Przychylę się do głosów tolerancyjnych. Trochę Prospexów i 5 przewinęło się przez moją gablotkę i jakość ich wykonania zawsze była na bardzo dobrym poziomie, a wady jakie miały, były tak naprawde niezauważalne w codziennym życiu. To tak jak z kropką od kawy na granatowej koszuli, nikt jej nie zauważa prócz właściciela. Całość przypomina mi dyskusje czy w Benku sekundnik trafia w indeksy. W żadnym idealnie nie trafia, ale to i tak zaje...ty zegarek. To samo się dotyczy np. mojego Monstera, "kocham" go więc nie szukam w nim wad, wystarczy, że działa i jest mój [emoji3]