Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Lincoln Six Echo

Longines vs. GMT vs. anglosaskie Szwajcary

Rekomendowane odpowiedzi

Bążur und łelkam! ;)

 

Ponieważ człowiek coraz bardziej głupieje na stare lata, i ja poddaję się temu nieuniknionemu procesowi. Jak mawiają adwokaci z TV, W ZWIĄZKU Z POWYŻSZYM :D;), zaczęły mój pustostan nachodzić pewne prawiemyśli i śmiesznodylematy.

 

Posiadam wprawdzie również kilka innych fajnych (chyba) zegarków - np. marki Seiko, Citizen, Orient, czy Bulova, itp. - ale kiedy ostatnio nabyłem Longinesa GMT, natrętnie zaczęła mi po łepetynie krążyć "idea" :D, żeby jakoś tak w sposób, powiedzmy, logiczny, spróbować w końcu zacząć budować choćby i mikrokolekcję. 

 

No i wykombinowałem trzy opcje, które przedstawiam poniżej. Prosiłbym Szanownych Forumowiczów - oczywiście, takich, którym się w ogóle zechce zabrać głos - o wyrażenie swojej opinii na ich temat. Szczególnie interesują mnie opinie fanów/miłośników i posiadaczy zegarków marek takich, jak Longines, Hamilton, Christopher Ward, Marloe i ewentualnie inne, nie wymienione tutaj przeze mnie "angloszwajcary", jak również GTM (Swiss made). 

 

Za wszystkie opinie z góry bardzo dziękuję. :)

 

Oto moje "dylematy":

 

1. Opcja pierwsza to po prostu rozwijanie powolutku zbioru zegarków marki Longines - i TYLKO tej jednej marki;

 

2. Opcja druga to zegarki GMT różnych marek - niektóre są bardziej sportowe, niektóre bardziej eleganckie, niektóre całkiem uniwersalne - generalnie, podobają mi się z wyglądu i mógłby to być dla mnie fajny kierunek;

 

3. Opcja trzecia to kierunek "anglosasko-szwajcarski". Lubię sobie czasem "powymyślać" i wymyśliłem, że skoro a - mam już jednego ukochanego Longinesa, to b - będąc z zawodu i wykształcenia anglistą, mógłbym (fajnie) skleić to z moimi zegarkowymi ciągotkami i pójść w kierunku amerykańskich i brytyjskich zegarków Swiss made - zwłaszcza, że kilka marek bardzo mi się podoba, np. Hamilton, Christopher Ward, czy Marloe.

 

I co mi doradzicie? Dżumę, cholerę, czy trąd? Szubienicę, kulę, czy sztylet...? :D;)

 

wm_Conquest_Classic_Column-Wheel_Chronog

229c70785bfe5c4a0f7df1f5addd2e62.jpg

Christopher-Ward-C3-Malvern-Chronograph-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie każda z tych koncepcji nie głupia jeśli się chwilę zastanowić :)

Do mnie najbardziej przemawia kierunek "anglosasko-śfajcarski" , uzasadniony i pojemny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje plany:

 

pudło nr 1

 

Frederique Constant Clear Vision Index

Glycine Combat 6

Fortis B-42 Diver

Squale 50 Atmos

Oris Divers

Maurice Lacroix Pontos Chronograph

Christopher Ward Trident GMT

Longines Heritage 1954

Longines Heritage 1935

 

w przyszłości dodatkowo:

 

Longines Legend Diver

Alpina?

Tudor BB?

Breitling Colt44?

Omega?

Rolex?

Tag Heuer?

 

pudło nr 2:

 

Seiko Brightz SDGM001

Seiko Brightz SDGM003

Seiko Brightz Pheonix Chronograph SAGK005

 

w przyszłości:

 

Seiko Ananta SAEK017

Seiko MM300

Seiko Ananta?

Grand Seiko?

 

Jak widać, daleko jestem od zrealizowania celów i raczej potrwa to jeszcze ileś lat. Oczywiście, plany to jedno, a życie - drugie, ale myślę, że mam już drogę, którą podążę. Na pewno stawiam na różnorodność, więc dominować będzie średni segment plus kilka droższych zegarków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Spatz

Jezu, na cholere Ci to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje plany:

 

pudło nr 1

 

Frederique Constant Clear Vision Index

Glycine Combat 6

Fortis B-42 Diver

Squale 50 Atmos

Oris Divers

Maurice Lacroix Pontos Chronograph

Christopher Ward Trident GMT

Longines Heritage 1954

Longines Heritage 1935

 

w przyszłości dodatkowo:

 

Longines Legend Diver

Alpina?

Tudor BB?

Breitling Colt44?

Omega?

Rolex?

Tag Heuer?

 

pudło nr 2:

 

Seiko Brightz SDGM001

Seiko Brightz SDGM003

Seiko Brightz Pheonix Chronograph SAGK005

 

w przyszłości:

 

Seiko Ananta SAEK017

Seiko MM300

Seiko Ananta?

Grand Seiko?

 

Jak widać, daleko jestem od zrealizowania celów i raczej potrwa to jeszcze ileś lat. Oczywiście, plany to jedno, a życie - drugie, ale myślę, że mam już drogę, którą podążę. Na pewno stawiam na różnorodność, więc dominować będzie średni segment plus kilka droższych zegarków.

Masz fajną kolekcję i fajne plany, ale...yyy...ja raczej prosiłem o jakąś opinię o moich "rozterkach" - może podpowiesz, co o nich sądzisz..? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nudzi Ci sie Jarku....

Kupuj to co Tobie sie podoba i jest w zasiegu.

