Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Funky_Koval

Klub Zakupowego Abstynenta

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, meXy napisał(-a):

Przeciętny człowiek z ulicy nie odróżni jakości Longinesa od Lange.

 

Aby wychwycić te niuanse, trzeba mieć bardziej wyostrzone zmysły, niż przeciętny zjadacz chleba. Społeczeństwo w swej masie zostało tak ujednolicone, że jakiekolwiek wychylenie się poza przeciętność jest źle postrzegane. Ludzie z pasją nigdy nie byli obiektami podziwu, lecz postrzegani jako lekkie świry…

Mam nadzieję, że następne pokolenie częściej będzie obcować ze sztuką i kulturą, a mem ze słowami „a po co to komu?” odejdzie do lamusa.


Myślę. że zegarki mechaniczne przetrwają, bo w przeciętnym rozumieniu podkreślają one status zamożności ich właściciela. To oczywiście bywa złudne, bo np. właściciel kolekcji Roleksów może tonąć w kredytach, ale w teorii skoro kogoś stać na drogi zegarek, to znaczy, że jakoś finansowo ogarnął sobie życie. Poza tym, trzeba mieć zdolność kredytową, żeby dostać kredyt, więc w sumie koło się zamyka. No i zegarek stanowi element ubioru, można się pokazać. Natomiast wzmacniacza czy zespołów głośnikowych nigdzie nie zabierzesz ani nie pokażesz. To jest sprzęt zacisza domowego, więc opcja chwalenia się odpada. Przyszłość branży audio rysuje się w czarnych barwach. Przetrwają nieliczni, a firmy audio będą upadać, bo po prostu ich klienci wymrą, a nowych nie będzie. Branżę hi-end zamorduje biologia, bo audiofilów jest coraz mniej, a młode pokolenie ma zupełnie inne przyzwyczajenia i inne podejście do słuchania muzyki. I nawet hype na winyle tego nie zmieni. Może jakaś garstka ludzi zatęskni za fizycznym nośnikiem muzyki, może zauważy, że prawdziwa jakość dźwięku jest poza masówką, ale to będzie kompletnie marginalne w skali rynku. Dziś nawet w Polsce firmy produkujące sprzęt audio powstają jak grzyby po deszczu. Mamy mnóstwo firm, a niektóre z nich to rasowy hi-end, jak na przykład producent gramofonów J. Sikora, ale za 20-40 lat pozostaną po nich zgliszcza czego im oczywiście nie życzę. No ale skoro tacy giganci hi-end, jak MBL czy Audio Research stali już nad przepaścią, to o czym tu pisać? Za jakieś 50 lat ostatni żyjący audiofile zgaszą światło i "muzyka przestanie grać". Tak to widzę.

Edytowane przez McIntosh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeciętny człowiek „nie odróżni Longinesa od Lange” - to jest po prostu fakt antropologiczny. Nikt nie jest „koneserem wszystkiego”. W każdej dziedzinie prawdziwe niuanse są czytelne wyłącznie dla odbiorcy wyrobionego, który ma doświadczenie, porównanie i własne kryteria. Dla reszty świata różnice muszą być uproszczone do symboli: ceny, marki, statusu, rozpoznawalności. I właśnie dlatego autentyczna jakość zawsze ląduje w niszy. Nie z powodu elitaryzmu, tylko dlatego, że nie da się jej sprzedać każdemu, więc nie ma sensu jej upraszczać. Czy mówimy o zegarkach, muzyce, literaturze, perfumach, sztuce czy biżuterii - mechanizm jest zawsze ten sam: im bardziej coś jest dopracowane, subtelne i, przede wszystkim, wewnętrznie spójne, tym bardziej świadomego odbiorcy potrzebuje.


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Przeciętny człowiek „nie odróżni Longinesa od Lange” - to jest po prostu fakt antropologiczny. Nikt nie jest „koneserem wszystkiego”. W każdej dziedzinie prawdziwe niuanse są czytelne wyłącznie dla odbiorcy wyrobionego, który ma doświadczenie, porównanie i własne kryteria. Dla reszty świata różnice muszą być uproszczone do symboli: ceny, marki, statusu, rozpoznawalności. I właśnie dlatego autentyczna jakość zawsze ląduje w niszy. Nie z powodu elitaryzmu, tylko dlatego, że nie da się jej sprzedać każdemu, więc nie ma sensu jej upraszczać. Czy mówimy o zegarkach, muzyce, literaturze, perfumach, sztuce czy biżuterii - mechanizm jest zawsze ten sam: im bardziej coś jest dopracowane, subtelne i, przede wszystkim, wewnętrznie spójne, tym bardziej świadomego odbiorcy potrzebuje.


