Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

logann

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1219
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez logann

  1. Niewiele pomogę, bo nigdy nie korzystałem z rotomatów. Możesz spróbować zapytać w szerszym wątku, np tutaj: https://zegarkiclub.pl/forum/forum/217-podręczniki-i-porady/ Większa szansa, że ktoś kto korzysta z takiego sprzętu Ci podpowie.
  2. Prezentuje się świetnie, dzięki za link 👌
  3. Fajny pasior! Robiony na forum czy gdzieś z neta? Czy niekoszerny Racing może na #szypkiftorek ?
  4. logann

    Walka o polszczyznę

    Rabin rabinowi nierówny. Człowiek człowiekowi wilkiem. A kiwi kiwi kiwi. Jestem tego samego zdania i również dostrzegam takie sytuacje. Podobnie moim zdaniem było swego czasu z pseudokibicami, którzy nagle stali się "kibolami". Chyba trochę po to, aby odróżnić tych "naszych" od tamtych "ichnich". Takie rzeczy mnie osobiście kłują w uszy, podobnie jak wspomniane "w Ukrainie". Nie chcę, aby ten wątek stał się polityczny, dlatego nie będę odnosił się może do "zaplanowanego <<projektu>> wprowadzanego z góry" 😉 Tak, dokładnie tak jak z uszami i uchami w moim pierwszym poście 👍 A teraz takie moje spostrzeżenie socjologiczno-językowe. Uważam, że nagminne "poszłem", "przyszłem" stosowane przez chłopców w wieku szkolnym bierze się w dużej mierze z wychowania dzieci przez matki, podczas gdy ojciec jest często nieobecny (niekoniecznie fizycznie). To moja hipoteza, niepoparta naukowymi badaniami. Przy okazji, "teoria" i "hipoteza" używane zamiennie to też, zdaje się, błąd.
  5. logann

    Walka o polszczyznę

    "Na całej Ukrainie i Zadnieprzu poczęły zrywać się jakieś szumy, jakoby zwiastuny burzy blizkiej; jakieś dziwne wieści przelatywały od sioła do sioła, od futoru do futoru, nakształt owych roślin, które jesienią wiatr po stepach żenie, a które lud perekotypolem zowie. W miastach szeptano sobie o jakiejś wielkiej wojnie, lubo nikt nie wiedział, kto i przeciwko komu ma wojować. Coś zapowiadało się wszelako." Jeden rabin powie tak, drugi inaczej.... https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/w-Ukrainie-czy-na-Ukrainie;21778.html https://jezyk-polski.pl/index.php/jp/article/view/63/49
  6. logann

    Walka o polszczyznę

    @Lincoln Six Echo dziękuję! Tak, bardzo często słyszę to słowo, głównie w kontekście tzw (uwaga, anglicyzmy) mindfulness oraz wellbeing. Bardzo się cieszę, że mogłem się coś z tego wątku nauczyć. Odnośnie czasowników nietworzących klasycznej strony biernej, to moim ulubionym jest ten przykład: - Jacek obszedł jezioro. - Jezioro zostało przez Jacka.... A co sądzicie o słowie "hejt? Albo o polskiej kalce "mowa nienawiści"? Dla mnie to jest po prostu punkt zapalny ("triggeruje mnie" jak mało co hehe ). Nie rozumiem, czemu nie można powiedzieć, że "ktoś kogoś obraża", tylko od razu mówi się o "używaniu mowy nienawiści". Tylko proszę bez wchodzenia w politykę...
  7. logann

    Walka o polszczyznę

    Rozwiniesz? Zainteresowałeś mnie tym.
  8. logann

    Walka o polszczyznę

    Tak to widzę Wiadomo, że każde pokolenie będzie wprowadzało swoje słowa, aby odróżnić się od "zgredów" czy "boomerów" (czy jak tam teraz się mówi na rodziców). Ostatnio mój nastoletni syn powiedział mi, że koledzy rozprawiają nad tym co znaczy słowo "szponcić", bo podobno jest to młodzieżowe słowo (tak przynajmniej określają je uczeni znawcy języka), tyle że ... nikt tego słowa nie używa. Tak, język ewoluuje i ja nie mam nic przeciwko temu. Ja głównie myślałem o krzewieniu tzw. "krużganka oświaty" jak to kiedyś określił pewien jegomość w TV, czyli wskazaniu częstych (lub wyjątkowo interesujących) błędów jakie dostrzegamy. Owszem, nie lubię korpo-mowy i wtrąceń lub kalk angielskich. Feminatywy są jednak obecne w języku polskim (sanitariusz - sanitariuszka), ale ostatnio forsowane chyba trochę na siłę: - psycholożka (tutaj wolałbym psycho-loszkę) - ministra (pani minister chyba jednak brzmi bardziej dostojnie) - kierowczyni (czemu nie kierownica?)
  9. logann

