Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Encanto

ETA 2824-2 vs Molnija 3602 (w bezpośredniej konfrontacji)

Rekomendowane odpowiedzi

Dziś chciałbym na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń porównać dwa bardzo popularne mechanizmy zegarkowe, które noszą miano tzw "wołów roboczych" i które posiadam aktualnie w swoich zegarkach. Powodem dla, którego podjąłem się napisania tego artykułu są ambiwalentne odczucia jakich ostatnio uświadczam za sprawą częstej krytyki ETY przy równoczesnym wychwalaniu rosyjskich, czy chińskich mechanizmów.

Pominę już tutaj fakt, że wiele rosyjskich czy chińskich werków, to co by nie mówić konstrukcje wtórne w stosunku do tych szwajcarskich, ale nie to będzie przedmiotem tego opracowania. Moje zestawienie będzie dotyczyło tylko 2 egzemplarzy mechanizmów, które poddałem krótkim testom, więc siłą rzeczy nie można na tej podstawie uogólniać opinii odnośnie producentów. Mam nadzieję, że pozostali użytkownicy podzielą się swoimi obserwacjami odnośnie porównywanych w temacie mechanizmów, co niewątpliwie dałoby pełniejszy obraz poruszonego tematu.

 

Zamiast prologu.

 

Okres mojego dzieciństwa przypadł na lata osiemdziesiąte. W tamtym czasie radzieckie zegarki, samochody i inny sprzęt mechaniczny uważany był za wysoce awaryjny, żeby nie napisać po prostu "badziewny". Te opinie znalazły niestety potwierdzenie w dwóch najtragiczniejszych katastrofach lotniczych w Polsce XX wieku. W obu katastrofach samolotów Ił-62 oraz Ił-62m zawiniły silniki, których części odznaczały się poważnymi wadami materiałowymi oraz odrażającym niechlujstwem radzieckiego producenta. (Dla przypomnienia napisze tylko, że awaria SP-LBG 10 maja 1987 roku wzięła swój początek w łożysku pośrednim turbiny niskiego ciśnienia, które było wykonane z tak słabego materiału, że w krótkim czasie nastąpiło jego zmęczeniowe zniszczenie, fachowo określone pittingiem. Czary goryczy dopełnił też fakt wykrycia przez polską komisję trzech otworów smarowniczych wywierconych w bieżni wewnętrznej łożyska, które wg zamysłu jakiegoś "speca" z ZSRR miały poprawić smarowanie. Ostatecznie działanie te doprowadziło do śmierci 183 osoby).

 

Ten właśnie przypadek zmusił mnie do dłuższego zastanowienia nad faktem pochwał w kierunku radzieckiego i rosyjskiego przemysłu zegarkowego... skoro w przemyśle lotniczym dochodziło do tak poważnych zaniedbań to dlaczego radziecka branża zegarkowa słynąć by miała z super-wytrzymałych materiałów, bezawaryjności i długiej żywotności produkowanych mechanizmów??

 

Testy i porównania.

 

Wracając do sedna tematu. Obiektywnie rzecz biorąc aby uzyskać wiarygodny wynik takiego porówniania trzebaby było sprawdzić przynajmniej po 20-30 szt. każdego mechanizmu w różnym wieku, starając się przy tym oddzielić standardowe wersje werków od ich wyższych, bądź modyfikowanych wersji. W tym opracowaniu testom i obserwacjom zostały poddane mechanizmy w wersji standardowej, bez jakichkolwiek modyfikacji (poza oznaczeniami producenta). Nie będzie to więc materiał mający jakąkolwiek wartość naukową, a raczej post skłaniający do dyskusji w większym gronie użytkowaników stykających się z opisywanymi mechanizmami na codzień.

 

Po testach i obserwacjach uzyskałem następujące wyniki:

 

 

1. Molnija 3602

Deklarowana rezerwa chodu: 42h

Rzeczywista rezerwa chodu: 42h 39min

Dokładność fabryczna : -15s/ doba

Dokładność po regulacji: po 7 próbach poddałem się i uzyskałem jeszcze słabszy wynik od fabrycznego tj +21s

Awarie: brak.

