Wróciłem pokrojony do domu,prawica wyłączona z uzytkowania...ale jednak juz OK bo po problemie (Gangli carpi dex) No i co ? Oczekuję sobie na swoją kolej w dwuosobowym pokoju ,sąsiad dochodzi do siebie po"jakiejśtam" operacji.Zerkam na biedaka,współczującym wzrokiem...no i odruchowo na nadgarstek...na którym zdążył wylądować Aviator na 3105-tce Oczywiście...nie wytrzymałem...zagadałem ---przymierzyłem---podpasował baaardzo No i się zaczęło.Pan Andrzej momentalnie wyszedł ze swoich sennych bajań żywo zainteresowany.Okazuje się,że pracował jako zegarmistrz w Łodzi...do zasu gdy przestało sie to komukolwiek opłacać.Baaardzo miła rozmowa...o marzeniach,historii...o mołnii... Taka miła historia,niecodziennia dla mnie...