Miałem epizod z Markiem XX z niebieską tarczą. Przyzwoite wykonanie, świetnie rozwiązanie szybkiej regulacji w zapięciu. Bransoleta jest tutaj dużym plusem. Sam zegarek wydał się wizualnie lekko za duży na mój nadgarstek. Tym, co sprawiło, że szybko go sprzedałem, był chimerycznie pracujący werk, co do którego miałem wyższe oczekiwania. Ogólnie fajny, czytelny zegarek, jednak coś mi w nim nie podpasowało. Co do nowego Inge, za te pieniądze z tym samym werkiem co w Marku, to trochę przesadzili. Był moment, kiedy i na Inżyniera się czaiłem, ale w bezpośrednim porównaniu z zegarkami z mojej kolekcji przegrywał na każdym polu. Ja poszedłem w kierunku Grand Seiko, wkrótce powinienem odebrać swoją sztukę. Czy spełni moje oczekiwanie, okaże się za jakiś czas.
Następnym razem wybrałbym nudną czarną tarczę - ten szlif słoneczny mocno walił po oczach.