeci. Na tyle, żeby wchodząc z nasłonecznionego ogrodu do ciemnej piwniczki widzieć, która jest godzina. Miłym akcentem jest czerwień na skraju wskazówki sekundnika. Dodaje to dzikości – a może nawet krwiożerczości – całemu zegarkowi. Jeszcze bardziej interesująco jest poniżej cyferblatu. Znajduje się tam werk, który bardzo ładnie pracuje, widać balans i sprężynę, widać nawet jak wysprzęgla się wałek podczas ustawiania czasu. Nic dziwnego, że widoki są ładne, skoro zastosowany mechanizm to TY2807. Pod tym oznaczeniem kryje się specjalnie przygotowany dla skeletonów – tzn. odchudzony ze zbędnego metalu – znany ST-16 od Sea-Gulla. Więc jednak chińszczyzna... Nie tak do końca jednak, bo przecież ST-16 to Miyota 82XX ulepszona poprzez wymianę jednostronnego wahnika na obukierunkowy „magic lever” typu Seiko. Ten mechanizm ma i ręczne dokręcanie, i stop-sekundę, i zacne 21 600 bph, i 21 kamieni, więc nie jest to najtańsza budżetówka, można by go nawet określić jak werk z wyższej półki. Film reklamowy, całkiem zacnie pokazujący szczegóły czasomierza. Pod koniec widać opakowanie - proste i estetyczne. Jeśli PT Czytelnik uważa, że przesadzam w swoim entuzjazmie, to tylko dlatego, że nie widział zegarka. A jest co podziwiać. Szczególne wrażenie robi od strony dekla. Na deklu są oczywiście typowe oznaczenia – referencja, serial, WR, materiał (stainless steel, gdyby były wątpliwości). Znajduje się tu także mniej typowy a dumny napis: “Designed in New York by the Bulova Corporation”. Tak, to widać. Mechanizm jest ażurowy, wybrano cały niepotrzebny metal odsłaniając niemal wszystkie koła, wkręty są wzorcowo niebieskie, a wahnik jest elegancko ażurowy. Nie jest sygnowany, ale zdobiony arabeską – podobnie jak zachowane mostki. Nie mam doświadczenia ze skeletonami ani nawet transparentnymi deklami. Widok poprzez dekiel Caravell robi o wiele lepsze wrażenie niż widok w mojej Glycine Combat (co nie jest dziwne) i o wiele lepsze wrażenie niż widok w szkieletowej Princess of the Skies mojej żony (co już jest dziwne, biorąc pod uwagę różnice w cenie). A tutaj stan faktyczny. Oczywisty brak talentu i umiejętności fotograficznych autora zdjęć jest dowodem na to, że powyższy filmik nie kłamie, a wykonanie zegarka stoi stoi na wysokim poziomie. Jeśli miałbym oceniać jakość wykonania werku i całego zegarka, to dałbym mu raczej bardzo dobrą „top” niż dobrą „elaborate”. Może z minusem. Ten minus należy się za widoczne ślady obróbki mechanizmu. Pocieszam się, że to zwycięstwo technologii nad estetyką i przynajmniej nikt mi tu nie próbował zamydlić oczu chromowaniem. Szczególnie że punktualność jest całkiem zacna: spieszy się nieco ponad minutę na tydzień. Jakość wykonania koperty, tarczy i pozostałych mechanizmów nie przedstawia wiele do życzenia. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że to zegarek za niecałe 200 dolców. Za tę cenę oferuje nam więcej niż Stuhrling, Akribos 24, Junkers z Zeppelinem, Seiko 5, czy Orient (zarówno „3 gwiazdki” jak i – śmiem twierdzić – Bambino). Jako że ilustracje w artykule są mocno monochromatyczne postanowiłem dodać zdjęcie Caravelle 44L168 mojej żony - od której wszystko się zaczęło. Czyż nie jest urocza? Największą zaletą Caravelle jest świetny wygląd: doskonały design i dobre wykonanie. Na pochwały zasługuje również mechanizm z nieco wyższej półki cenowej. Warto przypomnieć, że Caravelle produkuje przede wszystkim zegarki