Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Jędrek_38

Skad zainteresowanie zegarkami?

Rekomendowane odpowiedzi

Zainspirowal mnie post ktory napisal Temption w watku z problemami z Portugalczykiem. Napisal slusznie jak daleko mozna sie posunac kupujac zegarek. Czy wolimy drozszy ktorego ktos nam zazdrosci, czy tani i dokladny.

Napiszcie prosze krotko skad wasze Hobby?

Jezeli chodzi o mnie to jest tak:

Zawsze niezle sobie radzilem, ale nie mam ZADNYCH zdolnosci manualnych. Zegarek (jak i inne przecyzyjne rzeczy) fascynuje mnie, bo nie wiem jak mozna zrobic cos tak perfekcyjnego. Ja teleskop jak zakladam, to mi 3 razy z reki wypada. Poza tym o mojej pasji zadecydowal tez zwykly wstydliwy snobizm. Jak juz mialem gdzie mieszkac, w co sie ubrac i co jesc, pomyslalem o jakims lepszym zegarku. Przyznaje bez bicia ze z czystej proznosci, bo wiadoo ze jak cie widza..itd. Kupilem IWC kwarca. Nosilem go z duma az do chwili kiedy chcialem sie nim pochwalic przy okazji wizyty u pana Strojnego. On rzucil okiem i powiedzial "..a elektronik, wie pan to zadna sztuka. Elektroniczny zegarek zrobi teraz kazdy."

Hm...pomyslalem, ze cos w tym faktycznie jest. Kupilem wiec IWC mechaniczny i sie zaczelo.

Wydawalo mi sie ze cos juz o zegarkach wiem,az trafilem tutaj.

Poczytalem posty, posypalem glowe popiolem i sie ucze :oops:

Milo mi sie z wami gada, i mam nadzieje ze niedlugo bede mial cos merytorycznie do powiedzenia nie tylko o paskach.

No kto sie jeszcze przyzna ze proznosc popchnela go w stronę fascynujacego hobby??? :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie się zaczęło jak miałem lat 7 chyba. Dostałem wtedy zegarek po dziadku. I godzinami mogłem słuchać jego tykania (to wciąż najpiękniej grający egzemplarz w kolekcji), patrzeć na sekundnik i podziwiać detale tarczy i dekielka. A później dekielek otworzyłem i to już był zachwyt kompletny.

Coś mi to tykanie w głowie przestawiło. I tak już zostało. Trudno to opisać, scharakteryzować. To są emocje i tyle :lol:

 

I jak już kiedyś napisałem - ten zegarek dziadkowy to jest rzecz dla mnie najcenniejsza, coś niemal jak relikwia :D Duże słowo, ale adekwatne. Solidna podstawa pasji.

 

 

Czy wolimy drozszy ktorego ktos nam zazdrosci, czy tani i dokladny.

 

ja wolę taki który mnie cieszy i który mi się podoba. A czy jest tani, czy drogi, dokładny czy niedokładny i czy ktoś mi go zazdrości, czy nie - to jest kompletnie nieistotne


Michał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie kręci skupienie w małym przedmiocie wielu emocji - staranności wykonania, techniki / technologii, designu, dopracowanie szczegółów, itp. I to, że jest to przedmiot użytkowy, który towarzyszy mi na codzień.

 

No i mają stwory duszę:lol: Odsyłam do kultowej wypowiedzi neuro http://www.zegarkiclub.pl/forum/viewtopic....highlight=#2969

 