Inaczej to mordęga nie przyjemnosci...


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Mój osobisty głos na opcję jak wyżej  :P

 

No i oczywiście polecam ciężką pracę fizyczną, żeby dziwne myśli po głowie nie chodziły  :P Ja od wczoraj walczę z 30 tonami ziemi na mojej działce i bardzo pomaga  ;)


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nudzi Ci sie Jarku....

Kupuj to co Tobie sie podoba i jest w zasiegu.

Inaczej to mordęga nie przyjemnosci...

Bez przesady. Przecież ja nigdzie nie piszę, że zamierzam kupować cokolwiek poza moim zasięgiem. Gdzie to wyczytałeś? ;)

 

A dla mnie takie rozważania to czysta przyjemność - idąc takim, jak wyżej, tokiem rozumowania, musielibyśmy założyć, że wszyscy na tym forum są pier...nięci ;), bo raczej nikt chyba tutaj nie traktuje zegarków w kategoriach wyłącznie "praktyczno-koniecznościowych". :)

 

I jeszcze raz: dziękuję wszystkim serdecznie za rozważania "o życiu" - mnie bardziej chodzi o głosy takie, jak kolegi Mechesa - czyli: która opcja i, ewentualnie, dlaczego wydaje się sensowniejsza niż pozostałe. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha, to opcja pierwsza, mnogość modeli przeogromna....

Jest co wybierać,

 

( zasięgu - mialem na mysli ze są modele nieomal nie do zdobycia )


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja także lubię takie rozważania. Uważam, że są często równie fajne, co same zegarki.

 

Napisałem Ci o swoim podejściu do budowania kolekcji. Jak widać, stawiam na różnorodność, ponieważ tylko ona może uchronić człowieka przed nudą. A jak wiadomo, nie ma nic gorszego, gdy zegarek się opatrzy. Wiem, że nie nadaję się na "jednozegarkowca". W zeszłe lato, miałem ten sam czasomierz przez dziesięć dni, i chociaż bardzo go lubię, pod koniec wyjazdu, umierałem z nudów. Oczywiście szanuję tych, którzy są w stanie wyżyć o jednym, droższym zegarku, ale to nie dla mnie. Pytanie wobec tego - ile chciałbyś mieć docelowo sztuk? Jestem zdania, iż każda pasja musi mieć jakieś granice. Granice rozsądku, bo to drogie hobby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja także lubię takie rozważania. Uważam, że są często równie fajne, co same zegarki.

 

Napisałem Ci o swoim podejściu do budowania kolekcji. Jak widać, stawiam na różnorodność, ponieważ tylko ona może uchronić człowieka przed nudą. A jak wiadomo, nie ma nic gorszego, gdy zegarek się opatrzy. Wiem, że nie nadaję się na "jednozegarkowca". W zeszłe lato, miałem ten sam czasomierz przez dziesięć dni, i chociaż bardzo go lubię, pod koniec wyjazdu, umierałem z nudów. Oczywiście szanuję tych, którzy są w stanie wyżyć o jednym, droższym zegarku, ale to nie dla mnie. Pytanie wobec tego - ile chciałbyś mieć docelowo sztuk? Jestem zdania, iż każda pasja musi mieć jakieś granice. Granice rozsądku, bo to drogie hobby.

Tak trochę czułem, że o to Ci chodziło - pomimo braku dosłownego odniesienia się do moich "opcji". :) Coś jest w tym, co piszesz o różnorodności. Ja, niestety, także nie nadaję się na jednozegarkowca.

 

Swego czasu nabyłem, z tego głównie powodu, kilka tańszych zegarków, które czymś tam mnie zainteresowały zamiast, powiedzmy, dwóch nieco droższych w tej samej kwocie. Ale w tzw. międzyczasie, jak to czasem/często bywa, zacząłem nieco inaczej patrzeć na niektóre zegarki i zaszło też parę "okoliczności obiektywnych", które sprawiły, że teraz (może za chwilę będą zupełnie inne, hihi) pojawiły się u mnie takie "radosne rozważania", jak te z pierwszego wpisu.

 

A co do Twojego pytania o docelową liczbę sztuk - nie wiem, nie zastanawiałem się nad kwestią pod tym kątem. Zgadzam się całkowicie, że trzeba zachować rozsądek - i dlatego, poniekąd, zająłem się trochę obrotem zegarkami na moją skromną mikroskalę. Krótko mówiąc - raczej nie kupię zegarka za pieniądze inne niż te... zarobione na zegarkach. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, kwestia liczby posiadanych zegarków jest istotna i warto o tym myśleć. Powinieneś sobie zadać pytanie - ile zegarków by mnie satysfakcjonowało? Pięć, a może piętnaście? Jeśli ma to być liczba przekraczająca dziesięć, wtedy można połączyć wszystkie trzy punkty, o których napisałeś na początku. Nawet jeśli zbudujesz ciekawą kolekcję Longines, zawsze będziesz z utęsknieniem patrzył na GMT oraz Ch.W., więc czemu nie spróbować wszystkiego? Ja tak właśnie zrobiłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 

( zasięgu - mialem na mysli ze są modele nieomal nie do zdobycia )

No nie - taki poziom mi raczej nie grozi - to byłby poziom poważnego kolekcjonowania, a u mnie chodzi raczej o skromniutkie jaranie się tym, co po prostu mi się podoba i mieści się w ramach pewnej mojej na prywatne potrzeby wydumanej "koncepcji". :)

 

 

Cóż, kwestia liczby posiadanych zegarków jest istotna i warto o tym myśleć. Powinieneś sobie zadać pytanie - ile zegarków by mnie satysfakcjonowało? Pięć, a może piętnaście? Jeśli ma to być liczba przekraczająca dziesięć, wtedy można połączyć wszystkie trzy punkty, o których napisałeś na początku. Nawet jeśli zbudujesz ciekawą kolekcję Longines, zawsze będziesz z utęsknieniem patrzył na GMT oraz Ch.W., więc czemu nie spróbować wszystkiego? Ja tak właśnie zrobiłem.

