Pierwsze wrażenie po wyjęciu z ascetycznego pudełka: wow. Pierwsze założenie na nadgarstek, zapięcie motylkowego paska, dotyk skóry paska: kolejna ekscytacja. Rzut oka na sferyczne szkło okrywające mieniącą się w słońcu tarczę, pływającą złotą dużą wskazówkę sekundnika, delikatnie wygięte końcówki wskazówek na obrzeżach tarczy: rewelacja. Z racji, że większość moich zegarków nie schodzi poniżej 40-42 mm średnicy troszkę bałem się tego Tissota (39 mm) lecz zupełnie niepotrzebnie, zegar idealnie wkomponowuje się w nadgarstek pomimo tego, że na mojej ręce nie przylega deklem idealnie do skóry, zawsze jest kilka mm luzu. Zegara nie muszę poprawiać w trakcie dnia na nadgarstku co ma miejsce przy innych moich czasomierzach, nie przesuwa się itp. Po 8 godzinach pracy biurowej Powermatic trzyma czas co najmniej dwie pełne kolejne doby, po czym nakręcam go ręcznie ok. 10 obrotów koronki. Odchyłka dobowa to ok. +6 sek/dzień więc super. Najlepiej z posiadanych przeze mnie automatów: Tissot, Victorinox, Orient. Ja ze swej strony polecam, tym bardziej że cena za jaką go kupiłem nie pozwalała mi przejść koło niego obojętnie.