Marcin


Marcin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Pagaj

88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakos wczesniej nie trafilem na ten watek o duszy. A szkoda, bo swietny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja z kolei interesuję się zegarkami od dość dawna. Nigdy nie było mi obojętne jaki czasomierz noszę na łapie. Pierwszą marką, której zegarki zrobiły na mnie wielkie wrażenie było IWC. Później stopniowo wgryzałem się w temat poznając coraz więcej dobrych firm z wyższej półki. Ponieważ ilość posiadanych pieniędzy nie dawała mi wówczas szansy zakupu takiego czasomierza jaki chciałem, to kupiłem taki na jaki było mnie stać, a był to kwarcowy Frederique Constant. Niestety, dość szybko mi się znudził więc zacząłem szukać czegoś lepszego. Szukając zegarków Maurice Lacroix i Omegi trafiłem na ten Klub. Jednak zainteresowało mnie tutaj wszystko tylko nie forum :oops:. Dopiero później zacząłem czytać posty, w końcu sam się zarejestrowałem. Na początku walnąłem posta na temat dotyczący tego co mi się w Klubie nie podoba i wpadłem na pomysł zrobienia Piramidy Prestiżu. W tym czasie o zegarkach dowiadywałem się coraz więcej. Pamiętam, że dużą życzliwością w odniesieniu do mojej osoby wykazał się wtedy MasterFan. W końcu nabyłem mój kolejny zegarek i było to kwarcowe Portofino. Bardzo szybko jednak zacząłem wgryzać się w świat zegarków mechanicznych i w końcu zdecydowałem się na kolejny zakup (trochę pod wpływem rozmów z MasterFanem) - mechaniczne Portofino :(. Chłonąłem też wiedzę dotyczącą mechanizmów choć początkowo najbardziej przez pryzmat firmy IWC. Później kupiłem mechanicznego Portugiesera na werku Jaeger-LeCoultre, aż w końcu nabyłem zegarek z tej samej linii z własnym mechanizmem. Pasja zegarkowa powoli zaczyna dominować nad inną moją pasją czyli zamiłowaniem do muzyki i sprzętu Hi-End.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dokładnie wiem skąd wzięła się moja zegarkowa pasja - po ojcu.

Warszawiacy w moim wieku zapewne pamiętają, że tzw. "ciuchy" były początkowo w okolicach Dworca Wschodniego. Oprócz stoisk z zachodnimi ciuchami (tam zresztą kupiłem swoje pierwsze dżinsy- Riffle) była również masa stoisk ze wszelkiego rodzaju badziewiem i rupieciami.

Tam niemalże codziennie po pracy nurkował mój ojciec i stamtąd przynosił do domu różnej maści czasomierze i rozpoczynał rytuał ich rozbierania, czyszczenia i ponownego składania. Zastanawiało mnie wtedy jak można takimi dużymi paluchami poskładać do kupy niezliczoną ilość drobniutkich części w jedną cykającą całość.

Z dzieciństwa pamiętam jeszcze jedno zdarzenie. Było to dokładnie w roku 1962 -pamiętam bo zacząłem wtedy swoją edukację.

Ojciec mój jeździł wtedy wojskowym poniemieckim BMW Sahara z przyczepą.

Któregoś popołudnia bawię się z kumplami na ulicy i słyszę charakterystyczny odgłos motocykla ojca. Patrzę z daleka a z kosza wystaje jakaś duża skrzynia, trochę mniejsza od szafy.

Okazało się, że był to piękny stojący Gustav Becker. Stary przejechał pół Polski bo któryś z kolegów opowiedział mu o tym zegarze.

Wyobraźcie sobie w małym mieszkanku takiego wielkiego grata, który na dodatek nie daje jeszcze spać bo co pół godziny bije tak głośno, że zerwałby na nogi nawet umarłego. Tak nam się wszystkim wtedy wydawało.

Zegar ten przeżył z nami wszystkie przeprowadzki i dziś stoi na honorowym miejscu w moim mieszkaniu, przypominając mi tatę, którego pasji kiedyś nie doceniałem.

Jednak coś z tego we mnie zostało bo gdy już dorosłem to jedynymi wystawami, których obejrzenia sobie nigdy nie odmówiłem były witryny z zegarkami.

Czasomierze kupuję różne, najczęściej pod wpływem impulsu. Jedne bardziej udane, inne mniej ale zawsze w chwili zakupu musiały mi się podobać.

Najważniejsze z tego wszystkiego jest jednak to, że czasami widzę swojego dziewiętnastoletniego syna, pochylonego nad wysuniętą szufladą mojego biurka i ogladającego jej zawartość.

Ani chybi dorasta nowy zegarkowy szajbus.

 

Pozdrawiam

 

Mirek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość walczy

Fajny wątek, skłaniający do refleksji i zastanowienia się nad swoją pasją i hmm....nad sobą.

