Na wstępie chciałem zaznaczyć że nie jestem jakimś perfumowym maniakiem. Nie zajmuję się też handlem i nie mam własnej drogerii. Po prostu muszę sobie raz na miesiąc coś kupić i tyle. Wyciągnąłem to co mam w szafie bo chciałem opisać moje wrażenia. Oto wszystkie No to teraz od lewej: Dior Fahrenheit. Dior to Dior. Klasa sama dla siebie, ciężki narkotyczny i śmierdzący. Dla mnie numer jeden, trwałość świetna. Paco Rabanne black XS.Jest biały ale czarny jest świetny. Lekko słodki owocowy i bardzo trwały. Koleżanki z pracy się przybliżają. Avon Signature. W porównaniu do reszty śmiesznie tani a naprawdę dobry. Lekko słony, korzenny i nie każdy(każda) to akceptuje. Trwałość bardzo dobra. Mexx Ice Touch. Podobno mają już przestać go produkować. Zimny i świeży. Ale nie jest to typowy świeżak. Nie jest drogi i dlatego wart swojej ceny. Bardzo trwały. Davidoff Cool Water. Zapach zimny, lekko gloniasty albo trawiasty. Troche zalatuje plastikiem. Bardzo mocny. Całkiem fajna relacja cena / jakość. Na początku niesamowicie mocny, ale dosyć szybko traci intensywność. No to dalej. Chopard. Mam go mało więc mało używam. Coś w sobie ma ale nie powala. Mam go ze względu na zegarek. Jest bardzo drogi, nie kupił bym go. Issey Miyake Rozczarowanie. Miałem dezodorant i miał to coś. Ale to to jakaś pomyłka. Taki sobie świeżak i tyle. Nie powala. Trwałość dobra. Dior Homme. I znowu Dior. No bo klasa i tyle. Zapach ciepły, znowu trochę plastikowy, lekko narkotyczno słodki. Ale daje rade. Czuje się że to coś droższego. Dolce Gabbana The One. Nie the one gentelman. Po prostu The One. Słodki i świetny. Cenowo drogi, ale niestety - na mnie trwałość fatalna. Na początku po prostu piękny. Potem jakoś znika i go po prostu nie ma. Ungaro. Niestety słabizna, nie polecam. Nijako słodki. Givenchy Play. Zarąbisty. Trwały. Też lekko słodkawy i plastikowy. Działa na koleżanki i to mocno. Najlepszy ze wszystkich w serii Play.