Cóż, chociaż - jak wspomniałem wyżej - nie przemyślałem tej kwestii jakoś bardzo konkretnie - to raczej chyba zmierzałbym w stronę zmniejszenia niż zwiększenia liczby zegarków, które posiadam. W tej chwili (chociaż u mnie to nieco płynna sprawa - jak u wielu z nas chyba) takich własnych mam ok. 20. Chciałbym część z nich upłynnić i właśnie trochę to wszystko "przeorganizować" i nadać temu jakiś "kierunek" - stąd mój wątek. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem najciekawsza jest pierwsza opcja czyli postawienie na jedną markę. Teraz bym szukał do kolekcji divera, chrono, Flagshipa, może jakiś fajny wintydż? I w tym przypadku masz możliwość stworzenia jakiejś fajnej, prawdziwej kolekcji. W pozostałych wymienionych przez Ciebie przypadkach już nie byłoby tak łatwo: GMT ma praktycznie w ofercie każda z firm, ,,angloszwajcarskich" firm też jest sporo, ze sporą gamą modelową, a nie wykluczone że będzie ich jeszcze przybywać.

Postaw na jakość kolekcji, nie jej ilość (i nie mam tu na myśli konkretnej marki, można to porównać do kolekcji Poljotów vs wszystkie radzieckie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

postawił bym na budowanie relacji kolekcjonerskich z jedną marką

na szczęście wybrałeś zacną markę która ma wiele ciekawych modeli na każdą okazję i każdą kieszeń

no i przede wszystkim bogatą historię. Sam właśnie zastanawiam się nad kupnem jeszcze co najmniej 3 zegarków - z tym ze ja pewnie przy zakupie będę się kierował

zasadą -  "wybieram dany zegarek w zależności od okazji "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli Longines jest Twoją ulubioną marką to wybrałbym opcje pierwszą. Sam chętnie bym widział u siebie takie osobne pudełko z samymi reedycjami Longinesa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie, wszystkim, którzy się dotychczas wypowiedzieli, najserdeczniej dziękuję. Fajnie jest wiedzieć, że nie będę siedział sam na oddziale zamkniętym. :D;)

 

A serio: naprawdę wielkie dzięki - mam nadzieję, że to nie koniec tej dyskusji, która, być może, przybierze jakiś nowy, nieoczekiwany kierunek... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bążur und łelkam! ;)

 

Ponieważ człowiek coraz bardziej głupieje na stare lata, i ja poddaję się temu nieuniknionemu procesowi. Jak mawiają adwokaci z TV, W ZWIĄZKU Z POWYŻSZYM :D;), zaczęły mój pustostan nachodzić pewne prawiemyśli i śmiesznodylematy.

 

Posiadam wprawdzie również kilka innych fajnych (chyba) zegarków - np. marki Seiko, Citizen, Orient, czy Bulova, itp. - ale kiedy ostatnio nabyłem Longinesa GMT, natrętnie zaczęła mi po łepetynie krążyć "idea" :D, żeby jakoś tak w sposób, powiedzmy, logiczny, spróbować w końcu zacząć budować choćby i mikrokolekcję. 

 

No i wykombinowałem trzy opcje, które przedstawiam poniżej. Prosiłbym Szanownych Forumowiczów - oczywiście, takich, którym się w ogóle zechce zabrać głos - o wyrażenie swojej opinii na ich temat. Szczególnie interesują mnie opinie fanów/miłośników i posiadaczy zegarków marek takich, jak Longines, Hamilton, Christopher Ward, Marloe i ewentualnie inne, nie wymienione tutaj przeze mnie "angloszwajcary", jak również GTM (Swiss made). 

 

Za wszystkie opinie z góry bardzo dziękuję. :)

 

Oto moje "dylematy":

 

1. Opcja pierwsza to po prostu rozwijanie powolutku zbioru zegarków marki Longines - i TYLKO tej jednej marki;

 

2. Opcja druga to zegarki GMT różnych marek - niektóre są bardziej sportowe, niektóre bardziej eleganckie, niektóre całkiem uniwersalne - generalnie, podobają mi się z wyglądu i mógłby to być dla mnie fajny kierunek;

 

3. Opcja trzecia to kierunek "anglosasko-szwajcarski". Lubię sobie czasem "powymyślać" i wymyśliłem, że skoro a - mam już jednego ukochanego Longinesa, to b - będąc z zawodu i wykształcenia anglistą, mógłbym (fajnie) skleić to z moimi zegarkowymi ciągotkami i pójść w kierunku amerykańskich i brytyjskich zegarków Swiss made - zwłaszcza, że kilka marek bardzo mi się podoba, np. Hamilton, Christopher Ward, czy Marloe.

