Gdyby tylko jakoś umiejętniej to zabezpieczyli - pochylona korona bezela w kierunku środka, jakiś bullbar (fabryczny już zamontowany) czy coś takiego. Nie wiem, nie jestem inżynierem, ale na pewno można byłoby coś takiego wymyślić. Chyba że jest to związane z tarcza ładowania solarnego - jej powierzchnia jest spora, aby zaspokoić prądożernego GPS'a i co tam jeszcze w środku fruwa. No i wielkość wpływa na wyświetlanie samej trasy w GPS.
Zwłaszcza, że nazwa RANGEMAN sugeruje, że jest to zegarek, który powinien dać sobie radę w terenie. No niby są tam jakieś filmiki reklamowe, że spada z X metrów, kąpany jest w błocie i kurzu, a śnieg to dla niego kołderka na dobranoc, ale... Jak przywalisz tym szkłem w kamień albo ekwipunek, który dźwigasz to wydaje mi się, że i szafir nie poradzi na taki łomot. Koperta wystaje jak M. Everest - zahaczysz rękawem, linką, krawędzią czegoś wystającego...
Oczywiście, nie mówię, że jest to niezniszczalny zegarek, ale do takiego pretenduje. Dla mnie jest to taki prototyp, który daje dużo radochy na co dzień, ale kosztem... użyteczności ? Bo ile razy będę w domu czy w pracy potrzebował GPS'a w tej postaci ?
Moim zdaniem taki GW9400 ze synchronizacją czasu przez GPS i wsparciem pomiarów GPS dla czujników ABC byłoby wystarczające dla mnie. Potrzebuję nawigacji w terenie - Garmin etrex (na przykład) i zestaw darmowych map Świątku Zdroju z szlakami dla ślimaków, kóz i owiec.
TL;DR - zegarek jest świetny, wszystko mający, ale nadal jest jakby prototypem. Miejmy nadzieję, że rozwinie się to wszystko w coś naprawę WOW za jakiś czas.