No dla mnie ten Steinhart to taki zwyklak (co nie znaczy, że brzydki) jak wszystkie inne Kemmnery, Archimede, Alfexy czy nawet Stowa (no tu łabędzia szyja jest). A ten Bruno mnie po prostu pozytywnie zaskoczył - oczywiście cena znacznie wyższa niż w powyższych , ale nadal nie kosmiczna (w jakimś zagranicznym sklepie widniało około 1600 euro, nie wiem jaka jest katalogowa). Mi tam się wyjątkowo podoba wizualnie i technicznie (łabędzia szyja, złoto- miedziany kolor, ładne zdobienia, szatony - po prostu dużo smaczków).