Jedyną osobą z mojego dzieciństwa która traktowała zegarek inaczej niż przedmiot użytkowy był mój dziadek. Miał dwa zegarki, na codzień złotego 17-kamieniowego Poliota którego jak sam mówił posiada od 27 lat, a od święta pięknego Cornavina z delfinkiem i granatową tarczą którego dostał z okazji przejścia na emeryturę. Pamiętam z dzieciństwa jak śmieszył mnie rytuał nakręcania zegarka, ponieważ był to czas elektroników z melodyjkami, a nakręcane zegarki traktowałem wtedy jako relikt minionej epoki. Echhh co ja bym dał żeby te dziadkowe zegarki teraz odnależć.

Choć mam 33 lata, moje zainteresowanie zegarkami jest bardzo młode. Jeszcze rok temu w ogóle nie zwracałem uwagi na zegarki, były kilkumiesięczne okresy nienoszenia zegarka w ogóle. Przez wiele lat słuzył mi kwarcowy Timemaster w tytanowej kopercie. Kilka miesięcy temu zegarek ten osiągnął taki stopień zewnętrznej i wewnętrznej destrukcji że nawet mój wysoko postawiony próg tolerancji został przekroczony:):D. Moja świadomość zegarkowa w tamtym momencie polegała na znajomości kilku nazw wypromowanych przez sport (Tag Heuer, Festina) kilka znałem oczywiście jako ikony luksusu (Omega, Rolex,Patek) i.......właściwie to wszystko;). Mechaniczny czy kwarcowy było mi wszystko jedno.

Postanowiłem kupić następcę Timemastera przeznaczając na to maksymalnie 300 złotych. Pewnego dnia w pracy przeglądałem sobie w wolnej chwili Allegro, a przez ramię zaglądał mi bardziej zegarkowo uświadomiony kolega. Wyśmiał niektóre oglądane wynalazki i z grubsza wyjaśnił że np Timex i Casio to nie to samo co Tag Heuer;). Po wysłuchaniu moich preferencji (wytrzymałość mechaniczna, dobra wodoodporność, bezobsługowość, dobra dokładność, masywność) i kwoty którą mogę przeznaczyć wybraliśmy wspolnie kwarcowy Casio Edifice EF-502d.

I tu następuje przełomowy punkt tej opowieści bowiem szukając w sieci informacji o tym zegarku (Casio był już wtedy na ręce) trafiłem na to forum i.....trafiło mnie. Czytając wasze wypowiedzi zakochałem się w mechanikach a najbardziej w tych z naciągiem automatycznym. Dla mnie te malutkie mechanizmy to kwintesencja doskonałości sztuki technicznej, coś na kształt perpetuum mobile :(. Sama idea samonakręcającego się mechanizmu jest dla mnie jednocześnie oczywista oraz genialna. No i te opowieści o duszy i o humorach zegarków mechanicznych.....cudowna sprawa. W dzisiejszych czasach wszechobecnej tandety i braku przedmiotów naprawdę solidnych, takich na wiele lat, zadziwiające jest że można kupić zegarek który ma 30 lat, ślady wieloletniego i czasem nieumiejętnego używania...a jednak ciągle pracuje, udowadniając kunszt ludzi którzy go stworzyli.

Ponieważ z różnych względów nie mogę przeznaczyć wielkich kwot na moją nową pasję, postanowiłem skupić się na takich markach jak np. Doxa, Roamer, Bulova, Atlantic, Tissot, Certina, Cyma a także Poljot, Wostok, Slava. Jak już mówiłem są to wyłącznie automaty, najczęściej z lat 1965-1985 bardzo często w stanie do renowacji. Dlaczego ?. Ponieważ starsze są już często antykami i kosztują sporo, a nowsze mają jeszcze paragony zakupu przez swoich właścieli na xxxxx$$ :D i nawet używane są wysoko wyceniane.

