Na własnej działce w tzw. „celach rekreacyjnych” (jeszcze) można. „Utylizację” przekształcamy w „rekreację” za pomocą odpowiednich rekwizytów i zachowań (flaszka, kiełbaska, taniec, śpiew, itd.). Gdyby tak jeszcze opanować ze dwie przyśpiewki obcojęzyczne, to nikt (zwłaszcza funkcjonariusze) nawet nie pomyśli, żeby podejść.
To już inna kategoria, „miejsca wyznaczone na terenie otwartym”, czy jak tam się to nazywa po urzędniczemu. Tam wolno rozpalić ogień, pod warunkiem zachowania zasad bezpieczeństwa, czyli np. nie pod mostem.