Zalety: klimatyczne odgłos "cykania", niższa cena serwisowania lub ewentualnych napraw

Wady : siermiężna wersja, bez jakichkolwiek zdobień, trudna regulacja, brak stop-sekundy

Model zegarka wyposażonego w werk: MC Sturmovik

 

 

 

Jeśli chodzi o rezerwę chodu, to na tym polu góruje 3602. Test wykazał, że jest ona nawet lekko powyżej wartości zakładanej przez producenta. Fabryczna dokładność jest do zaakceptowania, ale jeśli chodzi o prostą regulacje przy pomocy przesuwki to przebiega ona dużo bardziej opornie i mniej komfortowo niż w 2824-2. Dla porównania regulacja w Ecie małym śrubokrętem umożliwia przesuwanie śrubki regulatora płynnie, łatwiej uzyskując wartości dyskretne podczas całego procesu.

Brak systemu antywstrząsowego pomijam, ponieważ jest on dostępny w wersji 3603. Nie jestem jednak w stanie pominąć brzydoty siermiężnego mechanizmu, który zobaczyłem po otwarciu zegarka. Rozumiem, że to wersja standard, a producent zakłada, że jeśli zegarek posiada lity dekiel to mechanizm nie musi być zdobiony, bo jest w zasadzie niewidoczny, ale.... Smutny widok mosiężnego werku potęgują dwa koła zębate oraz ciemne śruby w module naciągu ręcznego. Łożyska z syntetycznego rubinu (o ile to rubin) są małe, ledwie widoczne, w dodatku w mojej wersji zrezygnowano z kamienia na kole napędowym, co w połączeniu z niedbale wytłoczonym numerem seryjnym i rzeczami które wymieniłem powyżej drastycznie obniża urodę werku. Sami zresztą oceńcie. Z punktu widzenia trybologii zakładam, że brak tego kamienia ma niewielki wpływ na żywotność mechanizmu, ale chętnie przeczytałbym co na ten temat sądzą inni forumowicze.

 

p7161010.jpg

 

Uploaded with ImageShack.us

 

p7161012.jpg

 

Uploaded with ImageShack.us

 

p7161017.jpg

 

Uploaded with ImageShack.us

 

3. ETA 2824-2

Deklarowana rezerwa chodu: 38h

Rzeczywista rezerwa chodu: 35h 14min

Dokładność fabryczna : +12s

Dokładność po regulacji: (+1s) - w pierwszym roku, (+5s) obecnie

Awarie: brak.

Zalety: incabloc w standardowej wersji, możliwość precyzyjnej i dokładnej regulacji

Wady : krótka rezerwa chodu, wyższa cena serwisu w porównaniu 3602

Model zegarka wyposażonego w werk: Doxa California.

 

O ile mechanizm jest wizualnie znacznie bardziej estetyczny od 3602, o tyle martwi mnie krótka rezerwa chodu, która nie dociąga nawet do wartości deklarowanej przez producenta. W tym kontekście Mołnija deklasuje Etę. Po teście porównawczym wyszło, że posiada rezerwę chodu większą o 7 godzin i 25minut (wg założeń producentów powinna być wyższa co najwyżej o 4 godziny). Dokładność 2824 lekko jednak przewyższa 3602 i warto przy tej okazji jeszcze raz przypomnieć, że mechanizm ten dużo łatwiej poddaje się regulacji (przynajmniej takiej w domowym wydaniu). Pomimo, że ta wyższa dokładność nie jest tak wyraźna to bardziej skłaniam się ku Ecie. Wersja standard posiada już incabloc (wcześniej etashock), przez co w ciągu dnia balans jest mniej narażony na zakłócenia swojej pracy wynikające z lekkich wstrząsów (jak np bieg po schodach, jazda rowerem, przypadkowe uderzenia zegarkiem itp). Gdybym miał wersje 3603 (z antyszokiem) dałbym pewnie remis, ale w konfrontacji z 3602 daje na tym polu punkt przewagi dla 2824-2.

Pisząc ten art. niestety nie mam wyraźnego zdjęcia opisywanego mechanizmu, dlatego zamiesczam jedynie poglądowe foty (robione przez przeszklony dekiel), ale możecie mi wierzyć, że werk jest dużo ładniej wykończony od opisywanej powyżej 3602.