kwarcowe, być może więc ta maszyna jest tak dobra mechanicznie, bo jest czymś wyjątkowym, czymś, czym można się popisać... A jakie są wady? Nie zauważyłem żadnych, które nie wynikałyby z budżetowej ceny. Bransoleta mogłaby być lepsza, szkiełko mogłoby być lepsze, wodoodporność mogłaby być lepsza, koronka mogłaby być sygnowana. OK – tej sygnowanej koronki to się czepiam. Bransoleta mogłaby być lepsza, bo - choć zewnętrzne ogniwa są litej stali (wewnętrzne zwijane) - jej jakość jest tylko niewiele wyższa od Seiko czy Orienta. Rozumiem też, że wadą może być również „odważny design”. Pretensjonalne jest odsłanianie mechanizmów (chyba, że lubimy nagość). Pretensjonalna jest również czarna barwa zegarka (chyba, że jest się operatorem Gromu). Ale że w tych czasach pretensjonalne jest również noszenie zegarków to naprawdę nie ma się czym przejmować. Poza tym zegarek przypomina mi młodość – czasy, kiedy chciałem być komandosem i oglądałem Playboya. Uważam też, że żona dokonała świetnego wyboru i czarna wersja jest najlepsza. Są jeszcze inne: srebrno-czarny 43A124, takiż sam na skórze 43A123, srebrno-granatowy 43A135, czarny ze złotymi wskazówkami 45A137. Caravelle 45A121 to zegarek z charakterem. I nawet jeśli ten charakter nie jest najlepszy, to na pewno nie można się nudzić.
  5. Zbliżają się Święta. Żona obiecała prezent na gwiazdkę. Są przy tym pewne warunki brzegowe: nówka sztuka, żadnych zakupów przez internet czy na bazarku (ewentualnie zamówienie przez intenet i odbiór w salonie). Budżet ok. 3k. Pojawiły się zatem pewne opcje:Szukam automat EDC (będzie często noszony) do stroju casual, na bransolecie, myślę o niebieskiej/granatowej tarczy (ale to nie jest warunek konieczny), obwód nadgarstka 17,5-18 cm - w zależności od pomiaru. Z dotychczasowych doświadczeń idealny rozmiar to 41 mm (przy niezbyt długich i mało wygiętych uszach), więcej jest dopuszczalne, ale przy krótkich uszach. Rozważam: 1) Roamer searock - mój aktualny faworyt - podoba mi się tarcza i kształt koperty, fajna bransoleta. Pokrycie stopem wolframu powinno wzmocnić odporność na zarysowania. Z tym, że obawiam się rozmiaru (nie przymierzałem na nadgarstku, ale na żywo wydaje się bardzo duży, mimo że ma "tylko" 42 mm). Nie wiem czy nie będzie za bardzo świecący - cała koperta i bransoleta jest polerowana. Tarcza chyba czarna, dostępna jest niebieska, ale nie wiem, czy to już nie byłoby zbytnie rokokoko. 2) Tissot Gentelman Powermatic 80 Silicium - do tej pory nie brałem pod uwagę Tissota (jedyny model, który mi się podobał, to T-Tempo), Jak zobaczyłem zdjęcia nowego Gentelmana, to zmieniłem zdanie. Poza tym to firma z tradycją. Na plus w/w modelu: 80 godzin power reserve, dyskrecja i elegancja. Na minus - zbyt mała wodoszczelność - tylko 50m. Zagadką jest jak będzie sprawował się w dłuższym okresie krzemowy włos. Niezła bransloleta. Obawiam się trochę, że luneta (szeroka i polerowana) oraz środkowe ogniwo bransy będzie się łatwo rysować. Nie wiem też, czy nie będzie za mały jak na EDC (40 mm, ale za to dłuższe uszy), NIe wiem też, na na którą wersję ewentualnie się zdecydować (srebrna, niebieska, czy czarna, bikolor odpada). Na zdjęciach najlepiej wypada srebrna (ale mam już garniturowca z tym kolorem tarczy, więc chyba lepiej sie nie powtarzać), czarny - trochę słabo, ale podejrzewam, że na żywo, to chyba będzie najlepsza wersja. Zostaje jeszcze niebieska (rozważana) - proszę zatem o komentarze Kolegów, którzy mieli do czynienia z omawianym delikwentem na żywo. 3) Glycine Combat 43 mm - fajna niebieska tarcza i luma. To chyba jedyny model Glycine, który wizualnie mi się podoba. Nie wiem, czy tarcza nie będzie za duża, a kopertę wolę, jak uszy są z niej wypuszczone pod mniejszym kątem. Nie miałem doświadczenia z taką bransloetą. 