Złożyłam, idzie od 20 minut, nie wiem czy ustawiłam wszystko dobrze. Wahadło wychyla się tak jak poprzednio czyli niecałe 180 stopni. Strzeliłam babola, bo sprężynka zapadki bębna nie rozchyla się dostatecznie i za słabo dociska zapadkę i nie wiem czy da się ją odgiąć bez rozbierania wszystkiego Skręcanie szło trochę topornie, a to przykręciłam coś odwrotnie, a to śrubka mi została i wpadłam w popłoch, (a to była śrubka do wyrzucenia), włos za krótki i zawieszenie wahadła to męka .. Musiałam dokombinować śrubę zamiast brakującej 3 nogi.. Podobają mi się roczniaki, ale to linkowce królują w moim sercu jeśli chodzi o dłubanie ;) PS. Odkryłam, że górna śruba na szubieniczce służy też do regulacji hehe