Od 6 rano robota . Złomek rozebrany, wykąpany i złożony. Zbudowałam mu "rusztowanie" ze styropianu, żeby posadowić mechanizm do rozruchu, uroczy Ruszył (na razie). Przy okazji rozwaliłam sprężynkę wahadła, ehh Składałam ją prowizorycznie i pozalepiałam blaszki kropelką..hehe - genialnie, prawda? Ciekawe kiedy spadnie wahadło.. I wygięłam końcówkę osi, próbując dwoma śrubokrętami zesunąć zabierak grzebienia.. Zabieraka nie zdjęłam w końcu, myłam płytę z osią i zabierakiem wespół. Na weekend ciut dużo wrażeń - przez te wieglachne sprężyny jestem permanentnie zestresowana