Mnie jako kibica oczywiście wkurzało, że przykładowo polscy piłkarze przed ważną imprezą wyskakiwali z lodówki, a w meczach jakby nie wyszli na boisko. Irytacja jest w takich momentach zrozumiała. Ale wybiórczo, bo kontekstowo to ona nie ma realnych podstaw. Przede wszystkim dlatego, że kontrakty reklamowe w dużej mierze są prawem opcji czy elementem złożonego procesu, na który sportowiec nie ma lub nie do końca ma wpływ. To jest odrębna dyskusja więc żeby nie zanudzić napiszę w miarę krótko.
Pare kontraktów sportowych w życiu widziałem. Z ogromnym prawdopodobieństwem zakładam, że wspomniany Leao nie ma ekstra kasy (bezpośrednio) za reklamowanie klubowych gadżetów, tylko jak każdy "pracownik" ma w kontrakcie zapis, że klub może go wykorzystać do takich działań jeśli uzna za stosowne. To są elementy, które bierze się pod uwagę negocjując kontrakt. Ale jeśli nie grasz lub jesteś cienki, to klub nie zrobi z ciebie frontmana. To samo dotyczy grania w reprezentacji i zobowiązań sponsorskich federacji tej czy owej. Pewnie słyszałeś o zgrzytach, kiedy gwiazda musiała w reprze reklamować firmę konkurencyjną wobec prywatnego sponsora. Żeby tu fikać musisz mieć statsu supergwiazdy w danej dyscyplinie czyli być powiedzmy w top 5 czy 10 na świecie (!) Reszta po prostu wykonuje grzecznie swoje zobowiązania.
Kwestia absurdalnie wysokich zarobków jest względna. Zasadniczo zgadzam się, że w niektórych przypadkach przekraczane są nie tylko granice zdrowego rozsądku, ale ocieramy się o dyskusje na poziomie moralne-niemoralne. Natomiast czas na zarobienie pieniędzy jest wręcz ekstremalnie krótki. Nie możesz na przykład liczyć czasu zarabiania jako czasu czynnej kariery. Znaczna część tego czasu to bowiem budowanie pozycji i lata wyrzeczeń/inwestycji. Podkreślam, że nie mówimy o obserwacjach odstających typu Yamal, który zaczął zarabiać już jako smarkacz. Oczywiście, że sportowiec po karierze może dorabiać. Ale pisząc z jednej strony o horrendalnych zarobkach, kampaniach reklamowych itp. na pewno postawiłeś uczciwie przeciwwagę do piłkarza serie C?
Tak, sportowiec tej rangi nie tylko może, ale musi pracować po. I to jest 99,9999% zawodowych sportowców w dzisiejszym świecie. Pamiętaj jednak, że sport zawodowy to prawie zawsze brak sensownej edukacji oraz zawodu. Pokaż mi zatem sportowca, który powie, że nie zrobi czegoś np. żeby nie rozeźlić kibiców dorabianiem, bo przecież po karierze pójdzie jeździć na tirze, albo zostanie bramkarzem w nocnym klubie.