    Walka o polszczyznę

    Oj tak tak i to przez ludzi z wyższym wykształceniem. To jest zdecydowanie mój ulubieniec. Edit. Żeby jednak nie było, że ten wątek ma wydźwięk jedynie narzekająco - prześmiewczy ale przede wszystkim edukacyjny, to zamieszczam definicję słowa bynajmniej za SJP: Bynajmniej to partykuła wzmacniająca przeczenie, oznaczająca „wcale nie”, „zupełnie nie”, „w żadnym wypadku” lub „ani trochę” Zatem jeśli w zdaniu nie możemy w miejsce "bynajmniej" podstawić jednego z tych wyrażeń, to nie używajmy tam "bynajmniej" bo to bynajmniej nie jest odpowiednie miejsce.
  10. logann

    Walka o polszczyznę

    Ja przez długi czas myślałem, że "chłopacy" są formą niepoprawną i używałem "chłopaki", bo "chłopcy" wydawali mi się infantylni. Jednak moją Żona uświadomiła mi, że "chłopacy" to tak samo poprawna forma i po jakimś czasie przywykłem i już nie mam z tym problemu. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/chlopacy;1738.html Mam nadzieję, że wątek się przyjmie i rozwinie. Operowanie poprawną polszczyzną uważam za przejaw pewnego rodzaju patriotyzmu. Ale aby nie uderzać w patetyczne tony, wróćmy do przykładów. 2000 - to rok dwutysięczny 2001 - to rok dwa tysiące pierwszy (a nie "dwutysięczny pierwszy") 2026 - to rok dwa tysiące dwudziesty szósty (a nie"dwutysięczny dwudziesty szósty")
  11. logann

    Walka o polszczyznę

    To jest ciekawa kwestia. Też kiedyś o tym czytałem. Uczone głowy twierdzą, że język ma prawo ewoluować i zasady mogą dostosowywać się do tego, jak społeczeństwo nim operuje. Chociaż mi też jest z tym twierdzeniem nie po drodze. Są jednak bastiony, wydaje się, nie do zdobycia: https://fil.ug.edu.pl/strona/15106/prawda_forma_poszlem_zostala_uznana_za_poprawna Oby jak najdłużej.
  12. logann