4) Epos Passion (jasna tarcza) - w promocji prawie mieści się w budżecie. Chyba najlepsze wykonanie, ale jest loteria co do mechanizmu (ETA lub Sellita, która - jak piszą Koledzy na forum potrafi być kapryśna i awaryjna).Boazeria na tarczy inspirowana Omega AT (zdecydowanie na plus). 5) z japończyków rozważam Orient Star Modern Skeleton - ładny wizualnie, zwiększona rezera chodu (50h), fajna bransoleta. Co do zasady nie lubię OH, ale zwiększone szkieletowanie zmienia odbiór zegarka. 6) jest jeszcze opcja "atomowa" - dobry kwarc - Bulova Precisionist (np. model 96b252) - płynący sekundnik, dokładność, wodoszczelność 100m i zdecydowanie najniższa cena. Co radzicie???
  6. From the album: Zeno

    Bulova Moonwatch na elastycznej bransolecie

    © Moje

  7. Tak jak w średniowieczu scholastycy dyskutowali o liczbie diabłów na łebku od szpiki, tak dzisiaj dyskutują o tym, dlaczego zegarek kwarcowy nie ma duszy. Tak jak za komuny cenzura nakazywała wierzyć, że Ameryka to zło, tak do dzisiaj zegarki zza Atlantyku nie cieszą się sympatią. Z tym większą przyjemnością prezentuję Bulovę Curv 98A159. Stal i tytan, trzy wzory kopert, kilka modeli pasków, różne barwy, a to dopiero początek. Seria bowiem powiększyła się i dostępne są również inne modele. Zdjęcie nie moje. Swego czasu popularna była anegdota o autobusie pełnym Włochów, którzy jadąc po bieszczadzkich serpentynach każdy zakręt witali okrzykiem „o bella curva!”. Bulova Curv to seria zegarków, zaprojektowanych wokół charakterystycznie wygiętego mechanizmu. Stąd też nazwa, brzmiąca fatalnie w języku polskim, ale w większości innych kojarząca się z wygięciem. „Curv” to ma też pewien – nie taki jednoznaczny – podtekst. Dla jasności: angielskie słowo „curve” oznacza matematyczną krzywą, ale liczba mnoga – „curves – oznacza damskie krągłości. Seria Bulova Curv pojawiła się na Baselworld wiosną 2016 roku, a po półroczu trafiła do polskiej dystrybucji. Zaprezentowano 12 modeli różniących się pomiędzy sobą wzornictwem, kolorystyką i materiałem wykonania. (I ceną: najdroższe kosztowały blisko 899$ – plus podatek – ale po kilku latach można je kupić z ~50% rabatem.) Cała seria miała wybitnie sportowy charakter, jednak ja – wiosną 2019 roku – nabyłem najmniej chyba sportową wersję spośród nich – 98A159. Tak to cudo prezentuje się na mojej ręce.Tak, wiem - nie umiem robić zdjęć. Wybrałem zegarek o zdecydowanym wzornictwie i kolorystyce. Można nawet stwierdzić, że bicolor z niebieskim cyferblatem to nieco zbyt wyzywające połączenie. Ale to w końcu zegarek z Ameryki, to jaki niby ma być? Subtelny i niepozorny? Tarcza jest niebieska, większą część jej powierzchni zdobią diagonalne „klepki”. W dobrym oświetleniu wydaje się niemal błękitna, w słabszym – granatowa. Przy samej krawędzi znajduje się – na odrębnym pasie, ze szlifem słonecznym – podziałka minutowa. Na godzinie dwunastej dumnie błyszczy się firmowy kamerton. Pod nim znajduje się malowany napis „BULOVA”, a na samym dole „262 kHz” wskazuje częstotliwość pracy balansu. Nakładane indeksy godzinowe są – niestety – różnej