 

I co mi doradzicie? Dżumę, cholerę, czy trąd? Szubienicę, kulę, czy sztylet...? :D;)

 

 

 

 

 

Zdecydowanie opcja 3. Nie wyklucza ona skrętu w kierunku 1. i 2. Po co się ograniczać? Fajnie jest mieć w kolekcji Flagshipa, podobnie jak jakiegoś Khaki czy któregoś z Tridentów. Może jeszcze jakiegoś klasycznego Airmana? No i tak dalej... Z drugiej strony to nie wyklucza posiadania całego pudła reedycji Longinesów vintage... Ja bym po prostu wybrał tworzenie kolekcji z takich zegarków, które "do mnie gadają". :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O, fajnie, że pojawił się kolejny głos w dyskusji. :) Dzięki! :) Mój "dylemat" na pewno nie zostanie rozwiązany w ciągu najbliższych dni, czy nawet tygodni, więc chętnie poczytam dalsze opinie - dla mnie to czysta przyjemność :). 

 

Co do kolekcjonowania zegarków, które po prostu "do mnie gadają" - nie wiem, czy ja tak potrafię. Cholera, może jestem replikantem, bo albo muszę mieć, albo, ewentualnie, muszę sobie sam wykombinować jakiś "schemat" - stąd te trzy opcje powyżej. 

 

Tylko w pierwszej fazie było tak, jak piszesz powyżej. Cóż, mając 4 zegarki przez ponad 40 lat, kiedy nagle w ogóle zacząłem na nie bardziej zwracać uwagę, brałem to, co dawało szybką przyjemność. :D 

 

Ale teraz, kiedy jestem już po "lekkich dragach", zwykła i czysta "radocha" chyba mi nie wystarczy, hehe... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co do kolekcjonowania zegarków, które po prostu "do mnie gadają" - nie wiem, czy ja tak potrafię. Cholera, może jestem replikantem, bo albo muszę mieć, albo, ewentualnie, muszę sobie sam wykombinować jakiś "schemat" - stąd te trzy opcje powyżej.

 

Moim zdaniem trzeba zrezygnować z takiego podejścia, ponieważ ogranicza i nie da przyjemności. Sam kiedyś szukałem zegarków według klucza, np. zegarki tylko 42 mm średnicy. Obecnie posiadam czasomierze od 40 do 44 mm. Próbuję się także przekonać do mniejszych kopert, 38-39 mm, ponieważ jest mnóstwo pięknych rzeczy w tym rozmiarze. Zasadniczo Cię rozumiem, ale jak jak napisał tts, postaw na różnorodność. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby mieć jedno urozmaicone pudło, w drugim zaś same Longines.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Postawiłeś ciekawe pytanie. Myślę, że wcześniej czy później każdy kolekcjoner zastanawia się nad konstrukcją swojego hobby i co robić dalej? Odpowiedź nie jest łatwa wobec olbrzymiej różnorodności marek, komplikacji, mechanizmów, wieku itp. Jest ona bezpośrednio i indywidualnie uzależniona od Twoich zainteresowań.

 

Pamiętaj, że kolekcjonowanie zegarków jest mniej więcej tak samo sensowne i racjonalne jak zbieranie znaczków. Tak to kiedyś porównał śp. profesor Mrugalski.

 

Spróbuj zastanowić się jakbyś się czuł mając "mikrokolekcję marki Longines" lub "wiele różnych GMT" lub prawdziwie "anglosaskie-szwajcarskie" pudło czasomierzy. Co byłoby wtedy i następnie?

 

Do końca nie wiem co chciałbyś zrobić ze swoim aktualnym zbiorem. Piszesz o redukcji, jednakże odradzałbym pozbywanie się "do zera" wszystkich zegarków i rzucenie na którąś z wymienionych opcji. Być może z niektórymi jesteś związany emocjonalnie i mogłoby Ci później być ich szkoda.

 

Nie opowiem się za żadną z 3. opcji, ponieważ każda ma swoje ograniczenia. Rezygnujesz dla niej z czegoś innego.  Zakładam, że nie jesteś Carringtonem i masz ograniczony budżet. Proponuję zbierać to, co Cię interesuje, co Ci się podoba, chłodno kalkulując zakupy, aby za 3 dni nie sprzedawać i myślę, że będziesz zadowolony. Wówczas Twoja kolekcja odzwierciedlać będzie Twoją pasję i zainteresowania.

 

Powodzenia, pozdrowienia i daj znać - "co dalej?" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem trzeba zrezygnować z takiego podejścia, ponieważ ogranicza i nie da przyjemności. 

Może już sam nie wiem, czego chcę, bo miotam się ostatnio właśnie między wspomnianą przez Ciebie swobodą/brakiem ograniczania się, a jednak przyjemnością posiadania "własnego, sprecyzowanego stylu". ;)

 

 

Postawiłeś ciekawe pytanie. Myślę, że wcześniej czy później każdy kolekcjoner zastanawia się nad konstrukcją swojego hobby i co robić dalej? Odpowiedź nie jest łatwa wobec olbrzymiej różnorodności marek, komplikacji, mechanizmów, wieku itp. Jest ona bezpośrednio i indywidualnie uzależniona od Twoich zainteresowań.

 

Pamiętaj, że kolekcjonowanie zegarków jest mniej więcej tak samo sensowne i racjonalne jak zbieranie znaczków. Tak to kiedyś porównał śp. profesor Mrugalski.

 

Spróbuj zastanowić się jakbyś się czuł mając "mikrokolekcję marki Longines" lub "wiele różnych GMT" lub prawdziwie "anglosaskie-szwajcarskie" pudło czasomierzy. Co byłoby wtedy i następnie?

 

Do końca nie wiem co chciałbyś zrobić ze swoim aktualnym zbiorem. Piszesz o redukcji, jednakże odradzałbym pozbywanie się "do zera" wszystkich zegarków i rzucenie na którąś z wymienionych opcji. Być może z niektórymi jesteś związany emocjonalnie i mogłoby Ci później być ich szkoda.

