Pomykam (choć to odważne stwierdzenie) Fiatem Punto, od nowości rocznik 2004, pod maską monstrum 1.2 8 zaworów, 60 rachitycznych kucy, z czego chyba połowę wytrułem instalacją lpg. Auto bardzo bezawaryjne (za 6 lat czyli 120K km jedna awaria uniemożliwiająca jazdę czyli pad komputera) oraz bardzo tanie w eksploatacji pod warunkiem regularnego serwisowania. Co z tego jak auto to do wyprzedzania wymaga gigantycznego planowania, drogi z widocznością po horyzont, najlepiej z górki, wiatru w plecy i Bożej Opatrzności. To auto to król na drodze, niestety zwykle prawego pasa. Dlatego nadaje się dla: - miłośników mocnych wrażen (wyprzedzę jeszcze raz) - masochistów (pojadę jeszcze raz) - kapeluszników (jakoś jadę) - wieśniaków (przecież jadę) Wybaczcie że nie zamieszczam zdjęć. Jak wygląda Punciak 2 FL w wersji golas (albo pustak) każdy wie. Ale dość. Wprawdzie na auto marzeń wystarczy (Subaru Tribecca) ale nie będzie mnie stać potem na utrzymanie tego na przyzwoitym poziomie technicznym, dlatego rozważam: - Kaszkai, albo - Kuga, albo - Mitsu ASX (nowość od tego miesiąca) Jeszcze nie jestem do końca przekonany które, może coś doradzicie?