Przez pewien czas tylko czytałem forum, później postanowiłem się zarejestrować......i jestem mam nadzieję tutaj na długo.

pozdrawiam

Andrzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zegarkami pasjonowałem się od dzieciństwa. Prawdopodobnie przejąłem tę pasję od mojego dziadka, który to zawsze w szufladzie miał kilka mechanicznych zegarków. Pamiętam jak we wczesnej podstawówce, za ciężko odłożone pieniądze kupowałem kolejne modele Casio z coraz to nowszymi i bardziej oryginalnymi "bajerami". Dziadek zawsze wiernie towarzyszył mi w wycieczkach po sklepach w poszukiwaniu "tego jedynego :wink: " i sam wielokrotnie wychodził z tych sklepów z czymś nowym na swojej ręce. Tak, On zdecydowanie rozumie moją pasję, choć wiem, że coraz trudniej mu zrozumieć jak można wydać na zegarek takie pieniądze... widocznie juz zapomniał jak na swoje zegarki wydawał równowartość 2-3 swoich naprawdę dobych pensji :( :twisted:

Po miłości do elektroników przyszedł czas "buntu", nie nosiłem na ręku niczego, ale nie warto o tym pisać, bo trwało to naprawdę krótko :D

Pasja odezwała się ze zdwojoną siłą, kiedy to mama zapytała mnie co chciałbym na 18-te urodziny, odpowiedź była krótka: "dobry wskazówkowy zegarek". Wybrałem kwarcowy chronograf Grovany. Po niedługim okresie, na podobnie postawione przez mamę pytanie /tylko związane ze zdaniem egzaminu maturalnego/ odpowiedź była bardzo podobna: "chciałbym kolejny tylko troche lepszy zegarek wskazówkowy"...pojawił się Longines. Potem pojawiło się jeszcze Movado, Rado i pierwszy prawdziwy zegarek: mechaniczy GP. Aktualnie jak wiecie najnowszym zakupem jest JLC i oczywiście wiadomym jest, że mimo tego, że jestem w nim zakochany, nie będzie On moim zegarkiem "na całe życie" :wink: :twisted:

Skłamałbym, że kupuję zegarek tylko i wyłącznie dlatego, bo mi się podoba, marka jest rzeczą istotną, ale zaraz po niej pojawia się kwestia designu/ wyglądu. Gdybym miał na półce PP, AP, VC czy Bregueta, a zegarek nie podobałby mi się, z pewnoscią bym go nie nosił. Marka jest ważna, bardzo ważna, ale to tylko połowa drogi do posiadania wymarzonego towarzysza do odmierzania czasu :D

 

 

Marcin


"Największą przyjemnością w posiadaniu psa jest to, że możesz się przed nim wygłupić, a on nie tylko, że się nie będzie śmiał, ale też zrobi z siebie głupka"

Samuel Butler

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Marka jest ważna, bardzo ważna, ale to tylko połowa drogi do posiadania wymarzonego towarzysza do odmierzania czasu :(

Marcin

 

Nic dodać, nic ująć. :wink:


Dawaj czasy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Marcin99

mi zegarki też towarzyszą od samego dzieciństwa... uwielbiałem słuchania tykania starego mechanika dziadka... w końcu kiedyś tam sam dostałem pierwszy zegareczek... no i bidok dosyć szybko padł (tak to z dziećmi bywa:P) potem kolejne (takie tanie... no ale zegarki)... na komunie dostałem kwarca Omax... a potem już sam zacząłem odkładać na zegarek dla siebie... przez moje ręce przeszło sporo zegareczków!! od 97 roku mam w posiadaniu (co prawda nie tylko ten:P) Casio W-87H, którego wprost uwielbiam!! wiem ze to nie mechanik tylko kwarc, ale od tamtego czasu uzbierało sie troche przeżyć i doświadczeń w których mi towarzyszył i temu jest jeszcze bardziej cenny - no i służy bezawarynie i na jednej baterii:D oczywiście mialem w tym czasie inne zegareczki i to prod. japońskiej i szwajcarskiej - które podziwiam za ich piekno i wykonanie...

w mojej historii miało miejsce naprawianie zegarkow:P naprawilem zegareczek (casio), z których nie poradził sobie miejscowy zegarmistrz (twierdząc że trzeba wymienic układ:P) oraz jakiś tam serwis w katowicach... ale jak sie przedstawialem cos o tym wspomniałem..

poza tym zegarki mają w sobie to coś...-jakąś magie - pomyślmy tak - one dotykają każdej sekndy jak mija i już nie wraca - one je wskazuja, przypominają że czas mija nieubłaganie,,, same sie starzeja!! :shock:

i tak po prostu od dziecka zegarek.. zegarek.. zegarek..

podobają mi sie zegarki Atlantica, Seiko (mechaniki no i kwarce też... ale co mechanik to mechanik), szanuje niezwykle Casio - niektórzy ludzie mogą na ta firme nadawać - ale ja NIE!! dla mnie to dobra firma - i moim codziennym towarzyszem jest właśnie Casio...

fascynuje mnie IWC, Ulysse Nardin, Patek... interesuje mnie wszystko co z zegarkami związane... moze i nie moge sobie pozwolić na kupno mechanika IWC, ale to nie znaczy że mam sie czuć gorszy... wazne że mnie to fascynuje...