 

Nie opowiem się za żadną z 3. opcji, ponieważ każda ma swoje ograniczenia. Rezygnujesz dla niej z czegoś innego.  Zakładam, że nie jesteś Carringtonem i masz ograniczony budżet. Proponuję zbierać to, co Cię interesuje, co Ci się podoba, chłodno kalkulując zakupy, aby za 3 dni nie sprzedawać i myślę, że będziesz zadowolony. Wówczas Twoja kolekcja odzwierciedlać będzie Twoją pasję i zainteresowania.

 

Powodzenia, pozdrowienia i daj znać - "co dalej?" :)

Dzięki przede wszystkim za tak długi i poważnie traktujący moje pytania wpis. :)

Pozostałym Kolegom kolejny raz również dziękuję. 

 

Zgadza się, nie jestem Carringtonem ;) - dlatego już w pierwszym wpisie wspomniałem, że myślę o "mikrokolekcji" - albo może po prostu zbiorze kilku zegarków - jak zwał, tak zwał - w każdym razie, raczej nie celuję w rozbudowanie stanu posiadania do momentu, kiedy będę mógł sobie pozwolić na pudło pełne Longinesów i jeszcze 1-2 inne fajne pudła. ;)

 

W ogóle to... kupiłem w piątek Christophera Warda i... wczoraj dałem się namówić na sprzedaż! :D A już myślałem, że coś się wyklaruje powoli... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedynym kryterium powinien być twój gust a jest on niebylejaki patrząc na tego Longinesa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie za bardzo rozumiem... W zasadzie piszesz o swoim hobby, i jednocześnie pytasz czy uważamy czy lepiej żeby Twoim hobby była jazda na rolkach czy jazda na rowerze... Po prostu Ty masz mieć z tego satysfakcję i nikomu nic do tego. Powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez gunit82
      Dzień dobry
      Do sprzedania:
      Longines Hydroconquest 41 mm L37814059. Najładniejsza wersja z poprzedniej referencji dodatkowo zestaw jest rozbudowany o drewniane pudełko, narzędzie do zmiany paska oraz pasek NATO. Zegarek cały czas na gwarancji producenta.
      Stan bezpieczne 8/10, ryska na boku koperty (widoczna na zdjęciu) na uszach po zmianie bransolety, zapięcie bransolety od desk divingu, szkło i bezel czysty. Nic spektakularnego trzeba się przyjrzeć, żeby zobaczyć.
      Cena 5350 zł .
      Zegarek do zobaczenia  w Krakowie.









       
       
       

    • Przez Z_bych
      1. Męski szwajcarski zegarek mechaniczny LONGINES CHIEF vintage lata 60-te XX w.
      Stan 6/10 - patrz opis i zdjęcia (moje, nieretuszowane)
      Cena 1900 zł + koszt wysyłki
       
      Bardzo ładny, męski, klasyczny zegarek szwajcarskiej marki LONGINES model CHIEF. 
      Koperta jest stalowa, tarcza szampańska. Co najważniejsze, zegarek jest w 100% oryginalny. Mechanizm cal. 280, 17 kamieni
      Szkło nosi ślady używania. Zegarek jest sprawny, na punktualnym chodzie, ale nie znam historii
      serwisowej zegarka. Pasek nosi wyraźne ślady używania, ale jest w dobrym stanie, z naturalnej skóry.
      Specyfikacja:
      Marka: Longines Model: Chief Kraj pochodzenia: Szwajcaria Mechanizm: cal. 280 (z ręcznym naciągiem sprężyny) Wskazania: godzina, minuta, sekunda Średnica: 35 mm Szerokość paska: 18 mm Koperta stalowa Stan wizualny dokładnie pokazują nieretuszowane zdjęcia. Możliwe jest wykonanie pełnego serwisu zegarmistrzowskiego (za opłatą).
       
      2. Męski szwajcarski zegarek mechaniczny ZENITH PILOT vintage lata 60-te XX w.
      Stan 6/10 - patrz opis i zdjęcia (moje, nieretuszowane)
      Cena 1900 zł + koszt wysyłki
       
      Rzadki i ładnie zachowany męski zegarek Zenith Pilot, klasyk z połowy XX wieku. Dzięki autentycznej patynie i oryginalnym częściom, jest to prawdziwa gratka dla kolekcjonerów zegarków vintage. Mechanizm z ręcznym naciągiem sprężyny działa bardzo dobrze. Zegarek dokładnie odmierza czas i płynnie się nakręca.
      Specyfikacja:
      Marka Zenith Model: Pilot Średnica (bez koronki): 33 mm Szerokość paska: 18 mm Mechanizm: nakręcany ręcznie Koperta stalowa Stan wizualny dokładnie pokazują nieretuszowane zdjęcia. Możliwe jest wykonanie pełnego serwisu zegarmistrzowskiego (za opłatą).





