    Walka o polszczyznę

    Ja orłem z ortografii nigdy nie byłem, staram się przyswajać zasady, ale często popełniam błędy. Na szczęście tutaj przychodzi z pomocą autokorekta w komputerze/telefonie. Inaczej jest już z poprawnością językową, leksykalną czy gramatyczną. Tu autokorekta nikogo nie wyratuje. Nie jestem polonistą, ale lubię zwracać uwagę na to, czy ktoś mówi poprawnie - za dzieciaka, gdy nie było dużego wyboru w TV, to się "Ojczyznę polszczyznę" prof. Miodka oglądało i chyba tak mi już zostało 😁 "Okres czasu" to trochę jak "cofać się do tyłu", mało maślane. Fajnie, że na to zwróciłeś uwagę. Ja dodam od siebie jeszcze, że "bierzemy coś na tapet", a nie "bierzemy na tapetę" (ale już poprawne jest powiedzieć, że "mamy coś na tapecie" - dla dociekliwych). Także weźmy polszczyznę na tapet w tym wątku.
  13. W nawiązaniu do ciekawego wątku jaki ostatnio przewija się w kilku miejscach i walki kolegi @Mirosuaw z "ubieraniem" zegarka jak choinki na Boże Narodzenie, chciałbym poruszyć sprawę która mnie nurtuje (razi?). Bo wg. mojej wiedzy szkolnej, i za słownikiem języka polskiego, to l.m. rzeczownika "ucho" brzmi w mianowniku "uszy" tylko w odniesieniu do małżowiny usznej. W przypadku uchwytów czy innych nieożywionych część są to "ucha". Zatem zegarek też ma "ucha", chociaż w wielu miejscach widzę stwierdzenia typu "ten zegarek ma 20mm w uszach" itp. Za SJP (https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/deklinacja-rzeczownika-ucho-wczoraj-i-dzis;23586.html) : M. ucha, D. uch, C. uchom, N. uchami, Ms. (o) uchach, W. ucha. No chyba, że jestem w błędzie i ktoś mnie oświeci, że jest inaczej - przyjmę z pełną pokorą. Proponuję też w tym wątku zamieszczać ciekawe błędy językowe jakie dostrzegacie. Bez wytykania osób proszę. Dla lepszej polszczyzny.
  14. Długo zastanawiałem się nad ta wersją. Jak Ci się nosi? Masz bransoletę czy głównie pasek? Ja trochę bałem się efektu „znikających wskazówek”, jak w AT, ale tuta chyba więcej lumy jest i tego nie ma…
  15. Tak, ja nie ukrywam, że dla mnie cena też była ważnym kryterium (co może się wydawać śmiesznym stwierdzeniem, gdy się kupuje zegarki z pięcioma cyframi na metce). Dlatego też odrzuciłem wiele modeli, które moim zdaniem są horrendalnie wycenione, np dopiero co wycofany Globemaster, czy zwykły stalowy Tresor. Wszystkie 3 Omegi kupiłem z solidnym rabatem, najmniejszy rabat w wysokości 20% dostałem na 300M, a było to w czasach gdy na metce ten model miał 23k PLN (obecnie metka to ponad 30k !!!!). W tej marce pewnie już nic dla siebie nie znajdę, chyba że pójdą po rozum do głowy i wypuszczą jakąś ciekawą reedycje w sensownej cenie (na co się nie zanosi, patrząc na nową kolekcję Observatory). Może kiedyś jeszcze wskoczę na wyższą zegarkową półkę, nie wiem. Póki co mam co nosić 🙂 No zdecydowanie, kotwica i laser to jest to co każdy zegarek powinien mieć 🤣 Ja na razie zadowoliłem się takim paskiem jak ten Spectre - z moją 300M też fajnie gra.
  16. Takie małe omegowe podsumowanie mnie naszło przy piątku. Moja historia fascynacji Omegą zaczęła się od oglądania Golden Eye i wersji 300M (z laserem!) którą nosił Bond. Potem na długo zapomniałem o zegarkach, aż do momentu gdy kilka lat temu zacząłem szukać jakiegoś divera dla siebie. Patrzyłem na różne Davosy, Longinesy, Tag Heuery. Ale wiedziałem że to tylko substytuty. Nie chciałem też zegarka z lat 90tych, ale coś nowego - naturalne więc że wpadłem na obecną wersję 300M. Uznałem ją za ciekawą ewolucję tamtego zegarka który kiedyś wiedziałem w TV, do tego unowocześnioną i współczesną (choć bez lasera). Na YT i na zdjęciach byłem pewien, że wezmę białą wersję, jednak w salonie czarna bardziej do mnie przemawiała, stara miłość odżyła, wszystko w tym zegarku się dla mnie zgadzało i dalej się zgadza. No i poszło. Po zakupie 300M nie minęło kilka miesięcy a zaczęło mnie "nosić". Miałem super zegarek, ale zacząłem przeglądać ofertę Omegi, czytać o różnych modelach i tworzyć w głowie