 

imga1024.jpg

 

Uploaded with ImageShack.us

 

imga0885d.jpg

 

Uploaded with ImageShack.us

 

Podsumowanie:

 

Mechanizmy te są porównywalne pod względem kultury pracy, w obu wypadkach nie mam do nich zastrzeżeń. Mołnija pięknie i głośno "cyka". Jak do tej pory oba są bezawaryjne, ale nie posiadam ich dostatecznie długo, aby brać to pod uwagę w ocenie. ETA mimo wszystko znacznie góruje wyglądem i wykończeniem, lekko dokładnością (zarówno fabryczną jak i po domowej regulacji), ale za to poważnie odstaje w kontekście rezerwy chodu. Zabawiając się w ocenę, przy pomocy szkolnej skali od 1 do 6, wyżej oceniłbym Etę, bo Molnia sporo u mnie straciła szkaradnym wyglądem i brakiem kamienia na kole napędowym. Jej brzydotę mogę tu tylko usprawiedliwić ceną, tzn Molnija jest tańsza od ETY, co automatycznie zmniejsza cenę całego zegarka opartego na 3602.

 

 

Wracając do oceny, powiedzmy, że mojej 3602 wystawiłbym 3+, natomiast swojej 2824-2 wystawiam 4-.

 

Przy okazji tego testu zrozumiałem, że aby być w pełni zadowolonym z zegarka, warto sięgać co najmniej po wyższe, modyfikowane wersje znanych werków. A jeśli planujemy przekazać swój zegarek wnukom i nie najeść się przy tym wstydu to warto się jednak pokusić o zegarek z mechanizmem in-housowym, którejś z topowych manufaktur. Powoli zaczynam dojrzewać do świadomości, że jeżeli chce się posiadać czasomierz wyjątkowy to będzie to kosztowało sporo wysiłku, czasu i wyrzeczeń...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sugeruję porównywać radziecką mołnię z czasów gdy to były "normalne" zegarki a nie rosyjską mołnię z końca produkcji klepaną w zasadzie na potrzeby cepeliowych kieszonek za 100pln/szt. ;) To co pokazałeś to skrajnie oszczędnościowa odmiana z końca produkcji gdzie z góry zakładano, że werk ma kosztować kilka dolców B)

Chwalą radzieckie owszem, ale z mołnią to raczej siegaj do czasów gdy mołnia była czymś więcej niż cepelią :)

 

Dla przekory - mołnia "w wersji top" - czyli typowy zegarek produkowany dla kolejarzy

 

Kristal z '64:

9494120772.jpg

Zaręczam, że pomimo 50 na karku może stawać w szranki jeśli idzie o dokładność z wzmiankowana etą :D

 

Warto zaznaczyć, że mołnia ma opinię werku niezniszczalnego w sensie zużycia eksploatacyjnego - 50 lat bez smaru? chodzi :) Natomiast znajony zegarmistrz śmieje się, że dzięki 2824 ma i będzie miał robotę do końca życia bo trzeba wymianiać 1/3 werku co kilka lat aby toto wogóle chciało chodzić.

 

edyta:

Dla utrzymania porzadku:

- pierwsze radzieckie 3602 to rok '46 i zegarki kieszonkowe Salut - zdobione specyficznymi pasami, 15k

- masowa produkcja w kilku fabrykach to 1 połowa lat '50 - znacznie ładniejsze zdobienie, 15k - pojawia się dominujaca marka - Mołnia

druga połowa lat '50 - pierwsza modernizacja do 17j - zegarki Iskra

- ok. 1960 poważna modernizacja - werk staje się nieco wyższy i dostaje w standardzie 18 kamyków - nadal ładnie zdobiony pasami - szczytowym osiągnięciem jest pokazany Kristal czyli unowoczesniona, zdobiona i z mikroregulacją

potem zaczyna się epoka 'elektryfikacji" i znaczenie uzytkowe mechaników powoli spada.

W połowie lat '60 mołnia traci zdobienia - werk ma powłokę galwaniczną, ale już bez pasów etc. i tak trwa do końca lat 90 gdy klepia już tylko cepelię - no to zrezygnowano z powłoki galwanicznej, centralnego kanienia i wszystkiego na czym mozna zaoszczedzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żebyśmy się dobrze zrozumieli to nie mam zamiaru bronić 2824-2, czy też deprecjonować 3602 ;) Dobrze, że pokazałeś starszą Mołnie, która wygląda już nieporównywalnie lepiej. Niemniej jednak (jak zaznaczałem to w treści), zestawiłem tylko dwa współczesne "woły robocze" w wersji standard, które posiadam. Dlatego między innymi nie mogłem punktować żywotności 3602 względem 2824, bo oba mechanizmy użytkuje zbyt krótko. Za to bardzo chętnie poczytam opinię i spostrzeżenia innych forumowiczów. Nawet jeśli będą odmienne, to dzięki nim, całość tego tematu nabierze większej wartości empirycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście nie mam zamiaru się czepiać - chodziło mi tylko o to by porównując dwa werki brać pod uwagę okresy gdy to był "wół roboczy" a nie zabawka. Opinię o stronie wizualnej dzisiejszej mołni mam zbliżona do rozmówcy ;)