długości, ale tak zdarza się w wielu zegarkach z małymi totalizatorami. Tutaj totalizatory są trzy: dwa mniejsze przy godzinie dziewiątej i trzeciej, a większy – sekundowy – na szóstej. Wszystkie zdobione są szlifem słonecznym i oznaczone białymi indeksami pokazującymi – odpowiednio – połówki godzin, minuty i sekundy. Totalizator sekundnika jest nie tylko większy, ale podkreślony złotym okręgiem. Wraz z wygięciem cyferblatu sprawia to, że patrząc nań nie zauważamy bocznych totalizatorów i wydaje się, że zegarek jest klasycznym czasomierzem z małą sekundą. Bicolor trochę mnie przerażał. Rozważałem również zakup nieco bardziej klasycznie wyglądającej Bulovy Curv. Wymiary Bulovy warto podać jedynie dla celów statystycznych bowiem zaciemniają raczej, niż rozjaśniają obraz: średnica to 43,5 mm, grubość to 9.6 mm, a l2l to 47mm. Waga – i to po odjęciu trzech ogniw bransolety – to pokaźne 150 g. Zegarek jest wyraźnie ciężki, cięższy niż można się spodziewać. Koperta składa się z dwóch elementów. Luneta jest złocona, a jej proporcje dobrano w sposób bardzo udatny: choć dość gruba to robi wrażenie subtelnej. Korpus jest stalowy, szczotkowany od góry i polerowany z boków. Wygięty jest w kształt łuku, zegarek dzięki temu doskonale leży na nadgarstku. Pozłacaną koronkę sygnowano kamertonem, a przyciski chronografu – również złocone – wyglądają niczym „crown guard”. Całość sprawia, że zegarek jest bardzo smukły i mieści się pod mankietami białej koszuli. Jakby przerzucić zegarek na skórę krokodyla, mógłby robić za garniturowca. Ale przerzucać nie warto. Bransoleta jest solidna, zrobiona z pełnych ogniw. Oczywiście w bicolorze. Zapięcie jest motylkowe, ale brakuje mikroregulacji. A ta – ze względu na charakterystyczny kształt zegarka – mogłaby się przydać. Dwie Bulovy. Zdjęcie ładne - więc nie moje. Szafirowe szkło jest oczywiście zakrzywione, fazowane przy krawędziach. Antyrefleks jest, ale jaki – nie wiem. Kształt szkiełka wywołuje wielce interesujące zjawiska optyczne, z których nazwać mogę tylko kilka. Obraz nam się zakrzywia, powiększa, aberruje i to wszystko w tej samej chwili – ale w różnych miejscach. Dekiel już takiego wrażenia nie robi. Wokół niego laserowo wygrawerowana wiązka napisów: High Performance Quartz, Sapphire Glass, B7, St. Steel, Water Resist, referencja i serial. A także nazwa i kamerton. Wodoodporność jest nieco rozczarowująca w zegarku o sportowym charakterze, ale zrozumiała w chronografie z pusherami i więcej niż usprawiedliwioną w czasomierzu o skomplikowanym kształcie dekla. Dekiel jest mocowany do koperty czterema wkrętami. Podobno – aż nie chce mi się wierzyć – ich odkręcenie sprawia, że od koperty można odjąć lunetę wraz ze szkłem i tamtędy wyjąć werk. Luma - zdjęcie zrobione w całkowitych ciemnościach i dość słabym aparatem. Aberracja optyczna sprawia, że wskazówki dwóch bocznych totalizatorów wydaja się nie być równoległe. Tak jednak nie jest i gdy spojrzymy prosto od góry widać, ze wszystko jest OK. Niestety, w tym modelu małe wskazówki są wykonane bardzo prosto i robią wrażenie wyciętych z blaszek. Wskazówki godzinna i minutowa są natomiast doskonałe. Są krótkie – wynika to z geometrii zegarka – Mają świetny kształt samurajskich mieczy i interesującą fakturę. Trzon jest oczywiście złocony, wygięty nieco w stylu dauphine, klinga natomiast wypełniona jest białą, matową substancją świecącą. Firma nie podaje jakiej firmy jest