Piotrek, ja co downsizingu mam mieszane uczucia. Przesiadlem się z 5.7l V8 na 3.5l twin turbo V6 I fakt że przy spokojnej jeździe oszczędzam około 2l/100km. Przy ostrej lub z przyczepa różnicy nie ma żadnej. Więc w tym wypadku jakieś oszczędności tam są, natomiast niezrozumienie za bardzo konceptu zamiany 2l silnika na 1l z bardzo wysilonym turbo ( highly boosted), ni wuja nie ma to sensu z ekonomicznego sensu a zdecydowanie zwiększa ryzyko przedwczesnej awarii. Wszystko jest uwarunkowane tylko i wyłącznie popierdolonymi normami narzucanymi przez regulatorów na producentów. Normy te tylko można spełnić praktycznie na papierze i w testach laboratoryjnych, które nijak maja się do codziennej jazdy. Unas takie pojeby też są a program to CAFE ( corporate average fuel economy), gdzie producenci żeby zmieścić się w ich normach, oferują też coraz mniejsze silniki i coraz lżejsze oleje. Wystarczy popatrzyc na oleje zalecane przez producenta do tych samych silników w północnej Ameryce i reszcie świata, są też nieliczne wyjątki potwierdzające tylko regułę. Jestem jak najbardziej za turbo silnikami ale o rozsądnych pojemnościach, rozwiązaniem jak dla mnie perfekcyjnym byłoby np 2l turbo z LPT ( low pressure turbo), spalanie niebylo by drastycznie większe a extra boost rozwiązalby problem niskiego momentu obrotowego.jak dla mnie jest to perfekcyjne rozwiązanie, od dwóch dni jeżdżę na wysokościach 2000-2500m I normalny ( bez turbo silnik) dostaje strasznie po d*pie, nisko ciśnieniowe turbo rozwiązalby problem.