Jarl
Nowy Użytkownik-
Liczba zawartości
48 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Jarl
-
Tissot bardziej masywny, Certina bardziej finezyjna. Jeśli obracasz się głównie w męskim środowisku, bierz Tissota, mieszanym lub damskim - Certinę:).
-
Radzę nie wybierać zbyt dużej tarczy. 40 mm max.
-
Zrób tak jak ja, najpierw kupiłem tego Seiko Alpinista, a za 2,5 roku Certinę Ds-2 :). Tego Seiko idzie nabyć za ok. 2,9 tys, trzeba poszukać.
-
U mnie identyczny Alpinist Re 1959 na nadgarstku 18 cm. 38 mm to wcale nie jest mało. W czasach mojego ojca, to był naprawdę spory wymiar zegarka. Jeśli się podoba, nie miałbym oporów.
-
Conquest ma dość toporny, masywny design i przede wszystkim jest ogromny - 43 mm, radziłbym przymierzyć na rękę i sprawdzić zeby raz, nie okazał niewygodny, a dwa, nie wyglądał karykaturalnie po założeniu. Jeśli się podoba, to podejrzewam, są też mniejsze wymiary koperty.
-
Ten Seiko 6R35 on jakoś tam chodzi, kilka sekund na dobę się spóźnia, tak długo jak jeszcze trwa gwarancja nie chciałbym go oddawać do regulacji, ale to już niedługo. W każdym razie, gdy raz na parę dni mam coś tam skorygować to nie jest to dramat, raczej frajda z posiadania zegarka mechanicznego. Ten mechanizm 6L35 tez chyba nie jest nieomylny, z tego co kiedyś w necie czytałem. Anyway, Seiko z tym mechanizmem i z wyglądem w umownym stylu "modern retro" to King Seiko 1969, ale cena 14 tys. przekracza znacznie kwotę, która byłbym wydać na zegarek. Nie mówiąc o GS:). To już lepiej wole Alpinista i do tego Certinę DS-2 na zmianę, razem koszt niewiele ponad 50% ceny King Seiko (który to zegarek jest OK, ale bransoleta tak średnio mi się podoba, ale rzecz gustu).
-
Seiko z 6R35 vs Certina z Powermatic 80
-
Nosi się go rewelacyjnie, przy czym ja mam nadgarstek 18 cm. Moim zdaniem Alipinist, przynajmniej 1959 Modern Reinterpretation, sprawdzi się bardzo dobrze jako zegarek codzienny czy też "gada" - go anywhere, do anything. Niby 13 mm grubości, ale tarcza tylko 38 mm. Byle tylko mechanizm był ok. Przy okazji sprawdziłem wynik mojego 6R35: -9 sek. na dobę.
-
6R35 to naprawdę żadna rewelacja. Sam miałem do czynienia z dwoma kolejnymi wadliwymi w Alpiniście. Trzeci został wymieniony po miesiącu czekania na oryginał z Japonii, jakiś czas chodził w miarę sensownie, teraz po 1,5 roku późni się jakieś 10-15 sek. na dobę. Firma chwali się milionowymi zyskami, a porządnego mechanizmunie są w stanie zrobić.
-
38
-
Witam. Pozwalam sobie podbić zapytanie o dobry serwis zegarmistrzowski w Warszawie, idealnie byłoby w Śródmieściu, na Mokotowie lub Ursynowie. Jakie byłyby Państwa aktualne rekomendacje? Z góry dziękuję.
-
Pisałem o tym wcześniej, trafiłem na dwa kolejne nowe Alpinisty z wadliwym 6R35. Na szczęście po wymianie nowy mechanizm chodzi, odpukać w niemalowane, prawidłowo. Niemniej, szukając w necie informacji na temat tego mechanizmu pod kątem reklamacji natknąłem się na różne opinie, kilka sobie skopiowałem typu: <I love mine except for the crappy 6R35 movement. I’ve ordered a NH35 to replace it in case the 6R doesn’t get better. Seiko needs to start improving their movement accuracy if they are going to keep asking $800 to $1000 for watches.> <The Seiko Alpinist with its 6R35, is pretty close to junk. After a year i returned it under guarantee, because it was running one minute late per day. I had to wait more than 6 months to get it back, saying they replaced the entire movement.. I got it back it was running 15-20 secs fast, and after few months of wearing it its losing 30-40 secs per day... It is rather a piece of jewelry, than a real watch. Given that i spent 750 euros on it, i am deeply frustrated and disappointment by Seiko. Only swiss movements from now on for mechanical watches under 4k>
-
Ceny nowych Alpinistów (np. SPB377J1) też istotnie w górę, z 3,3 tys. na 5,7 tys. zł, więc mamy wzrost ponad 70%. Do tego (tańszy generalnie) pasek zamiast bransolety. Może wzrost ceny uzasadnia zastosowanie, w miejsce awaryjnego 6R35, mechanizmu 6R54, jak czytam, "jednego z najnowszych i najbardziej zaawansowanych mechanizmów marki", cokolwiek to ma oznaczać. W każdym razie dokładność po staremu, -15 s. / + 25 s. Rezerwa chodu wzrosła raczej symbolicznie, o 2 godz. do 72h., co z jednak z miejsca znalazło odzwierciedlenie w stosownym napisie na tarczy :"AUTOMATIC 3 DAYS". Ucieszy to z pewnością różnych roztargnionych czy zapominalskich właścicieli, którzy mogliby nie być w stanie sobie tego przypomnieć.