luma, ale świeci dobrze. Nie daje po oczach jak w niektórych diverach, ale po wejściu ze słońca do piwnicy łatwo doczytać czas. Trzyma też długo: w nocy – tak, śpię w zegarku – można odczytać czas nawet nad ranem. Mechanizm: zakrzywiony i elegancki. Mam nadzieję, że w mojej też cyka coś takiego, ale pewności nie mam - bo dekiel nie jest transparentny. Zdjęcie nie moje. Bulova Curv napędzana jest mechanizmem określanym jako „Bulova Ultra High Frequency Quartz Chronograph Movement with 262 kHz frequency”. To mechanizm in-housowy i choć sygnowany napisem „Japan” to opracowany w Stanach. (Bulova stanowi odrębną część Citizena). Mechanizm ten jest wyjątkowy pod wieloma względami. Jest taktowany na 262, a nie – jak inne kwarce – 32 kHz. Daje mu to niesamowitą precyzję: odchyłka może wynosić 10 sekund rocznie. W moim egzemplarzu – od wiosennej do jesiennej zmiany czasu – nie stwierdziłem... żadnej. Niestety Szwajcarzy dają certyfikat COSC tylko tym kwarcom, które mają termoregulację. Werk UHF Bulovy – ponoć z powodu ultra wysokiej częstotliwości – nie potrzebuje termoregulacji, więc certyfikatu COSC nie dostał. Wyjątkowy jest również kształt mechanizmu – zakrzywiony. Najprawdopodobniej z tego powodu jest on bardzo solidnie wykonany i dlatego wyraźnie cięższy niż inne mechanizmy kwarcowe. Na uwagę zwraca także i to, że werk ma kamienie. Nie jest to w kwarcach nic dziwnego – rubiny ma nawet moja kieszonkowa Mołnia sprzed 30 lat – ale większość współczesnych kwarców kamieni nie ma wcale albo ma tylko jeden. Bulova ma ich jedenaście. Mała sekunda wybija się na plan pierwszy, totalizatory giną w tle. Zdjęcie ładne, nie moje, cześć i chwała temu, kto umieścił je w sieci. Zegarek jest – jak już wspomniałem – bardzo dokładny. Ma również 12-godzinny stoper, choć z jego dokładnością tak dobrze już nie jest. Ze względu na geometrię nie udało zmieścić się dużej wskazówki sekundnika, toteż maksymalna dokładność to raptem ½ sekundy (wskazówka małej sekundy robi 120 kroków wokół tarczy). Biorąc jednak pod uwagę do czego stopery są wykorzystywane – o ile w ogóle są wykorzystywane – nie jest to jakiś istotny feler. Poza tym „it’s not a bug, it’s a feature”. Kolejnym „ficzerem” jest sposób działania stopera. W normalnym trybie sekundnik krąży sobie w swoim totalizatorze. Aby dokonać pomiaru czasu należy nacisnąć dolny przycisk. Wówczas wskazówka zresetuje się i ustawi na pozycji zero. Chronograf startujemy górnym przyciskiem, tak też zatrzymujemy oraz wznawiamy pomiar. Resetujemy zaś – co za niespodzianka! – dolnym. Jeśli tak zegarek pozostawimy, to sekundnik wróci do swojej okrężnej drogi po 60 minutach. Jeśli jednak naciśniemy dolny przycisk powtórnie, to sekundnik zacznie pracować od razu. Co fascynujące po powrocie do trybu normalnego sekundnik ustawia się w tej sekundzie, w której powinien być. Mamy zatem zachowaną 100% punktualność co do ½ sekundy. Jak to jest zrobione nie wiem, ale bardzo chciałbym wiedzieć. Jeśli ktoś z Czytelniczek i Czytelników wie – proszę o zdradzenie tajemnicy. Tak Bulova pakuje swoje zegarki. Zdzięcie paskudne, wiec łatwo można domyślić się autora. Bulova Curv ma wiele zalet. Tarcza jest trójwymiarowa, ciekawa ale nie nachalna, bardzo czytelna. Koperta świetnie się prezentuje, jej kształty są proporcjonalne i estetyczne. Nosi się ją wprost doskonale, Bulova dokładnie przylega do ręki, wprost staje się częścią ciała. Pomimo teoretycznie dużych