A najśmieszniejsze jest to, że naprawdę wymiana tych części, co oni je wymieniają podczas serwisu w zegarku nowym naprawde nie jest potrzebna. Mój moonwatch, kupiony nówka przeze mnie pierwszy przegląd przeszedł w tym roku, po siedmiu (!) latach od zakupu. Zresztą po konsultacji kilka lat temu z moim zegarmistrzem, ktory stwierdzil, że jak nie będzie robił kilkuminutowych odchyłek na dobę to nie ruszać. Serwis zrobił Zbigniew z Pięknej. Na zegarku nie było śladu, że cokolwiek było ruszane, w czasie serwisu okazało się, że w międzyczasie pękła jedna sprężynka w przycisku resetu stopera, wymieniona. Reszta została bez zmian. Zegarek chodzi z kilkusekundowymi odchyłkami, dla pewności zaniosłem do Swatch Group na test wodoszczelności. Do 30m zdany wzorowo. I żeby była jasność - żadne wskazówki nie odpadają (oficjalna bajka jest taka, że przy resetowaniu stopera na wskazówkę dużej sekundy działają takie siły, że mogą zdjąć taką powtórnie nałożoną wskazówkę). Otóż nie zdejmują Ceny nie pamiętam, bo sporo zegarków robię u niego, ale na pewno poniżej tysiąca złotych. Kolejnych 7 lat spokoju. Na marginesie: przegląd raz na 3 czy 4 lata to nie gwarancja wodoszczelności. Żeby mieć pewność warto sprawdzać wodoszczelność raz na rok. Pozdrawiam,