-
Moja skromna kolekcja Seiko. Jak widać, nie maja łatwego życia. 8-10 lat służby, i następny proszę :). Ale funkcjonują wszystkie. Najbardziej problemów miałem paradoksalnie z najnowszym (i najdroższym). Kinetic bezproblemowy, odpukać.
-
Kolejny, mam nadzieje, że finalny etap moich perypetii z Prospexem-Alpinistem napędzanym mechanizmem 6R35. Mechanizm wymieniony tydzień temu na nowy, odpukać w niemalowane, chodzi punktualnie. A więc niech żywi nie tracą nadziei…
-
Tak jak pisałem, natknąłem się kolejno na dwa 6R35 w zegarkach serii Prospex, które notorycznie opóźniały się. Jeden od momentu zakupu, jakieś 45 sek., zegarek zwróciłem od razu w ramach zwrotu konsumenckiego. I drugi, kupiony z innym sklepie, identyczna wada, tyle ze ujawniła się dopiero po kilku miesiącach od zakupu. Z kolei wuj ma dwa Alpinisty z tym samym mechanizmem, z tym, że sprzed kilku już lat, i nic nie mówił o jakichkolwiek problemach.
-
Moje 3 gr w temacie jakości. Zebrałem się wreszcie na napisanie reklamacji w sprawie Prospexa z wadliwym wg mnie 6r35. I właśnie dostałem informację z serwisu - wadliwy mechanizm, wymiana. Trzeba zaczekać kilka tygodni. Ok, no problem. Ciekaw jestem jedynie czy wymiana mechanizmu załatwi definitywnie sprawę czy też może być inna przyczyna, leżąca poza mechanizmem, tych notorycznych opóźnień (ostatnio 45-60 sek. na dobę). Nie znam się na tym, snuję jedynie analogie być może błędne, z obszarem motoryzacji. Że jest owszem silnik, ale jest też układ przeniesienia napędu.
-
Gdyby to była tylko sprawa tych kilkunastu sekund opóźnienia na dobę, to mógłbym to przetrawić, bo zegarek jest obiektywnie ładny i cieszy(ł) oko. Powiedzmy, raz w tygodniu robię regulację, ustawiam np. 2 minuty do przodu i OK, idzie przeżyć, są większe zmartwienia. Ale jak sygnalizowałem są jeszcze inne problemy, których suma spowodowała przekroczenie masy krytycznej irytacji. Sprawa rezerwy chodu - weekendy spędzam na działce na wsi i zawsze zegarek zdejmuję na sobotę i na noce. Łącznie przerwa rzędu może 40-45 godzin z 70 obiecanej rezerwy. W niedziele ubieram zegarek na rękę i, co wyjątkowo perfidne, wtedy pokazuje czas prawidłowo. Ale już kolejnej nocy łapie opóźnienie, może to być 10 minut, może być 50 minut, rekordem były chyba 3 godziny. Taka bomba z opóźnionym zapłonem. A jeszcze jedna ciekawostka, tak w ogóle to mój drugi egzemplarz z 6R35. Pierwszy zamówiłem przez Internet, spóźniał się 40 - 50 sekund. Pomyślałem, pewnie to jakiś model demonstracyjny, ktoś tam cos zmajstrował i oddał jako zwrot, pewnie wypadek przy pracy. Zwróciłem go i zamówiłem inny egzemplarz pilnując, że ma być nowy fabrycznie, nie żaden "demo" czy pozwrotowy. No i taki dostałem, i to jest ten, z którym mam te jazdy. Statystycznie, 2 nowe zegarki Seiko z mechanizmem 6R35 i dwa problemy. Albo ja mam takiego pecha albo kontrola jakości w Seiko zeszła na psy.
-
Niezła kolekcja. Mi szczególnie wpadł w oko ten środkowy z dolnego zdjęcia, z kopertą o lekko kwadratowym kształcie. Nostalgiczny design, nie widziałem nic podobnego w bieżącej ofercie.
