pokrótce chyba ciężko, zwłaszcza jesli wziaść pod uwagę stan w jakim właśnie dotarłem do domu "1.Outside" -tak zdaje się brzmi tytuł tej płyty- to tzw concept album czyli cuś jak książka, film, opowiadana jest w nim pewna historia, w tym wypadku przez jakiegoś detektywa (?), Bowie wciela się w kilka postaci posługująć się przesterowanym głosem, czasem w formie utworu muzycznego, czasem w formie krótkiej opowiastki między kawałkami. Całość jest genialna, cholernie spójna, wciągająca i wręcz porażająca, puścisz sobie ta płytę będac sam w ciemnym pokoju - emocje gwarantowane. No i to rewolucyjne wręcz brzmienie (a to połowa lat 90!). Płyta miała być pierwszą częścią trylogii ale do dzisiaj niestety ciagu dalszego brak Nie wiem natomiast czy to dobry pomysł na poczatek przygody z tym panem. Może lepiej zacząć od czegoś... "łagodnego", przystępnego bardziej i w miarę przebojowego --> "Hours.." np. sam nie wiem :roll: