Temat został przeniesiony do archiwum
Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.
Rekomendowane odpowiedzi
-
Ostatnio przeglądający 0 użytkowników
Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
-
Podobna zawartość
-
Przez ledr
Ponieważ nie ma osobnej sekcji poświęconej zegarkom brytyjskim (albo z Wysp Brytyjskich), a Bremont to producent niezależny, pozwalam sobie tu zamieścić wpis, otworzyć temat i przy okazji pochwalić się swoim nowym nabytkiem. Model Airco Mach 1 Jet-r-s ma wzorowo zrobioną powłokę dlc (z wyjątkiem dekla i koronki), zgrabną kopertę, która leży bardzo wygodnie na nadgarstku i prostą, czytelną tarczę. Pasek wymieniłem na własny, wygodniejszy - hybrydowy. Pierwsze dni noszenia to czysta przyjemność:)
-
Przez Lincoln Six Echo
Bążur und łelkam!
Ponieważ człowiek coraz bardziej głupieje na stare lata, i ja poddaję się temu nieuniknionemu procesowi. Jak mawiają adwokaci z TV, W ZWIĄZKU Z POWYŻSZYM , zaczęły mój pustostan nachodzić pewne prawiemyśli i śmiesznodylematy.
Posiadam wprawdzie również kilka innych fajnych (chyba) zegarków - np. marki Seiko, Citizen, Orient, czy Bulova, itp. - ale kiedy ostatnio nabyłem Longinesa GMT, natrętnie zaczęła mi po łepetynie krążyć "idea" , żeby jakoś tak w sposób, powiedzmy, logiczny, spróbować w końcu zacząć budować choćby i mikrokolekcję.
No i wykombinowałem trzy opcje, które przedstawiam poniżej. Prosiłbym Szanownych Forumowiczów - oczywiście, takich, którym się w ogóle zechce zabrać głos - o wyrażenie swojej opinii na ich temat. Szczególnie interesują mnie opinie fanów/miłośników i posiadaczy zegarków marek takich, jak Longines, Hamilton, Christopher Ward, Marloe i ewentualnie inne, nie wymienione tutaj przeze mnie "angloszwajcary", jak również GTM (Swiss made).
Za wszystkie opinie z góry bardzo dziękuję.
Oto moje "dylematy":
1. Opcja pierwsza to po prostu rozwijanie powolutku zbioru zegarków marki Longines - i TYLKO tej jednej marki;
2. Opcja druga to zegarki GMT różnych marek - niektóre są bardziej sportowe, niektóre bardziej eleganckie, niektóre całkiem uniwersalne - generalnie, podobają mi się z wyglądu i mógłby to być dla mnie fajny kierunek;
3. Opcja trzecia to kierunek "anglosasko-szwajcarski". Lubię sobie czasem "powymyślać" i wymyśliłem, że skoro a - mam już jednego ukochanego Longinesa, to b - będąc z zawodu i wykształcenia anglistą, mógłbym (fajnie) skleić to z moimi zegarkowymi ciągotkami i pójść w kierunku amerykańskich i brytyjskich zegarków Swiss made - zwłaszcza, że kilka marek bardzo mi się podoba, np. Hamilton, Christopher Ward, czy Marloe.
I co mi doradzicie? Dżumę, cholerę, czy trąd? Szubienicę, kulę, czy sztylet...?
-