rozmiarów jest zgrabna, dobrze wygląda również na mniejszych nadgarstkach i mieści się pod mankietem koszuli. Technicznie jest to high-tech z odrobiną magii (bo skąd ona wie, która jest sekunda i jak to robi, że się wcale nie spóźnia i nie spieszy?). Ma oczywiście również wady. Niewiele. Jak dla mnie, to wskazówki małych totalizatorów mogłyby być nieco inne. Obiektywnie zaś brakuje mikroregulacji bransolety (podczas upałów przydałoby się te 2-3 mm więcej) oraz wodoodporności. Najistotniejszą cechą jest jednak „amerykańskość” Bulovy. Jest amerykańska niczym pick-upy. I tak samo jak pick-upy postrzegana w Europie. Jest zegarkiem użytkowym (chronograf), ale również reprezentacyjnym (bicolor), choć na wizytę w operze się nie nadaje. Nie jest subtelna, ale wyzywająca i ostentacyjna. Cena nie jest wysoka (jak na USA) – ale u nas tyle samo kosztują automatyczne firmowe szwajcary i divery z Japonii. I tak samo, jak wśród Volkswagenów Golfów i Toyot Corolli wyróżnia się Dodge Ram, tak Bulova Curv wyróżnia się wśród Orientów Maków i Tissotów LeLocle’i. Firmowy render w ogóle nie oddaje urody czasomierza.
  8. Dzień dobry, to jest mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość, niedawno nabyłem drogą kupna pewną Bulovę (albo Bulova, nie wiem czy wypada odmieniać), spodobała mi się pomimo marnego zdjęcia (a może właśnie dlatego?), kupiłem właściwie w ciemno, dopiero po wysłaniu pieniędzy zacząłem szukać informacji o modelu i jakież było moje zmartwienie gdy poza zdjęciem od sprzedawcy nie znalazłem właściwie nic,nikt nigdy nie słyszał o modelu "spirit", nie znalazłem żadnego zdjęcia przynajmniej podobnego egzemplarza, no, dosłownie nic. Myślę sobie fejk jak nic, trudno, pieniądze niewielkie, jakoś to przeżyję, frycowe trzeba płacić. Dziś dostałem przesyłkę i w te pędy do zegarmistrza żeby wydał wyrok, a ten szacowny fachowiec twierdzi - oryginał, werk ETA 955.112, szwajcar, reszta też szwajcar, przyznam, że odetchnąłem z ulgą, mam pierwszy zegarek do kolekcji;) No, może nie pierwszy, kilka czasomierzy w domu jest, ale ten podoba mi się i już (może trochę za bardzo "barokowy" ale to do oglądania). Drugi to żony Delbana z lat 50-tych, ładne maleństwo. Może ktoś podpowie mi gdzie znaleźć jakieś konkretniejsze informacje na temat tego modelu bo google jest dość oszczędny... Więc pozdrawiam wszystkich miłośników tych marek (innych zresztą też).
  9. Witam Kolega kupił walizkę zegarków Bulova 97a126 po 50£ za sztukę w TKMaxie i zamierzał je sprzedać w Vietnamie. Niestety nie chcą się uruchimić, pisze, że nie ma żadnych zabezpieczeń przy koronce, a ja wyczytałem, że często w tych zegarkach problemem jest bateria. Pytanie: czy to bateria, czy może jest jakieś zabezpieczenie o którym nie mamy pojęcia? Dziękuję za pomoc.
  10. Witam wszystkich forumowiczów. Mam na imię Maciej i na codzień pracuje jako konstruktor technolog. Hobbystycznie zajmuje się malarstwem olejnym i digital art, a także interesuje się astronomia, motoryzacja i filmem i wszystkim... Trafiłem tu szukając pierwszego zegarka automatycznego i opinii na temat różnych firm. Pierwszym zegarkiem został szkieletowy Orient Star, którego niebawem zaprezentuje w galerii. Oczywiście to zapoczątkowało potrzebę jeszcze jednego zegarka jakby udało mi się poleciec „w kosmos” i dziś zakupiłem Bulova moon watch Apollo 15. Więcej opowiem w postach poświęconych moim wrażeniom na temat tych zegarków. Pozdrawiam !