    • Przez Z_bych
      1. Męski zegarek Maurice Lacroix Pontos Réserve de Marche używany automatyczny 40 mm
      Stan 8/10 - patrz opis i zdjęcia (moje, ieretuszowane)
      Cena 3490 zł + koszt wysyłki
       
      To moim zdaniem najładniejszy, najlepiej zaprojektowany model w całej serii ML Pontosów. Ten model nie ma słabego punktu. Nie ma co się rozpisywać, doskonała koperta,  idealna pod każdym względem tarcza z wyjątkowo dobrze wkomponowaną rezerwą chodu i okienkiem daty, ładny mechanizm, wystarczająca wodoszczelność. Jedyny słabszy element wyeliminowałem – oryginalny pasek zamieniłem na gładki! szyty ręcznie pasek z włoskiej, końskiej skóry (cordovan), z nicią w kolorze jasnoszarym. 
      Zegarek jest w nienagannym stanie mechanicznym, w ubiegłym roku przeszedł pełny zegarmistrzowski serwis a wizualnie - co najwyżej jakieś drobne, mankietowe, praktycznie niewidoczne ślady. 
      Sprzedawany jest komplet, z oryginalnym pudełkiem, paskiem, dokumentami. 
      Specyfikacja: 
      Marka: Maurice Lacroix Kraj pochodzenia: Szwajcaria Kolekcja: Pontos Model: Réserve de Marche Nr ref.:  PT6088-SS001-330 Rodzaj: męski Koperta: stal nierdzewna Kształt: okrągły Średnica: 40.0 mm Wodoszczelność: 50 m Napęd: automatyczny naciąg, cal. ML 113 dekoriert Kaliber bazowy: ETA 2897 Pasek/bransoleta: skórzany, klamerka stalowa, logowana Stan: używany, w bardzo dobrym stanie wizualnym, minimalne ślady „mankietowe” na polerowanych częściach koperty, szkło bez jakichkolwiek śladów. Mechanicznie zegarek jest w stanie idealnym, po pełnym serwisie zegarmistrzowskim w 2025 r. Gwarancja: 12 miesięcy Komplet z pudelkiem, instrukcją, kartą gwarancyjną  
      2. Zegarek męski CHRISTOPHER WARD C8 PILOT – limitacja do 200 szt. OKAZJA!
      Stan 7/10 - patrz opis i zdjęcia (moje, nieretuszowane)
      Cena 2400 zł + koszt wysyłki
       
      Świetny wykonany (kto miał w ręku Warda, ten wie), niebanalny zegarek wyprodukowany jedynie w ilości 200 szt. przez Christophera Warda z Londynu. Dość duży, bo 44 mm pilot w wyjątkowych jak na tą stylistykę kolorach, z bardzo dobrą, długo świecącą lumą na indeksach i wskazówkach. 
      Pozostałe 100 smaczków w gratisie
      Mechanicznie zegarek w doskonałym stanie. Wizualnie na lunecie delikatne zadrapanie na godz. 10.30. Zegarek jest używany więc być może czujne oko coś jeszcze znajdzie, ale naprawdę nic poważnego...
      Zdjęcia są moje i przedstawiają sprzedawany zegarek. Nie były retuszowane.
      Specyfikacja:
      Mechanizm: automatyczny ETA 2824-2 (szwajcarska, 25 kamieni) Data: dzień miesiąca Szkło: szafirowe warstwą antyrefleksyjną Wodoodporności: 5 ATM Podwyższona ochrona antymagnetyczna. Średnica: 44 mm Wysokość: 9,7 mm Pasek 22 mm Waga 140 g.  




















    • Przez Z_bych
      SPRZEDAM LUB ZAMIENIĘ
       
      1. LONGINES MASTER COLLECTION CHRONO MOONPHASE zegarek męski gwarancja datapointer
      Stan 8/10 - patrz opis i zdjęcia (moje, ieretuszowane)
      Cena 8500 zł + koszt wysyłki
       
      Chronografy z kolekcji Longines Master to przykład najbardziej zaawansowanych rozwiązań w dziedzinie kunsztu zegarmistrzowskiego oraz ponadczasowej elegancji. Ta kultowa linia obejmuje gamę starannie wykonanych modeli z chronografem, które stanowią przykład niesłabnącego dążenia marki Longines do nieprzemijającego stylu i technicznej doskonałości. Wyrafinowanie tarczy oraz misterne mechanizmy sprawiają, że te zegarki z chronografem stanowią świadectwo sławnej spuścizny i specjalistycznej wiedzy zegarmistrzowskiej marki Longines.
      Specyfikacja:
      Marka: Longines Kraj pochodzenia: Szwajcaria Model: chrono moonphase Seria: Master Collection Styl: klasyczny Rozmiar koperty: 40 mm Rozstaw uszu koperty: 21 mm Grubość koperty: 14,30 mm L2L: 46,5 mm Materiał koperty: stal szlachetna Szkło: szafirowe Wodoszczelność: 30 metrów Kolor: biały Pasek: brązowy, z naturalnej skóry, marki Bras i drugi, czarny, aligator, szyty ręcznie Mechanizm: automatyczny, ETA VALJOUX 7751 (42h, 28800/h, 25j), kaliber L687.5 Funkcje: chronograf, czas 24h, datownik, dzień tygodnia, fazy księżyca, nazwa miesiąca Tarcza: giloszowana  Dekiel: przeszklony, szkło szafirowe Stan: zegarek jest używany, ale w bardzo ładnym stanie, brak rys, obić itp. Mechanicznie zegarek jest w stanie idealnym. W komplecie pudełka, ale mocno zniszczone.   
      2. Zegarek męski Eberhard & Co.Chronograph ref. 31041 automatyczny data 40mm zegarek męski
      Stan 8/10 - patrz opis i zdjęcia (moje, ieretuszowane)
      Cena 9000 zł + koszt wysyłki
       
