Jakiś czas temu odnawiałam zegar Mauthe. Umyłam, nasmarowałam, wymieniłam linki, poregulowalam żeby zechciał chodzić bo nie chciał. Potem skrzynia rozebrana w mak, czyszczenie i politurowane na "satynowo" ????.
Parę dni temu złożyłam skrzynię i werk pracujący na roboczej desce, zamieszkał w swoim lokum. Ładnie chodził do wczoraj. Nie wiem jak ale jakoś - odmierzyłam linki, że okazały się za krótkie, cholewa ???? Kilkanaście godzin chodu w plecy...
Przy okazji prezentowania mechanizmu, zastanawialiśmy się wspólnie nad celem wyciętych "fasolek" w przedniej płycie. Nasz Padre w mądrości swojej wyjawił cel tychże ????
Co za wynalazek! Myślę, że wymienia się linki w bardziej wyrachowany sposób ale w swojej ograniczonej mądrości zrobiłam jak do głowy strzeliło ????????????.
Najpierw przez fasolkę poluzowałam śrubeczkę blaszki bębna. Przez szczelinę wsunęłam koniec linki do środka, a przez okienko fasolki wyciągnęłam jej drugi koniec. Supełek z linką wylądował we wnętrzu bębna.
Cała operacja z rozkładaniem i składaniem zajęła z godzinę.
Genialny patent ????????