 

tak po krótce moja historia... coś tam pewnie przeoczyłem, ująłem... ale podziwiam Was tutaj na tym forum wszystkich... bo jak wszedłem tu poraz pierwszy... to stwiedziłem "to jest to..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem tutaj świeży, jak wiosenny deszcz. Moim pierwszym zegarkiem był radziecki, ręcznie nakręcany zegarek marki "Zaria" otrzymany na I Komunię Św. W czasach opanowanych przez 16-sto melodyjkowe Montany itp. noszenie zegarka ze wskazówkami było prawdziwym wyzwaniem. Po pewnym czasie nawet się polubiliśmy. Po krótkich przygodach z Poljotami i innymi dziełami sztuki zza naszej wschodniej granicy, nadszedł czas na fascynację wszelkiego rodzaju elektroniką. Na szczęście z tego się wyrasta, więc postanowiłem nabyć zegarek z prawdziwego zdarzenia. Moja świadomość ograniczała się do odróżnienia kilku najpopularniejszych marek. Nabyłem tytanowego Tissota, myśląc, że jest to już jakiś wstęp do klasy wyższej :? Służy mi już ponad pięć lat, bardzo go lubię, więc zacząłem rozglądać się za jakimś towarzystwem dla niego. W zeszłym roku trafiłem poprzez Klub na nasze Forum i dzięki niemu codziennie poszerzam swoje horyzonty. Przez to niestety co chwilę odkładam decyzję o zakupie nowego czasomierza, bo dowiaduję się, że są też inne, lepsze... Ale wydając połowę oszczędności swojego życia muszę dokonać najlepszego wyboru, w czym liczę na pomoc Szanownych Kolegów. :(


Co-Axial

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tessio

Naprawdę urzekły i wzruszyły mnie Wasze historie, więc opowiem swoją, która niestety nie jest tak barwna i przejmująca :wink: Do zegarków nigdy nie przywiązywałem szczególnej uwagi, zaczynałem jak większość - czyli z zegarkiem z melodyjkami otrzymanym w prezencie na komunię. Potem bardzo długo, długo nic, aż po kilkunastu latach zegarkowej abstynencji kupiłem kwarcowego Atlantica z przeświadczeniem, że jest to jedna z najlepszych firm zegarkowych na świecie...Nosiłem go około 2 lata, kiedy nagle sekundnik zwariował i zaczął wykonywać 5 sekundowe "susy", zdezorientowany i wystraszony pobiegłem do salonu ZIBI , żeby dowiedzieć się o funkcji EOL, którą to mój zegarek posiadał :oops: :( W końcu wakacje rok temu i zakup Tag`a Carrery (o firmie nigdy wcześniej nie słyszałem ), ach co za kunszt chińskiego zegarmistrzostwa :wink: i pierwszy mechanik. Po powrocie zacząłem przeglądać strony z zegarkami i moje szczęście było jeszcze większe, kiedy zorientowałem się, że kupiłem tak samo wyglądający "czasomierz" za 1/60 ceny :D Następnie spotkał mnie wielki zawód i rozpacz - trafiłem na www.zegarkiclub.pl i chińska Carrera przestała mi się podobać, a na zegarki zacząłem patrzeć całkiem inaczej. Od tego momentu całe moje życie się zmieniło... :wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ach zegarki.. Skąd rodzi się ta pasja? :( Trudno powiedzieć. Ale gdyby mogły mówić. Powiedziały by wiele.... Przez ile rąk przeszły? Co widziały?Kto wie... Mowa oczywiście o zegarkach starszej daty no i oczywiście "mechanicznych". Prawdziwy kunszt i cuda świata.

Kwarc nie zrobi na mnie chyba nigdy takiego wrażenia. Dlaczego? Bo nie ma tego czegoś!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja kupiłem LungoMare bo chciałem dobrze wyglądać i imponować. Tyle.