 

Kończac historię mołni: były tez odmiany 3600 (bez sekundnika) ; 3603 (czyli z antywstrzasem) ; 3608 (centralna sekunda) ; 3617 (chronograf)

A sama mołnia czerpie z dobrych wzorów - to przecież zmodernizowany licencyjny cortebert (oprócz własnych zegarków tej firmy napędzał roleksy i inne panerai).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

(...)

Wersja standard posiada już incabloc (wcześniej etashock), przez co w ciągu dnia balans jest mniej narażony na zakłócenia swojej pracy wynikające z lekkich wstrząsów (jak np bieg po schodach, jazda rowerem, przypadkowe uderzenia zegarkiem itp).

(...)

 

 

Incabloc nie służy temu celowi i nie zmniejsza zakłóceń o których napisałeś.

Został stworzony do zwiększenia odporności mechanicznej zespołu balansu na duże wstrząsy - udary.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O chrono 3617 nawet nie słyszałem, więc fajnie, że o tym wspomniałeś ;) O samej Mołni, z całą pewnością można napisać, że jest to werk kultowy, który trwale wpisał się w historię budżetowego zegarmistrzostwa. Kilka ładnie zdobionych wersji z ładnymi dużymi rubinami widziałem na żywo. Widziałem też swego czasu stronę gdzie były pokazane Mołnie w wersji top, szkieletowane, finezyjnie zdobione itp. itd. Robiły imponujące wrażenie, także w konfrontacji z tym co pokazałem powyżej to byłyby dwa różne światy. Niemniej jednak dobrze jest też wiedzieć, że kupując dziś nowy zegarek na 3602 możemy dostać tylko namiastkę tego co "cykało" nam dawniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejny post gdzie zaczynam się zastanawiać nad jakością mechaników.

Ruskie stare i nie do zdarcia, ale strasznie niedokładne. ETA okazuje się tandetna lecz dokładna :D Pamiętam dyskusję gdzie udzielał się Jacek Sarnowski udowadniając wyższość chińczyków nad ETA-mi B) i do dziś mam przed oczami te zmęczone życiem podzespoły ETY.

To jak to w końcu jest z tym przekazywaniem mechanicznego szwajcara kolejnym pokoleniom ;) dotrzyma to ? czy też przekaże wnukowi zegarek po setkach transplantacji (a jak zabraknie części?) :)

Tak na poważnie to mam wrażenie, że z zegarkami jest podobnie jak z samochodami - czyli że porządnie to już było, a teraz zostały tylko jednorazówki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Incabloc nie służy temu celowi i nie zmniejsza zakłóceń o których napisałeś.

Został stworzony do zwiększenia odporności mechanicznej zespołu balansu na duże wstrząsy - udary.

 

To widać trochę dorobiłem ideologię ;) choć z drugiej strony odróżnienie dużego wstrząsu od małego może być złudne. Kiedyś dla zabawy odbijałem plażową piłkę z zegarkiem na ręku. Po zakończonej zabawie zauważyłem, że od tarczy odkleiła się większość indeksów i latała luzem pomiędzy wskazówkami. Ale fakt, że to skrajny przypadek i zasadniczo masz rację. Zasadę działania incabloc ładnie demonstruje symulacja poniżej:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oznaczenie 3617 jest rzadko spotykane gdyż ta systematyka oznaczeń weszła do produkcji dośc poźno - chronograf zbudowany na mołni znany jest przede wszystkim pod oznaczeniem fabrycznym czyli ChK-28 (a spełnia specyfikację 3617 - srednica 36mm, chronograf z naciągiem manualnym bez daty i antywstrzasu) Bazą jest typowa mołnia rozbudowana o moduł chrono, werk na 19 kamyków:

0015cd.jpg0015da.jpg0015ea.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że masz sporą i ładną kolekcję. Ciekawy ten egzemplarz i dzięki za info ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnośnie katastrof polskich samolotów, czytałem artykuł , w którym autor dowodził, że przyczyną nie była słaba jakość rosyjskich silników, tylko polska oszczędność na przeglądach tychże- ponoć nasi zwiększyli sobie resurs z zalecanych 5 tys.godzin do ok 10 tys.

