Myślę, że to pojęcie w przypadku medyków zostało tak wykrzywione, że trudno ustalić jakąś wspólną logiczną definicję. Jeśli powołanie to praca mimo wszystko, to nasze społeczeństwo przypomina krasnoludka, który przyjechał na stację benzynową i zapytał ile kosztuje kropelka benzyny. Kropelka benzyny? - nic nie kosztuje odpowiedział pracownik stacji. To proszę nakapać mi 60 litrów. Parafrazując: jeśli masz powołanie i pracujesz nie dlaczegoś tylko mimo czegoś, to możemy ci przykręcić śrubę na maksa, możemy cię kiepsko wynagradzać, lżyć, obrażać, popychać czy bić, a ty i tak musisz dla nas pracować, bo masz powołanie.
Pracowała za darmo?