Nikt nie rodzi się z wiedzą dotyczącą mikromechaniki, ale muzyka to inna sprawa. Muzykę odczuwasz emocjami i nie potrzebujesz do tego "wyrobienia". Ja jestem audiofilem właściwie od dziecka, bo odkąd pamiętam zawsze odczuwałem potrzebę dobrego dźwięku. Do dziś pamiętam brzmienie płyt winylowych mojego wujka, a przecież byłem wówczas dzieckiem. Pamiętam charakterystyczny dźwięk płyt analogowych Perfectu, TSA, Baden Baden, bo takiej muzyki mój wujek słuchał. Pamiętam, jak z zazdrością spoglądałem na zestaw audio mojego kumpla z ulicy, który miał rodzinę w USA. Rodzina przysłała dolce, więc była kasa na przyzwoity sprzęt z Pewexu. Magnetofon moich rodziców (Kasprzak) nie miał żadnego startu do dźwięku, jaki chciałem wówczas mieć. Nie trzeba było do tego żadnego wyrobienia. Podejście do muzyki to też kwestia czasów w jakich człowiek się wychowywał. Kiedy byłem dzieckiem to nie było w naszym kraju Internetu, Chcąc posłuchać muzyki trzeba było iść do sklepu i kupić kasetę lub płytę analogową. Później zaczęły masowo pojawiać się płytki CD i tak z tym zostałem. Dlatego nie wyobrażam sobie słuchania muzyki ze streamingu. Kiedy słucham płyty, to jadę od dechy do dechy, natomiast dzieciaki obecnie skipują, tworzą play listy z tego, co im tam wpadnie w ucho. Ja nie cierpię składanek, bo to żadne słuchanie muzyki dające prawdziwe zrozumienie, co artysta chciał przekazać. To wszystko kwestia wychowania, dobrych nawyków i w ogóle kultury słuchania muzyki. Dlatego czarno widzę przyszłość branży audio, bo młode pokolenia nie mają dzisiaj żadnych porządnych wzorców. Jeżeli nadal to forum będzie istnieć, a nas śmierć nie zabierze, to możemy wrócić do tej dyskusji za 20 lat i wtedy zobaczymy, jaki będzie obraz branży audio. Ja przewiduję gruzy hi-endu i audiofilów na wymarciu, jak dinozaury.

Edytowane przez McIntosh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, McIntosh napisał(-a):


Nikt nie rodzi się z wiedzą dotyczącą mikromechaniki, ale muzyka to inna sprawa. Muzykę odczuwasz emocjami i nie potrzebujesz do tego "wyrobienia". Ja jestem audiofilem właściwie od dziecka, bo odkąd pamiętam zawsze odczuwałem potrzebę dobrego dźwięku. Do dziś pamiętam brzmienie płyt winylowych mojego wujka, a przecież byłem wówczas dzieckiem. Pamiętam charakterystyczny dźwięk płyt analogowych Perfectu, TSA, Baden Baden, bo takiej muzyki mój wujek słuchał. Pamiętam, jak z zazdrością spoglądałem na zestaw audio mojego kumpla z ulicy, który miał rodzinę w USA. Rodzina przysłała dolce, więc była kasa na przyzwoity sprzęt z Pewexu. Magnetofon moich rodziców (Kasprzak) nie miał żadnego startu do dźwięku, jaki chciałem wówczas mieć. Nie trzeba było do tego żadnego wyrobienia. Podejście do muzyki to też kwestia czasów w jakich człowiek się wychowywał. Kiedy byłem dzieckiem to nie było w naszym kraju Internetu, Chcąc posłuchać muzyki trzeba było iść do sklepu i kupić kasetę lub płytę analogową. Później zaczęły masowo pojawiać się płytki CD i tak z tym zostałem. Dlatego nie wyobrażam sobie słuchania muzyki ze streamingu. Kiedy słucham płyty, to jadę od dechy do dechy, natomiast dzieciaki obecnie skipują, tworzą play listy z tego, co im tam wpadnie w ucho. Ja nie cierpię składanek, bo to żadne słuchanie muzyki dające prawdziwe zrozumienie, co artysta chciał przekazać. To wszystko kwestia wychowania, dobrych nawyków i w ogóle kultury słuchania muzyki. Dlatego czarno widzę przyszłość branży audio, bo młode pokolenia nie mają dzisiaj żadnych porządnych wzorców. Jeżeli nadal to forum będzie istnieć, a nas śmierć nie zabierze, to możemy wrócić do tej dyskusji za 20 lat i wtedy zobaczymy, jaki będzie obraz branży audio. Ja przewiduję gruzy hi-endu i audiofilów na wymarciu, jak dinozaury.

 

Muzyka oczywiście działa emocjonalnie od pierwszego kontaktu - tak jak kolor, smak czy rytm. Ale rozróżnianie niuansów, intencji, jakości realizacji i kontekstu kulturowego wymaga doświadczenia i porównania. To nie deprecjonuje emocji, tylko je pogłębia. I dokładnie o tym pisałem.

 


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Muzyka oczywiście działa emocjonalnie od pierwszego kontaktu - tak jak kolor, smak czy rytm. Ale rozróżnianie niuansów, intencji, jakości realizacji i kontekstu kulturowego wymaga doświadczenia i porównania. To nie deprecjonuje emocji, tylko je pogłębia. I dokładnie o tym pisałem.


A co do niuansów, fajna reklama MBL. :) 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.