Nie pamiętam, chyba na wykopie był ten artykuł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe jaki był zamysł żeby te tarcze od chrono w zegarku powyżej tak dziwacznie umiejscowić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnośnie katastrof polskich samolotów, czytałem artykuł , w którym autor dowodził, że przyczyną nie była słaba jakość rosyjskich silników, tylko polska oszczędność na przeglądach tychże- ponoć nasi zwiększyli sobie resurs z zalecanych 5 tys.godzin do ok 10 tys.

Nie pamiętam, chyba na wykopie był ten artykuł.

 

Akurat tego typu usterki nie dałoby się wtedy wykryć przy przeglądzie. Na temat samych silników wypowiadał się wielokrotnie ś.p. prof. dr hab Jerzy Maryniak z Politechniki Warszawskiej, który przewodniczył komisji badającej obie katastrofy. Wg niego latanie na tych silnikach było przestępstwem. Podawał też przykłady wymiany silników na wersje lux podczas lotów gen. Jaruzelskiego i innych dygnitarzy.

Potwierdziłby to również pilot T. Smolicz, który swego czasu po wykryciu niepokojących drgań wału silnika w pore wyłączył wadliwą jednostkę i zdołał wylądować awaryjnie. Nie sądzę, aby LOT oszczędzał na resursach, skoro po katastrofie SP-LBG montował we wszystkich swoich 62m aparature monitorującą poziom drgań w silnikach i wprowadził wiele innych kosztownych procedur.

Zarówno silniki NK-8, jak i późniejsze D-30 cechowały się błędami konstrukcyjno-montażowo-wykonawczymi (można o tym poczytać już nawet na wikipedii). Przy wysokiej temperaturze otoczenia cechowały się też niedoborem ciągu w razie startu z pełnym obciążeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że masz sporą i ładną kolekcję. Ciekawy ten egzemplarz i dzięki za info :)

Kristal jest mój, fotkę chrono podwędziłem "na szybko" z kolekcji Marka Gordona (ussrtime.com), nie jest to jednak zegarek "nie do kupienia" jak kto chce to szybko znajdzie.

 

Ciekawe jaki był zamysł żeby te tarcze od chrono w zegarku powyżej tak dziwacznie umiejscowić.

 

:P Zamysł był taki by w oparciu o istniejący mechanizm zegarka kieszonkowego zrobić chrono dla oficerów marynarki wojennej (mieli przydziałowo kieszonki w tamtym okresie). "w oparciu o istniejący werk" a więc minimum modyfikacji - tarcza jest tam gdzie dało się ja zrobić tj. tam gdzie dało wie wyprowadzić na przelot przez cały werk oś licznika minut stopera (moduł chrono dodany jest po przeciwnej stronie werku). Sekundnik pozostał tam gdzie był, a wskazówka sekundowa stopera trafiła standardowo na środek (przypuszczam, że wzięto gotowe elementy i rozwiazania z Urala ( tj. werk 3608 - mołnia z centralną sekundą). Potem zastąpiły je kieszonkowe chronografy na 3017 (pod brandami Mołnia, tylko z logo fabryki lub bez loga jak ta 3617) - czyli zastapiła je Strieła w wersji kieszonkowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat tego typu usterki nie dałoby się wtedy wykryć przy przeglądzie. Na temat samych silników wypowiadał się wielokrotnie ś.p. prof. dr hab Jerzy Maryniak z Politechniki Warszawskiej, który przewodniczył komisji badającej obie katastrofy. Wg niego latanie na tych silnikach było przestępstwem. Podawał też przykłady wymiany silników na wersje lux podczas lotów gen. Jaruzelskiego i innych dygnitarzy.

Potwierdziłby to również pilot T. Smolicz, który swego czasu po wykryciu niepokojących drgań wału silnika w pore wyłączył wadliwą jednostkę i zdołał wylądować awaryjnie. Nie sądzę, aby LOT oszczędzał na resursach, skoro po katastrofie SP-LBG montował we wszystkich swoich 62m aparature monitorującą poziom drgań w silnikach i wprowadził wiele innych kosztownych procedur.