-
Nie, praktycznie w ogóle nie kręciłem tą koronką, nie dokręcałem mechanizmu. Wyjątkiem była sytuacja, gdy dokonywałem korekt tych systematycznego opóźnienień, wtedy mogłem dokręcać lekko. Jeśli chodzi o tolerancję dokładności, to oczywiscie doczytałem i miałem od początku świadomość, że w 6R35 jest -15 s / + 25 s. Mój pech, że on akurat wyrabia tę dolną granicę. Jak pisałem, na początku był punktualny. Dopiero po jakichś 3-4 miesiącach nastąpił regres. Dla mnie nie byłoby większego problemu, gdyby przyspieszał tych 15 sek. na dobę, machnąłbym na to ręką. Ale zegarek nie może się późnić! W sumie jako wieloletni posiadacz Kinetika przyjąłem jako swego rodzaju pewnik, że zegarki Seiko są dokładne i bezproblemowe, i był to niestety mój błąd. Z Kinetikiem przez 8 czy 9 lat nie miałem ułamka problemów co z tym nowym cudakiem.
-
Panowie, dzięki wielkie za Wasze rady i wskazówki. Generalnie, rozwialiście resztki moich złudzeń, obawiam się, że sytuacja z tym zegarkiem może być gorsza, niż przypuszczałem. Tak naprawdę, te zalecenia dotyczące intensywności ruchu stosuję od początku i to z naddatkiem - od paru już lat chodzę do roboty na piechotę w tę i z powrotem, to jest jakieś 4,5 km łącznie (oczywiście nie ze względu na zegarki tylko konieczność ruchu). Samochodem jeżdżę tylko, gdy mocno pada albo mam coś do załatwienia, raz w tygodniu powiedzmy. Więc ten Seiko 6R35 tego ruchu ma tyle, co potrzeba imho (to znaczy miał, bo rzuciłem go już w kąt i używam na powrót starego Kinetika, przynajmniej chodzi punktualnie). Tak jak napisałem, on chodził coraz gorzej, na początku chodził nieomal punktualnie, ale od jakiegoś czasu nieuchronnie chwyta te opóźnienia, 1-2 minuty tygodniowo. Plus nietrzymanie rezerwy chodu. Po tych 6-7 miesiącach rzekomo mechanizm miał się "rozchodzić", a on tak się rozchodził, że non stop się późni. Ja mogę zegarek korygować powiedzmy raz w miesiącu, ale nie raz w tygodniu, to jakaś paranoja. W weekend będę miał trochę czasu na przejrzenie przepisów kodeksu cywilnego o rękojmi i zajecie się reklamacją tego cudu techniki. W sumie, to bez sensu go kupowałem. Lepsze jak zwykle okazało się wrogiem dobrego. Kinetic chodził dokładnie, niezadowolenie budziło tylko jego lekkie sfatygowanie (nie oszczędzałem go). Ale i tak wrócił do łask, przynajmniej nie działa mi na nerwy.
-
Panowie, niestety jestem rozczarowany obecną jakością Seiko. Kupiłem parę miesięcy temu zegarek z mechanizmem 6R35. Początkowo chodził punktualnie dość, ale od pewnego czasu spóźnia się, kilka-kilkanaście sekund na dobę. Dodatkowa sprawa, on w ogóle nie trzyma rezerwy chodu. Niby to jest 70 godz. jak wynika z papierów, czyli prawie trzy doby. Wystarczy jednak, że odłożę zegarek na dzień lub nawet dwa (ale nie więcej), i momentalnie w ciągu kolejnej doby łapie opóźnienie, kilka minut lub nawet godzinę. Co to w ogóle jest? Kiedyś Seiko to był synonim jakości, w ciemno można było kupować. Dziś pozostają jakieś korowody reklamacyjne, porażka.
-
Nie kwestionując Certiny, jako użytkownik bliźniaczego modelu Seiko (SPB 241 Alpinist) oddałbym głos z delikatnym wskazaniem na "japońca". Moim zdaniem, przy 18 cm nadgarstku wielkość Seiko (38 mm) jest optymalna. Certina to jest 41 mm, to jest odczuwalna różnica jednak. Dwa, taki "feature" jak nazwy dni jest imo kompletnie zbędny (prawie mówiąc, datownik również tyle, że jest mniej widoczny).
-
W sklepie internetowym dystrybutora mozna negocjowac cene.
-
No, jak na ok. 40% podwyżkę ceny, postęp wzorniczy tych nowych Conquestów dość dyskusyjny imo. Rozumiem, że stal pancerna drożeje w erze zbrojeń;). W tej sytuacji dorzucenie do Spirita jak najbardziej uzasadnione.