 

P.S

On rzucil okiem i powiedzial "..a elektronik, wie pan to zadna sztuka. Elektroniczny zegarek zrobi teraz kazdy."
Po pierwsze mechanika też "każdy" może zrobić - nawet Chińczycy. Po drugie symptomatyczne jest, że tekst ten powiedział sprzedawca zegarków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tsuki, to byl dluzszy wywod. Chodzilo o to ze kwarc to tylko scalaki i zawsze beda dokladne. Tam raczej nie ma indywidualnych rozwiazan. Wiem ze mechanika zrobia i Chinczycy, ale dobrze wiemy o co chodzi. Nie powtorze tresci rozmowy, ale do mnie trafil. W zasadzie powiedzial mi to nie sprzedawca zegarkow tylko zegarmistrz (ten co ma warsztacik na dole po schodkach).

To na tej samej zasadzie jak zajezdzalem do warsztatu samochodowego Garbusem, wzbudzalem wieksze zainteresowanie niz nowy BMW.

Zreszta dobrze wiesz o czym mowie.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tsuki, ja już nawet nie jestem zaskoczony :(

Poza tym, teraz już rozumiem, dlaczego nie jesteś zainteresowany Klubowym Spotkaniem :twisted:

 

 

Marcin


"Największą przyjemnością w posiadaniu psa jest to, że możesz się przed nim wygłupić, a on nie tylko, że się nie będzie śmiał, ale też zrobi z siebie głupka"

Samuel Butler

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Masterfan, gdybym nie był takim subtelnym człowiekiem to bym ci się kazał ode mnie odwalić. Ale tak tylko to przemilczę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
M...gdybym nie był takim subtelnym człowiekiem ....

 

:shock:

 

Tsuki - zdefiniuj subtelny.


_________
Klaudiusz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Klod - on topic, please.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tsuki, jeżeli piszesz na forum takie bzdury, że aż w d.... szczypie, to musisz założyć, że czasem ktoś to przeczyta, a potem może nawet skomentuje. Może powoli zapisuj te komentarze, bo jakby ich coraz mniej było :( :twisted:

 

 

Marcin


"Największą przyjemnością w posiadaniu psa jest to, że możesz się przed nim wygłupić, a on nie tylko, że się nie będzie śmiał, ale też zrobi z siebie głupka"

Samuel Butler

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

co konkretnie uważasz za "bzdury"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość feleksc

panowie-spokój :wink:

 

żeby uspokoić sytuacje napisze o moich początkach:

rok 82-komunia i od tej pory trzy zegarki (mechaniczne) non stop

gościły na mojej lewicy:

Poljot,Raketa,Zaria

najbardziej spodobał mi się Poljot:

post-0-0-70714300-1330500508.jpg(taki model))

bo był ,,męski''czyli duży,gruby itp...

więc nosiłem go do 88-ego(potem był szwajcar,ale to inna historia :wink: )

przez to że miał żle wyszlifowaną koperte pozostawił mi trwały ślad na lewym nadgarstku-prawdziwe ,,znamie'' zegarkowe :wink:

ps.

co do waszych wypowiedzi to uważam że nikt nie mógłby mi pomóc w wyborze zegarka,po prostu nosze to co MI się wybitnie podoba,a czy to szwajcar,rusek,chińczyk czy japończyk ma znaczenie

(_nawet_)trzeciorzędne

.

8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
co konkretnie uważasz za "bzdury"?

1. permanentne zaznaczanie, na jakiej to prześwietnej uczelni studiujesz. z akcentem, że to raczej ona ma honor kształcić ciebie, a nie ty masz honor być zaliczanym w poczet jej studentów.

2. niegrzeczne wycieczki w stronę władka, którego zawsze traktujesz "z nazwiska" - jeżeli nie jest to chamskie, to co najmniej mało kulturalne.

3. ciągłe krytykowanie poglądów rozbieżnych z twoimi - masz prawo, ale po co? nie lepiej tracić siły na tworzenie, zamiast na niszczenie?

 

więcej mi się nie chce, ale jeżeli masz ochotę, to mogę uważniej studiować twoje posty.


panerai 000112, omega planet ocean, zenith class elite 680,

oris miles rectangular day date, glashuette (vintage), skx007

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.