Zarówno silniki NK-8, jak i późniejsze D-30 cechowały się błędami konstrukcyjno-montażowo-wykonawczymi (można o tym poczytać już nawet na wikipedii). Przy wysokiej temperaturze otoczenia cechowały się też niedoborem ciągu w razie startu z pełnym obciążeniem.

 

http://www.wykop.pl/link/995261/w-nawiazaniu-do-katastrofy-w-lesie-kabackim-dlaczego-zginela-anna-jantar/ - nic nie jest czarno-białe..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za link. Przebrnąłem przez artykuł. Pisał go totalny laik, który odejście na drugi krąg określa jako "kołowanie nad lotniskiem" Sic! Sporo tam podobnych kwiatków, które w zasadzie kompromitują autora, ale fakt, że jest tam też kilka rzeczy zgodnych z prawdą m. in. fakt, że lotowskie samoloty bardzo często startowały przeciążone paliwem, frachtem i dużą liczbą pasażerów, a do Nowego Jorku często dolatywały na tzw "oparach paliwa". Polski przewoźnik miał więc też swoje za uszami, więc nie mam zamiaru wchodzić tu w rolę ich adwokata.

Nic nie zmieni jednak faktu, że te silniki to buble. Jeśli uważasz inaczej to Twoja sprawa. Jako ciekawostke możesz jednak zerknąć na opracowanie naukowe na ich temat:

 

http://www.speedyshare.com/files/30813513/Il-62M.pdf

 

Jeśli temat Cię interesuje to polecam też odsłuch korespondencji między samolotem a ziemią z katastrofy Kościuszki w Lesie Kabackim. Uprzedzam, że materiał jest dość mocny i wymowny.

 

http://www.youtube.com/watch?v=PDwKcEnHDwg&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=uoMOA2J61Xw&feature=related

 

Bardzo ciekawy jest też dokument: "Czarny serial: Kościuszko" i "Czarny serial: Kopernik".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mołnia w JL Classic, współczesny, tani zegar :P ładnie (moim zdaniem) wykończony :)

 

 

post-35815-0-40631200-1326624909_thumb.jpg

 

post-35815-0-05351600-1326624942_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W porównaniu z tą mosiężną 3602 to jest pięknie wykończony mechanizm :) w ogóle to jest chyba 3603, bo widać tam antyszoka...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wersja standard posiada już incabloc (wcześniej etashock), przez co w ciągu dnia balans jest mniej narażony na zakłócenia swojej pracy wynikające z lekkich wstrząsów (jak np bieg po schodach, jazda rowerem, przypadkowe uderzenia zegarkiem itp).

Incabloc nie służy temu celowi i nie zmniejsza zakłóceń o których napisałeś.

Został stworzony do zwiększenia odporności mechanicznej zespołu balansu na duże wstrząsy - udary.

Wszelkiego rodzaju urządzenia typu incabloc służą amortyzacji wstrząsów.. Mój odnośnik- kliknąć na strzałki.

Ochronie podlegają tu tylko i wyłącznie czopy balansu, jako najsłabszy jego element.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...)Ochronie podlegają tu tylko i wyłącznie czopy balansu, jako najsłabszy jego element.

 

 

czopy osi balansu jeśli już ma być poprawnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W porównaniu z tą mosiężną 3602 to jest pięknie wykończony mechanizm :) w ogóle to jest chyba 3603, bo widać tam antyszoka...?

Dokładnie. Taki sam mechanizm,ze szlifami i niebieskimi śrubkami mam w swoim MC w stylu retro, w dodatku z pełnym deklem - pomimo tego, iż w ofercie i instrukcji widnieje informacja o 3602. Nie wiem co mam w Wodołazie, bo nie mam czym go otworzyć - za szeroki jak na mój klucz rozstaw wycięć w deklu.


Marcin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czopy osi balansu jeśli już ma być poprawnie

Dziękuję za poprawienie, bardzo merytoryczne...


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli abstrahując można uznać, że incabloc lub jego brak w żaden sposób nie przekłada się na dokładność mechanizmu ??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli abstrahując można uznać, że incabloc lub jego brak w żaden sposób nie przekłada się na dokładność mechanizmu ??

Oczywiście, jest to tylko zabezpieczenie czopów balansu przed pęknięciem, czy skrzywieniem, w czasie silnego wstrząsu (np.upadku na twardą podłogę).


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W porównaniu z tą mosiężną 3602 to jest pięknie wykończony mechanizm B) w ogóle to jest chyba 3603, bo widać tam antyszoka...?

 

Zgadza się 3603 ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.