i na papierze kolekcję dla siebie (nie "idealną", nie "na każdą okazję", ale taką podchodzącą pod moje upodobania). Wpadła mi w oko Aqua Terra 41mm. I znów, chętnie kupiłbym wersję białą, ale biała monochromatyczna AT była produkowana w wersji 38mm, a wersja 41mm miała pomarańczową wskazówkę, która mnie raziła. Padło więc na niebieską, która w salonie mnie urzekła. Tutaj, gdy minęło pierwsze zauroczenie, zaczęły się moje drobne przejścia z tym zegarkiem (o czym już pisałem wcześniej), ale teraz chyba znów się lubimy i nauczyłem się gdzie i jak nosić ten zegarek aby dawał mi najwięcej przyjemności. W międzyczasie przymierzyłem lekko ponad 20 różnych modeli Omeg. Jednak żadna nie przypadła mi do gustu tak mocno jak Racing z pomarańczowymi wskazówkami. Musiałem jednak odłożyć ten zakup w czasie, inne wydatki miały pierwszeństwo. I tak życie pozwoliło cieszyć się z nowego zegarka wcześniej niż sądziłem że będzie mi dane 🙂 Założenia mojej "omegowej kolekcji" były takie, że chciałem mieć 3 zegarki. W różnych stylach, z możliwie różnym akcentem kolorystycznym i różnym kształtem detali (napis, indeksy, wskazówki, faktura tarczy). Chciałem mieć wszystkie na bransolecie, z opcją że często będę zmieniał na paski (tutaj prawie się udało, bo ciągle poluję na bransoletę do AT). Wszystkie zegarki musiały mieć datownik, z której to funkcji często korzystam. Planowałem też mieć 3 różne mechanizmy od Omegi i tutaj pełen sukces, 300M ma mechanizm 8800, AT ma 8900, Racing ma 9900. Liczyłem na to, że jeden z zegarków będzie miał jasną tarczę - tutaj blisko było, że wybrałbym Racing w wersji białej - oba modele leżały na stoliku w AD gdy wyciągałem kartę płatniczą. Zdecydowałem się jednak na wersję czarną, bo moja żona powiedziała że biały Racing jest zbyt "lekarski" 🤣 Poza tym, biały Racing już się pojawiał na forum, a tego który ja mam jeszcze nikt nie pokazywał tutaj 😉 Jestem Omegowo spełniony. A, zapomniałbym:
  17. U mnie również miesiąc miodowy
  18. Przedpołudniowa kontrola Omeg. Dawać co tam macie 🖤🧡🩶 ☕️
  19. Takie ceny w "ciucholandach" i "lumpexach" to chyba we wczesnych latach 2000 były, ale nie teraz...
  20. Też mam nadzieję, że nikt nie będzie miał tego za złe. Tak, chodzi o koszule firmy Polanex we współpracy z Mr. Vintage. Jakość wyśmienita, marka mało znana. Ja jednak powiem szczerze że jeśli mam "dopłacić za metkę", to wolę aby to była metka polskiej firmy na produkcie wykonanym fizycznie w Polsce.
  21. Lubię nosić koszule. Niedawno jedna szwalnia z Gniezna, która istnieje już prawie 80 lat, ale do tej pory szyła głównie jako podwykonawca dla dużych (i znanych) marek zagranicznych, postanowiła rozruszać sprzedaż pod własną marką. Robią głównie koszule RTW (ready to wear, czyli nie żadne na wymiar pod konkretnego człowieka, a po prostu takie w standardowych rozmiarach, jak w sieciówce). Szyją solidnie, wszystko lokalnie w Polsce. Do nowej kolekcji nawiązali nawet współpracę z jednym blogerem, co to promuje modę męską. Użyli najlepszych tkanin dostępnych na rynku, wyszła im z tego fajna seria kilku-kilkunastu modeli zarówno w stylu bardziej eleganckim jak i mniej. Ceny wydawały by się dobrze skalkulowane, biorąc pod uwagę że z tej samej tkaniny zagraniczne marki (znane) szyjące jednak w CHRL albo w Bangladeszu, liczą sobie drożej, ale jednak nie był to poziom cenowy koszuli z Vistuli za 250 zł (a w promocji pewnie taniej niż za 200). Ceny tych koszul uszytych w Polsce zaczynały się od około 600 zł. I co? I zostali zjechani w komentarzach, że za takie pieniądze to można kupić koszulę na wymiar (bespoke), u krawca. Że jak to tak, tyle pieniędzy za koszulę to się nie godzi. Że jakby to była marka Gucci czy inny LV to może i ktoś by kupił, ale nie jakaś tam marka z Polski której nikt nie zna. Itd, itp... Anegdota może bez związku, ale tak a propo "zapłacić więcej za polski produkt". Ja jedną koszulę od nich kupiłem, jestem zadowolony 😉
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.