  11. Witam, pierwszy post i od razu liczę na Waszą pomoc. Czy ktoś wie gdzie dorwać pasek skórzany do tegoż zegarka? Kupiłem sobie Bulovę 96A135 oraz 96C132. Tę drugą przechwyciła narzeczona. Na próbę założyłem jej skórkę z mojego OH i moje spodnie już do nie wróciły. Zegarek i pasek przepadły. Stad teraz szukam drugich porteczek dla mojej Bulovy 96A135. Jeżeli pasek by był niedostępny, to może jakieś namiary na motylka z logo Bulovy. Pasek zrobię sobie u kolegi spersonalizowany. Proszę o wyrozumiałość mój pierwszy post, wytłumaczcie nie bijcie.
  12. Witam serdecznie, zgodnie z zasadami panującymi na tym forum. Znam Was od dłuższego czasu, czytam i korzystam z waszych rad, opinii oraz recenzji. Sam posiadam zegarki: Bulova 96A135 na Miyota 1726; Seiko SKX007 na 7s26 (ściągany z USA 100% japoniec) oraz Poliota UFO caliber 2527H najcenniejszy bo nosił go dziadek, nosił go ojciec, a teraz ja; po małym liftingu, chromowaniu i serwisie. Jako że ostatnio była dobra okazja zamówiłem sobie Bulovę 96C132 również na Miyocie (danych o mechanizmie szukam nadal), ale przechwyciła go narzeczona bo się jej spodobał... Do tego posiadam Casio EFR-507SP-1AVEF (mój pierwszy poważny zegarek za własne hajsy z wakacyjnej roboty), do tego Fossil CH2565 (od narzeczonej) i na koniec Fossil ES3255 należący do mojej kobiety (dostała ode mnie). Liczę na uzyskanie dodatkowych pokładów wiedzy, uzyskaniu obopólnej współpracy i grupowej wymiany informacji. Niech moc będzie z wami.
  13. William Blake

    Buova

    From the album: William Blake

    © Konrad Adam Mickiewicz

  14. From the album: William Blake

    © Konrad Adam Mickiewicz

  15. Panowie i Panie... Po raz kolejny zwracam sie do szanownego grona z prosba o pomoc Zonie wpadla do glowy Bulova Precisionist Champlain Women's Watch 96R227 https://www.shop.claudiasjewelryinc.com/product.sc?productId=1456&categoryId=82 Cena niestety z clem wyjdzie majatek... Poszukiwany jest wiec zegarek w podobnym stylu, wysokiej jakosci wykonania ale za jakies rozsadniejsze pieniadze.
  16. Hej Wam! Jestem szczęśliwym posiadaczem zegarka Bulova 98A177. Jego kolorystyka przypadła mi do gustu dużo bardziej niż w bracie Bulova 98A179. Chciałbym jednak zamienić czarny, silikonowy pasek na bransoletę, którą posiada drugi model. Wysłałem zapytanie do Zibi o cenę bransolety do 98A179 – odpowiedź to 500zł i 2 miesiące oczekiwania. Czy myślicie, że istnieje możliwość zdobycia jej taniej i szybciej? Czy jest szansa, żeby dopasować inną bransoletę do tego zegarka?