      Eberhard & Co. Chrono 4 Automatic Chronograph 31041 to męski zegarek wyprodukowany w Szwajcarii przez znanego producenta luksusowych zegarków Eberhard & Co.
      Ten model Eberhard & Co. posiada mechanizm automatyczny, koperta wykonana jest z wytrzymałej stali nierdzewnej i ma średnicę 40 mm (szerokość koperty bez koronki), wysokości 13 mm i matową tarczy w kolorze czarnym.
      Zegarek posiada bransoletę ze stali nierdzewnej w kolorze srebrnym połączoną z zapięciem motylkowym, chowanym. Dodatkowo, jako szkło zegarka zastosowano odporne na zarysowania szkło szafirowe.
      Ten model Eberhard & Co. jest wodoszczelny do 5 barów (50 metrów) i posiada następujące funkcje: data, godzina, minuta, mała sekunda, stoper, wyświetlacz 24-godzinny.
      Polerowane wskazówki i nakładane, wysokie indeksy pozwalają na łatwy odczyt godziny. 
      Na osobną uwagę zasługuje komplikacja tarcza stopera i wskazań sekundnika i 24h. 
      Mimo tego, że zegarek ma 40 mm, tom dzięki mocnym, długim uszom świetnie pasuje także na duże nadgarstki.
      Specyfikacja:
      Marka: Eberhard & Co. Model: Chrono 4 Numer referencyjny: 31041 Stan: bardzo dobry Mechanizm: EB 200 (na bazie ETA 2894-2, opatentowany moduł), 53 kamienie, taktowanie 28800 A/h Materiał: stal nierdzewna Tarcza: czarna/grafitowa, matowa z  nakładanymi indeksami Średnica: 40 mm Grubość 13 mm Wodoszczelność: 5 Atm (50 m) Bransoletka: 20 mm, stal nierdzewna + pasek kauczukowy, beżowy, idealnie pasujący do zegarka Stan: zegarek używany, w bardzo dobrym stanie wizualnym i idealnym mechanicznym. Szkło nie posiada żadnych śladów, polerowane płaszczyzny lunety, uszy i boki koperty mają naprawdę niewielkie ślady. Dekiel nosi liczne, punktowe zadrapania, ale płytkie. 





















    • Przez Funky_Koval
      Longines HydroConquest 39mm
       

       
      W 2007 roku Longines stworzył nową serię swoich zegarków sportowych pod nazwą Longines Sport Collection. To wtedy linią dedykowaną dla miłośników sportów wodnych stał się HydroConquest. W 2013 roku odświeżyli ją, wprowadzając tarczę z cyframi arabskimi na wszystkich godzinach (tzw. full numeral dial) oraz czerwone akcenty, ale klasyczny układ 12-6-9 i tak powrócił jako uwielbiany przez klientów standard. W tym okresie w ofercie firmy znajdowały się również chronografy. Kluczowy moment w historii modelu nastąpił w 2018 roku, kiedy zadebiutował HydroConquest Ceramic. Później, w 2023 roku Longines podjął decyzję o wyraźnej zmianie języka stylistycznego. Wtedy zaprezentowano model HydroConquest GMT. W 2026 roku dokonano liftingu całej kolekcji. Doświadczenia i estetyka z wariantu GMT zostały przeniesione do klasycznego divera 3-wskazówkowego. Ewolucja HydroConquesta to droga od surowego, wyrazistego tool watcha do desk divera klasy entry-luxury. W najnowszej odsłonie Longines porzucił charakterystyczne, wielkie cyfry 12-6-9 na rzecz eleganckich indeksów geometrycznych, a aluminiowy bezel zastąpił ceramiką. Smuklejsza koperta (11,7 mm) otrzymała sprawniejszy mechanizm z krzemowym włosem i 72-godzinną rezerwą chodu (wobec dawnych 38 h). Skok jakościowy  stanowi także rezygnacja z prostej, frezowanej klamry na rzecz nowej bransolety z wygodną, beznarzędziową mikroregulacją w zapięciu. No i tym sposobem dotarliśmy do referencji L3.779.4.70.6.
       

       
      Koperta
       
      Zegarek jest prawie w całości szczotkowany. Polerowane elementy są na tarczy, o czym będzie później. To, co nas interesuje, to jakość wykonania i od razu powiem, że jest dobrze. Szczotkowanie jest głębokie, widoczne, zegarek raczej się nie błyszczy, co było dla mnie zaskoczeniem. Nie wali po oczach,  daje raczej dość stonowany efekt. I dobrze, bałem się trochę, że razem z błyszczącym meshem może dojść do tzw. "efektu hindusa":
       

       
      Na uwagę zasługuje ładnie wykończona powierzchnia między uszami. To ważne, bo bransoleta jest na prostym endlinku.
      Koronka w tym modelu ma odpowiednią wielkość i jest sygnowana logo firmy. Chronią ją crown guards. Czyli jak na razie wszystko gites. Jest jednak przysłowiowa łyżka dziegciu w tej beczce miodu: dekiel. Tam grawer jak grawer  nie ma się czym ekscytować, natomiast jest on dość szorstki. To na minus. Mogli jednak łagodniej go wykończyć i dać jakiegoś nurka czy inną fajkę do nurkowania. A tak jest, jak jest. Zegarek ma klasę wodoszczelności 300 metrów. Sztuka dla sztuki, bo prędzej na takiej głębokości by mi łeb eksplodował niż zegarek, ale hej lepiej mieć niż nie mieć. Szary, ceramiczny bezel ma 120 klików i chodzi baaardzo przyjemnie. Jak kołowrotek w wędce. W moim egzemplarzu centruje ale trzeba pamiętać, że z tym może być różnie.  Raczej nie przekoszenie w stylu Seiko, ale o włos może nie trafiać. W sumie pierdoła, ale dla pasjonatów istotny detal. Na górze ma wypukłą kropkę z lumą. Cyfry są ładnie wygrawerowane w ceramicznej wkładce. Bezel ogólnie na plus.
       
