Ehh..życie. Jasi - opieka nad starszym, niesprawnym rodzicem jest olbrzymim wyzwaniem i wyczerpuje fizycznie, a bardziej chyba psychicznie. Nie dziwi mnie to o czym piszesz. Życzę Ci aby tych "iskierek" na codzień nie brakło, żeby jak najszybciej mijało gorsze samopoczucie, wiadomo że tych dołów nie da się uniknąć. Mam i ja swoje "dołki", nauczyłam się je przetrzymywać (dłubanie w zegarach bardzo mi pomaga, aż się boję co to będzie, jak się to skończy). Faktem jest, że jak się jest w mega życiowym dole, to wyjście z niego do mniejszego doła, jawi się jako radosne wydarzenie pomimo tego, jakkolwiek bzdurnie to brzmi...