  17. Zeno

    Bulova 98A167

    From the album: Zeno

    Bulova 98A167
  18. From the album: Zeno

    Porównanie grubości Bulovy Moonwatch (15 mm) i Bulovy 98A167 (5,6 mm)
  19. From the album: Zeno

    Cieniutka Bulova 98A167 chował się pod mankietem koszuli na 20 cm nadgarstku
  20. W młodości starałem się nosić zegarki poziomu nie niższego niż Seiko 5 (i raczej nie wyższego). Potem zamiast na zegarki musiałem wydawać na dzieci, ale dzięki 500+ znów mogę oddać się konsumpcji Chciałem kupić sobie sikora do garniaka czasomierz na oficjalne okazje, tak za ~2000. Raczej nie automat (nie nosiłbym go wystarczająco często) tylko kwarc lub nakręcany. Wybór oczywisty, ale Seiko już mam, więc pozostaje Bulova. Podczas przeglądania ofert moja lepsza połowa zajrzała mi przez ramię i powiedziała: o! coś takiego możesz mi kupić. Stała się więc szczęśliwą posiadaczką steam-punkowego Zeppelina Princess of the Sky, a budżet na mój zegarek zmniejszył się o 2/3 (za to żona cała w skowronkach). 1/ W tej chwili stać mnie więc - rozciągając budżet - najwyżej na Bulovę Precisionist 97B110, za nieco powyżej 1000 zł. https://www.ceneo.pl/11698759 Szybki link do zdjęcia średniej jakości 2/ Chciałbym jednak jego nowszą wersję: Bulova Precisionist 98B267. Jest jednak sporo powyżej budżetu. https://www.ceneo.pl/43663352 Szybki link do zdjęcia średniej jakości 3/ Istnieje jeszcze jedna możliwość. Kupuję Bulova Classic Chronograph 96A163 za okazyjną cenę 397,50 PLN, czym chwilowo zaspokajam swoje żądze i oszczędzam na coś fajniejszego. https://www.ceneo.pl/41029709 Szybki link do zdjęcia średniej jakości Ten trzeci wydaje się być czymś podobnym (identycznym?) do Bulovy 96A174, wycenianej niegdyś 3x drożej. https://www.ceneo.pl/50946886 Szybki link do zdjęcia o nieco lepszej jakości (bo nie było średniej) Opcja No1 jest satysfakcjonująca, zegarek podoba mi się, może jest nieco za poważny. Opcja No2 nowocześniejsza, mniej ponura, ale niekoniecznie ładniejsza (cztery kolory?!). Wreszcie No3 - najmniej mi się podoba, co więcej chronograf nie jest mi potrzebny, a całość zbyt słabo pływa, żeby być zegarkiem sportowym. O Bulovie w necie niewiele, a o powyższych modelach to już w ogóle (albo nie umiem w internety). Ktoś zna jakieś szczegóły techniczne? Ten pierwszy nie jest zbyt stary? Ten drugi wart swojej ceny? Ten trzeci nie jest złomem? Może umknął mi jakiś nakręcany mechanik? Pomóżcie, doradźcie albo zaproponujcie coś nowego.
  21. Witam, Zapraszam do obejrzenia mojej galerii.
  22. Zapraszam do galerii Bulovy Precisionist.
  23. Pewnie nie zadałbym tego pytania, gdyby zegarki obecnie nie były w zbliżonych cenach. Jak uważacie, który wybrać? Zegarki nie różnią się tak wiele, kwarce, ale mi się podobają. Za lorusem przemawia wyższy WR oraz to, że jest dostępny w większości sklepów. Bulova jest tańsza, ma rok dłuższą gwarancje, jednak dostępna tylko w jednym sklepie, jest to model chyba już wycofany ze sprzedaży stąd taka cena.
  24. Cześć, posiadam zegarek Caravelle by Bulova, prawdopodobnie z lat 60. Niestety otrzymałem go bez szkiełka, a zależy mi na tym aby możliwie jak najlepiej odwozorować jego pierwotny charakter. Czy ktoś z forumowiczów ma doświadczenie z zegarkami Caravelle / Bulova lub też orientuje się jakiego rodzaju szkiełka były montowane w zegarkach tego typu? Tutaj podgląd bliźniaczego modelu: www.terapeak.com/worth/vintage-bulova-caravelle-m8-mechanical-hand-winding-men-s-dress-wrist-watch/152225975096/
  25. Koniec roku się zbliża i trzeba sobie coś kupić. Od świąt chodzą za mną dwa modele Bulova 96a135 i Seiko SRP 769. Wiem że zegarki niepodobne do siebie. Jeden pasek drugi bransoleta. Szukam czegoś uniwersalnego. Co o nich sądzicie ?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.