      Garść pomiarów:
      Średnica koperty: 39,0 mm Lug-to-Lug: 48,1 mm Grubość: 11,7 mm (smuklej niż starsze generacje ~12,2 mm) Szerokość uszu (paska): 20,0 mm  
      Tarcza, luma
       
      Tu jest naprawdę dobrze! Tarcza jest lakierowana, piano black. Ma połysk, który pięknie gra z nakładanymi indeksami. Nakładane jest również logo skrzydlatej klepsydry. Błyszczące wskazówki są polerowane. W moim egzemplarzu zamocowane prosto, z czym firma miewa problemy. Zalumione jak na nurka przystało. Luma ma dwa kolory zielony na indeksach i godzinowej, na minutowej i kropce bezela niebieski. Na godzinie 3. jest obramowane okienko daty. Całość jest czytelna (podwójny AR robi robotę) i razem z szarym bezelem oraz szczotkowanym meshem tworzy przyjemną dla oka kompozycję. JEDNAK. Co palą projektanci w Szwajcarii to nie wiem, ale chyba bym nie chciał. Na Boga, wywalić datę i dać okrągły indeks na 3. albo zrobić wszystkie indeksy w jednym kształcie! Niby to DNA HydroConquesta bla bla bla, ale jak dla mnie stylistyczny zgrzyt. No cóż, Longines ostatnio nawypuszczał sporo referencji bez daty, może i tutaj się doczekamy.
       

       

       
      Don’t mesh with me! Czyli bransoleta
       
      Tutaj miałem największą wątpliwość przed kupnem. Ja wiem, że są zegarki za bańkę, ale 10k to i tak dużo dla przeciętnego chłopa. Bransolety i spasowanie to bolączka wielu firm. Miałem przez chwilę czarną wersję HydroConquesta i właśnie przez to ją oddałem. Endlink bransolety przylegał do koperty, ale po naprężeniu pojawiała się 0,5 mm szpara. Yikes. Wiem, że 99% ludzi to zleje, ale ja nie mogłem. Nienawidzę takich szpar i dla mnie to dealbreaker. Zatem zdecydowałem się na mesh i jakże przyjemnie się zaskoczyłem.
      Bransoleta jest szczotkowana z zewnątrz, ma wyciągane ogniwa do skracania. System to pin & collar, czyli sztyft i tuleja. Skraca się raczej bez problemu, a dzięki temu, że ogniwa są małe (mniejsze niż w wersji H-link), można złapać dobry fit. Zwęża się z 20 do 18 mm. Zapięcie daje możliwość regulacji on-the-fly, jakieś 0,7 cm, trzy pozycje. Bardzo dobrze spasowane i wykonane, a co najważniejsze: nie jest wielką bułą na nadgarstku ani nie ma wielkiej wysuwanej sztaby metalu (patrzę na ciebie, Sinn!). Estetyka, mimo wspomnianych obaw o efekt hindusa, jest jednak stonowana. No i wygoda noszenia na moim 16.5 cm nadgarstku to absolutny sztos. Podsumowując: jest dobrze. Czuć pieniądz, ale tylko trochę 
       

       

       

       

       
      Werk
       
      Calibre L888.5 to nazwa kodowa ETY: A31.L11. Ten sam werk napędza „zwykłego” Conquesta, HydroConquesta oraz Spirita. Jedyna różnica to certyfikacja COSC, której opisywany model nie ma. Ale i tak trzyma odchyłkę na poziomie kilku sekund na dobę. Osobiście nie lubię dopłacać za COSC bo  bardzo to pompuje cenę zegarka, a realnie korzyść jest znikoma. Co innego większa rezerwa chodu (72 h). Zegarek jest "weekendoodporny". Jak go zdejmiesz w piątek, to w poniedziałek będzie chodził dalej.  I to ma znaczenie dla zegarkowca, bo ja jestem z tych, co po domu noszą inne, do pracy inne, a w sobotę do dresu jeszcze inne. Tak, Panie Doktorze, rozmawiam z nimi. Nakręcam. Dotykam. Proszę mnie nie zapinać w pasy  😜Zastosowanie krzemowego włosa balansu (silicon hairspring) sprawia, że zegarek jest wyjątkowo odporny na pola magnetyczne, bardziej niż np. „zwykła” Sellita SW200. Można spokojnie na balety. Laski na Longinesa nie wyrwiesz ale przynajmniej się nie namagnesuje od głośników
       

       
      Podsumowanie
       
      Longines rozbił tym modelem bank. W takim sensie, że czekając na dostawę (3 miesiące), szukałem alternatyw i nie znalazłem. Nie ma innego zegarka od uznanej szwajcarskiej manufaktury w budżecie do 10k PLN, który by oferował tak wiele i był tak dobrze wykonany.
      Oni go rozsądnie wycenili, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Popyt przerósł podaż i dostanie nowego HydroConquesta w rozmiarze 39 mm jest na moment pisania tej recenzji problematyczne. Nieco krócej czeka się na wersje większe, ale i tak patrzycie na wiele tygodni, wręcz miesięcy czekania. Normalnie buying experience jak w Rolexie Nawet zapisy i listy kolejkowe są, serio. Ale warto, zdecydowanie. Mój powrót do obrotowych bezeli jest całkiem udany. Miłego dnia wszystkim! Nakładam HydroConquesta i pędzę nurkować. Miałem na koniec wkleić Henryka z materiałów promocyjnych Longinesa ale kij z nim. Liwia ładniejsza (źródło: https://www.instagram.com/miliholicy/?hl=pl) 
       

       

       
       
       
       
       
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.